Wejście będzie tragicznym początkiem

Wiele wskazuje na to, iż świat ma już plan użycia wojska na Ukrainie, a nie będą to siły pokojowe, które miałyby stać się gwarantem bezpieczeństwa w regionie.

Niestety sprawy dzieją się poza nami, na co pozwoliliśmy, więc oddano władzę osobom, które nie są w stanie racjonalnie patrzeć w przyszłość, a jedynym celem stało się zniszczenie realnego lub wyimaginowanego przeciwnika. To z kolei prowadzi nas już teraz na krawędź konfliktu o zasięgu światowym, który przez wiele lat niszczyć będzie całe kraje i mieszkających w nich ludzi.
Ten proces można zatrzymać, a dzisiaj, nie jest jeszcze za późno, ale potrzeba do tego wyraźnego głosu społeczeństw, które zatrzymają polityczne ambicje pokazania Rosji, kto jest silniejszy, jak i Rosji, kto tu rządzi.
Niestety sprawy poszły już bardzo daleko, a jak wspominałem wcześniej, wizyta prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Donalda Tuska w USA, nie była spowodowana kilkudziesięcioletnią obecnością Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Na względzie trzeba mieć teraz również słowa rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i także jest bez związku, jakie ma się wobec przywódcy Federacji Rosyjskiej sympatie lub antypatie, bo powiedział bardzo ważne zdania. Co istotne, może je wprowadzić w czyn, o ile uzna, że Zachód zagraża jego państwu.

Chodzi o stwierdzenie o interwencji wojskowej państw NATO na Ukrainie, co wyraźnie zaznaczył, a mówiłem to jeszcze przed jego głośnym wywiadem, jaki przeprowadził Tucker Carlson i wystąpieniem z okazji ponownego wyboru na urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej, że doktryna obronna Rosji nakierowana jest na Sojusz Północnoatlantycki. Tym samym wejście na Ukrainę wojsk Sojuszu, niezależnie od tego, czy akcja będzie odbywać się pod egidą NATO, czy też nie, Rosja potraktuje takie działanie jednoznacznie, więc jako bezpośrednie zagrożenie ze strony państw natowskich.

Wówczas niewiele rzeczy na świecie da się zatrzymać, czyli do konfliktu o skali globalnej będzie tylko jeden krok.

Należy przyjrzeć się też społeczeństwom, a to one różnią się, jeżeli porównamy Rosję i resztę Europy. Na Zachodzie ludzie stali się wygodni, nie lubią się specjalnie przemęczać i angażować w sprawy, które nie dotyczą ich bezpośrednio, a i czują się wolni od wszelkiego rodzaju nacisków. Rosja, jako kraj postkomunistyczny, który od ideałów komunistycznego zamordyzmu nie odszedł zbyt daleko, wpoił swoim obywatelom pełne posłuszeństwo i karność wobec władzy, a to już całkiem coś innego, bo tam stale pokutuje przekonanie, iż jakikolwiek przejaw nieposłuszeństwa zostanie ukarany, czyli bez zastanowienia lub nawet w sprzeczności ze swoim sumieniem, zarządzenie Kremla trzeba wykonać.
To daje nam obraz sytuacji, w której Homo Sovieticus staje się bezwolnym narzędziem w ręku swojego wodza i wykona najgłupszy nawet jego rozkaz.

Może warto się też zastanowić, dlaczego szeroko pojęty Zachód, nieswoim rękoma chce robić porządki na Wschodzie? Oni chcą walczyć rękoma swoich osiemnasto-, dziewiętnasto- i dwudziestolatków, którzy są bardziej niż nieprzystosowani do życia bez telefonu komórkowego, więc to te urządzenia nadają tym młodym ludziom kierunek, w jakim toczyć mają się ich żywoty.

Rozgrywka Zachodu z Rosją to też taka gra o wpływy na arenie międzynarodowej, a kiedy Chiny przestały być montownią świata, zechciały wybić się na niezależność i budować gospodarcze wpływy, przestało się to także podobać Stanom Zjednoczonym. Gdy ta cała ekonomiczna ówcześnie przepychanka została rozpoczęta, swoją szansę na wyjście z cienia zauważyła także Rosja, jednak jej próba przestraszenia Unii Europejskiej atakiem na Ukrainę w ogóle się tym razem nie powiodła, jak i unijny odwet.
Mówię tu oczywiście o sankcjach politycznych oraz ekonomicznych, jakie nałożone zostały na Federację Rosyjską, a te miały swoje oddziaływanie, ale prawie wyłącznie na samym początku.
Następnie Rosja zaczęła szukać ekonomicznych sojuszników, a zwróciła się do jednej z największych gospodarek świata, czyli do Chin, które do tej pory wspierają Federację, kupując i dostarczając jej potrzebne towary. Następnie Rosjanie ruszyli do ekonomicznej ofensywy w Afryce, Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej, czego nie można nazwać blamażem, gdyż znaczną część planu zrealizowali z powodzeniem.

Rosja, nawet pod sankcjami, nie znajduje się na kolanach, nie prosi Zachodu o zdjęcie z niej ograniczeń, a nawet można powiedzieć, że zaczęła się już rozwijać. Było to możliwe za sprawą przestawienia jej gospodarki na tryb wojenny, ale też zacieśnieniu współpracy z państwami, które przyjaciółmi USA od dawna nie są.

Weźmy pod uwagę jeszcze jeden aspekt, czyli narrację, jaką posługują się państwa Sojuszu, a to właśnie wówczas zauważymy, że wróciły słowa, które słychać było ostatni raz w czasach zimnej wojny.

Można więc zadać pytanie, dlaczego Stany dążą do otwartego konfliktu z Rosją? To akurat proste, gdyż nie udało się i raczej nie uda w przyszłości, zniszczyć jej na polu ekonomicznym. Chcą to więc zrobić w inny sposób, czyli rękoma Bogu ducha winnych mieszkańców Europy.

Na koniec smutna konstatacja, ponieważ raczej nie powinniśmy się łudzić, że skończy się to w normalny sposób.

Bogdan Feręc

Photo by Markus Spiske on Unsplash

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Debata nad rozszerze
Irlandia zaostrzy pr