Wymienne baterie wracają do telefonów. Czy jednak tak się stanie?
Przez lata wydawało się, że wymienne baterie w telefonach komórkowych odeszły do historii bezpowrotnie. Jeszcze dekadę temu zdejmowana tylna klapka i możliwość samodzielnej wymiany akumulatora były standardem. Dziś większość smartfonów to szczelnie zamknięte konstrukcje ze szkła i aluminium, których naprawa często wymaga wizyty w serwisie.
Unia Europejska postanowiła jednak odwrócić ten trend. Od lutego 2027 roku mają zacząć obowiązywać przepisy, które znacząco ułatwią użytkownikom wymianę baterii. Pytanie brzmi jednak: czy rzeczywiście czeka nas powrót do dawnych rozwiązań? W latach 90. i przez pierwszą dekadę XXI wieku wymienna bateria była czymś oczywistym. Użytkownicy mogli w kilka sekund wyjąć akumulator, zresetować telefon lub zastąpić go zapasowym ogniwem. Rozwiązanie było praktyczne i oczywiście wydłużało żywotność urządzeń.
Sytuacja zaczęła się zmieniać około 2012–2015 roku. Producenci smartfonów coraz częściej rezygnowali z wymiennych baterii, argumentując to potrzebą tworzenia cieńszych urządzeń oraz poprawy ich odporności na wodę i pył. W efekcie wymiana zużytego akumulatora stała się znacznie trudniejsza i często wymagała użycia specjalistycznych narzędzi.
Unia Europejska uznała, że obecny model sprzyja powstawaniu elektrośmieci i skraca cykl życia urządzeń. Dlatego przyjęto regulacje, które od lutego 2027 roku mają zobowiązać producentów smartfonów i innych urządzeń mobilnych do projektowania baterii w sposób umożliwiający ich samodzielną wymianę przez użytkownika. Celem nowych przepisów jest przede wszystkim wydłużenie okresu użytkowania elektroniki oraz ograniczenie liczby urządzeń trafiających na wysypiska tylko dlatego, że ich akumulator stracił pojemność.
No, niekoniecznie. Choć wiele osób kojarzy wymienne baterie z telefonami wyposażonymi w zdejmowaną tylną obudowę, unijne regulacje nie wymagają powrotu do rozwiązań sprzed kilkunastu lat. Kluczowym wymogiem jest możliwość wymiany baterii bez niszczenia urządzenia. Oznacza to, że użytkownik powinien móc wyjąć i zamontować nowe ogniwo przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi, bez konieczności stosowania rozpuszczalników, podgrzewania obudowy czy korzystania ze specjalistycznego wyposażenia serwisowego.
W praktyce producenci mogą więc opracować nowe konstrukcje, które zachowają nowoczesny wygląd i wysoki poziom odporności, jednocześnie umożliwiając łatwiejszy dostęp do baterii.
Przepisy przewidują również wyjątki, a dotyczą one urządzeń oferujących bardzo wysoki poziom ochrony przed wodą i pyłem, na przykład zgodny z normą IP68.
W takich przypadkach producenci nie będą musieli zapewniać łatwo wymienialnej baterii, jeśli zagwarantują odpowiednią trwałość akumulatora. Zgodnie z regulacjami bateria powinna zachować co najmniej 80 proc. swojej początkowej pojemności po wykonaniu minimum 800-1000 pełnych cykli ładowania.
To z kolei oznacza, że najdroższe i najbardziej zaawansowane smartfony mogą pozostać konstrukcjami zamkniętymi, o ile ich baterie będą spełniać określone normy wytrzymałości. Nie można też wykluczyć, że producenci podniosą nieco wydajność baterii, co pozwoli unikania nowych przepisów, więc telefony z wymienną baterią, nie pojawią się ponownie na ryku.
Choć często mówi się o „powrocie wymiennych baterii”, rzeczywistość może okazać się bardziej złożona. Nowe przepisy nie zmuszą producentów do kopiowania rozwiązań znanych z telefonów sprzed dekady. Bardziej prawdopodobne jest jednak pojawienie się nowych metod montażu akumulatorów, które pogodzą wymagania dotyczące naprawialności z oczekiwaniami klientów dotyczącymi designu i odporności urządzeń.
Jedno wydaje się jednak pewne, że od 2027 roku użytkownicy zyskają większą kontrolę nad sprzętem, który kupują. Jeśli unijne regulacje spełnią swoje zadanie, choć nie wydaje się obecnie, aby tak się stało, wymiana zużytej baterii nie będzie już oznaczała kosztownej wizyty w serwisie ani konieczności zakupu nowego telefonu, a to może okazać się jedną z najważniejszych zmian na rynku elektroniki użytkowej od wielu lat. Jeżeli do niej dojdzie.
Bogdan Feręc
Źr. Euro.com.pl/Elektropaka
Photo by William Hook on Unsplash
