Suwerenność sumienia. Dublin miał rację, zamykając drzwi przed izraelskimi ekstremistami? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Suwerenność sumienia. Dublin miał rację, zamykając drzwi przed izraelskimi ekstremistami?

Decyzja irlandzkiego rządu o wprowadzeniu zakazu wjazdu dla dwóch kluczowych ministrów rządu Izraela, więc ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gvira oraz ministra finansów Bezalela Smotricha, stanowi przełomowy moment we współczesnej europejskiej dyplomacji.

Kiedy minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan formalnie polecił urzędnikom imigracyjnym odmowę wjazdu dla tych polityków, Irlandia nie tylko wykonała gest solidarności z uciskaną ludnością Palestyny, ale przede wszystkim postawiła fundamentalne zasady humanitaryzmu ponad doraźną kalkulację polityczną. Potwierdzenie tego kroku przez premiera Micheála Martina wysyła jasny i bezkompromisowy sygnał do globalnej społeczności, że tolerancja dla podżegania do katastrofy humanitarnej właśnie się skończyła.

Ruch Dublina, choć odważny, nie jest odosobniony i stanowi logiczną konsekwencję narastającego w Europie sprzeciwu wobec radykalnych działań Tel Awiwu. Francja już w ubiegłym miesiącu zamknęła swoje granice przed Ben-Gvirem, reagując na kompromitujące nagranie wideo, na którym minister ten wyśmiewał aktywistów humanitarnych zatrzymanych przez izraelską armię. Co więcej, francuska prokuratura antyterrorystyczna wszczęła formalne śledztwo w sprawie zbrodni wojennych i tortur, jakich mieli doświadczyć obywatele tego kraju z rąk izraelskich służb. Hiszpania, Francja i Włochy wspólnie domagają się od Brukseli nałożenia na Izrael sankcji. Irlandia idzie jednak o krok dalej, przekuwając dyplomatyczne oburzenie w natychmiastowe i bezwzględne działanie administracyjne, które nie wymagało nawet formalnej, długotrwałej aprobaty całej Rady Ministrów.

Słowa premiera Martina, który wprost zarzucił obu izraelskim politykom chęć fizycznego i politycznego wyeliminowania Palestyńczyków z ich własnej ziemi, dotykają sedna problemu. Ben-Gvir i Smotrich nie reprezentują standardowego dyskursu politycznego, lecz skrajną ideologię, która bezpośrednio przyczynia się do eskalacji cierpienia milionów ludzi w Strefie Gazy. W obliczu tak jednoznacznej postawy, chowanie się za dyplomatycznymi uprzejmościami byłoby aktem tchórzostwa. Micheál Martin słusznie zauważył, że zachowanie tych urzędników uzasadnia surowe sankcje na szczeblu całej Unii Europejskiej i zapowiedział, że Dublin będzie aktywnie budował koalicję państw gotowych na taki krok, niezależnie od tego, jak trudne będzie uzyskanie jednomyślności w Brukseli.

Najważniejszy aspekt tej decyzji leży jednak w sferze geopolitycznej i dotyczy relacji Irlandii z jej kluczowym sojusznikiem strategicznym oraz gospodarczym, a chodzi o Stany Zjednoczone.

Waszyngton od dekad roztacza nad Izraelem parasol ochronny, często przymykając oko na naruszenia prawa międzynarodowego. Decydując się na tak radykalny krok, Irlandia podjęła świadome ryzyko nadszarpnięcia stosunków z Białym Domem. Jest to jednak cena, którą warto, a wręcz należy zapłacić, a tylko dlatego, że uległość wobec amerykańskiej doktryny geopolitycznej nie może odbywać się kosztem milczenia w obliczu tragedii humanitarnej. Suwerenne państwo ma prawo, a nawet moralny obowiązek, definiować swoją politykę zagraniczną w oparciu o wartości jakie promuje, a nie tylko o strach przed niezadowoleniem potężnego partnera zza Atlantyku.

Jednocześnie władze w Dublinie wykazują się pragmatyzmem tam, gdzie emocje mogłyby przynieść więcej szkody niż pożytku. Reagując na presję opinii publicznej domagającej się bojkotu nadchodzącego meczu piłkarskiego z Izraelem przez reprezentację Irlandii, premier zachował niezbędny dystans. Wskazując, że organizacja rozgrywek sportowych leży wyłącznie w gestii struktur FIFA, Martin uchronił w ten sposób irlandzki sport przed sankcjami i izolacją, które uderzyłyby w samych zawodników, a nie w reżim odpowiedzialny za kryzys.

To z kolei dowód na to, że polityka rządu jest przemyślana i uderza precyzyjnie w architektów przemocy, oszczędzając płaszczyzny, które powinny pozostać neutralne.

Irlandia udowodniła natomiast, że skuteczna walka o prawa człowieka wymaga wyjścia przed szereg. Poprzez zablokowanie wjazdu dla Smotricha i Ben-Gvira Dublin stworzył nowy standard odpowiedzialności politycznej. Nawet jeśli Waszyngton przyjmie tę decyzję z chłodnym niezadowoleniem, „zysk” Irlandii i jej pozycja jako globalnego rzecznika sprawiedliwości są nie do przecenienia. Jednak nacisk na Stany Zjednoczone, by te w końcu zaczęły wywierać realną presję na Izrael, będzie skuteczny tylko wtedy, gdy Europa, wzorem Irlandii, zacznie mówić głosem pełnym determinacji i odwagi, a popartym konkretnymi czynami.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Kadr z nagrania RTE

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Irlandzki surowiec n
Odeszła seniorka ir