To nie koniec. Przeciwnicy umowy UE–Mercosur wychodzą z cienia
Zgoda państw członkowskich Unii Europejskiej na podpisanie umowy handlowej z krajami Mercosur miała zamknąć długi, ponad 25-letni proces negocjacyjny. W rzeczywistości otworzyła nowy, być może najbardziej burzliwy etap sporu. Coraz wyraźniej widać, że bitwa o Mercosur dopiero się zaczyna, a teraz jej polem będzie ulica, parlamenty narodowe i wreszcie Parlament Europejski.
Dzisiaj po południu irlandzkie Athlone stanie się jednym z pierwszych punktów zapalnych i w hrabstwie Westmeath odbędzie się ogólnokrajowa demonstracja przeciwko umowie o wolnym handlu z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Protest organizuje ugrupowanie Independent Ireland, przy wsparciu Irlandzkiego Stowarzyszenia Rolników (IFA) oraz innych organizacji reprezentujących sektor rolny. Symbolika wydarzenia jest czytelna, ponieważ na drodze N6 pojawi się kolumna traktorów, marsz rolników i wiec na kampusie Technological University of the Shannon mają pokazać, że sprzeciw wobec umowy nie jest marginalny ani chwilowy.
Demonstracja w Athlone nie będzie jedynie incydentem, lecz sygnałem szerszej mobilizacji, gdyż rolnicy i reprezentujące ich organizacje z całej Europy zapowiadają na najbliższe dni takie same działania, a nawet marsze pod unijne siedziby. Irlandia była jednym z pięciu krajów UE, obok Polski, Francji, Austrii i Węgier, które zagłosowały przeciwko porozumieniu podczas posiedzenia w Brukseli. Mimo to umowa uzyskała wymaganą większość kwalifikowaną i choć proceduralnie to wystarczyło, politycznie jednak nie zakończyło sporu.
Przeciwnicy umowy podkreślają, że decyzja Rady UE oznacza jedynie zgodę na podpisanie porozumienia i jego tymczasowe stosowanie. Kluczowy etap dopiero przed nami. Umowę musi ratyfikować Parlament Europejski. Jak przypomina europoseł Ciaran Mullooly z Independent Ireland, „nie głosowano nad tym w Strasburgu” i dopóki eurodeputowani nie podejmą decyzji, sprawa pozostaje otwarta. To właśnie na ten fakt liczą środowiska rolnicze i politycy krytyczni wobec porozumienia.
Ich argumenty są znane, ale dziś wybrzmiewają z nową siłą. Umowa UE–Mercosur otwiera europejski rynek na ogromny wolumen tanich produktów rolnych, przy jednoczesnym zniesieniu ceł na 92 procent eksportu z grupy Mercosur i preferencyjnym dostępie dla kolejnych 7,5 procent. Dla krajów o silnym sektorze rolnym oznacza to presję cenową, ryzyko utraty konkurencyjności i długofalowe osłabienie całych regionów wiejskich. Zapowiadane klauzule ochronne i mechanizmy bezpieczeństwa nie przekonują protestujących, którzy uważają je za spóźnione i niewystarczające.
Irlandzki protest ma przebiegać pokojowo, a organizatorzy apelują o współpracę z policją. Garda już teraz ostrzega kierowców przed utrudnieniami w ruchu i zwiększoną obecnością maszyn rolniczych. To techniczny detal, ale dobrze oddaje skalę napięcia, bo Mercosur przestał być abstrakcyjnym dokumentem negocjowanym w Brukseli, a stał się realnym problemem, który wychodzi na drogi i place miast.
Dla zwolenników umowy to jedynie przejściowy opór, który z czasem osłabnie. Dla przeciwników – ostatni moment, by zatrzymać proces, który ich zdaniem jest niekorzystny dla Europy jako całości, a szczególnie dla jej rolniczego zaplecza. Jedno jest pewne: mimo wczorajszej decyzji państw członkowskich, polityczna i społeczna batalia o umowę UE–Mercosur dopiero wchodzi w decydującą fazę.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
