SuperValu spuszcza ceny z łańcucha. Wojna cenowa czy szachowy gambit na irlandzkim rynku?
Na irlandzkich półkach zaczyna pachnieć prochem. SuperValu właśnie wykonało ruch, którego rynek nie widział od dawna i jednorazowo obniżyło ceny ponad 500 produktów marki własnej. Nie jednego chleba, nie kostki masła na pokaz, ale całego koszyka codzienności – od wołowiny i pomarańczy, przez pieluchy, po worki na śmieci. Pytanie brzmi: czy to marsz po tytuł najtańszego marketu w kraju, czy raczej sprytne kopnięcie konkurencji w kostkę, żeby ta musiała odpowiedzieć?
Skala jest konkretna, a nie marketingowa. Irlandzki niewędzony bekon (700 g) tanieje z 4,99 euro do 4,39 euro, mielona wołowina z udźca (454 g) spada do 4,49 euro, pomarańcze w siatce 1,5 kg kosztują już 1,95 euro zamiast 2,29, a pieluchy – z 3,25 do 2,79 euro. Nawet ręcznik kuchenny i folia aluminiowa dostały po kieszeni. To nie są produkty „na plakat”, tylko rzeczy, które lądują w wózku co tydzień.
Musgrave, czyli właściciel SuperValu, mówi wprost, przeciętna rodzina może oszczędzić nawet 20 euro tygodniowo, a dyrektor zarządzający sieci Luke Hanlon dorzuca klasyczną nutę empatii: klienci są pod presją rosnących kosztów, więc firma reaguje „w znaczący sposób”. Tyle że w handlu detalicznym empatia rzadko bywa bezinteresowna, bo tu zawsze chodzi o ruchy na planszy.
Do tej pory supermarkety w Irlandii grały w bezpieczną grę punktowych obniżek, więc chleb, mleko, masło – symboliczne gesty, które dobrze wyglądają w nagłówkach. SuperValu poszło szeroko, hurtowo, niemal demonstracyjnie i już zeszłym miesiącu razem z Centrą obniżyło ceny irlandzkiego masła marki własnej nawet o 15 proc., a chwilę później Aldi, Lidl i Tesco grzecznie poszły w ślady. Przypadek? Na giełdzie przypadków nie ma, w supermarketach też rzadko.
Tło tej historii jest ciężkie jak zimowe niebo nad Dublinem. Inflacja cen żywności kręci się wokół 6 proc., a dane Centralnego Urzędu Statystycznego pokazują wyraźne skoki cen mięsa, nabiału, chleba czy makaronu. Ogólna inflacja sięgnęła 3,2 proc. – najwyżej od lutego 2024 roku. Do tego droższa energia, paliwo, opłaty drogowe, ubezpieczenia i wyższe podatki. Budżet nie przyniósł ulg energetycznych, progi podatkowe stoją w miejscu, więc każda podwyżka pensji bywa iluzją.
W tym sensie SuperValu nie tylko reaguje na nastroje społeczne, ale próbuje je przechwycić. To zagranie wizerunkowe, ale też test wytrzymałości rynku. Jeśli konkurenci odpowiedzą szerokimi obniżkami, dostaniemy pełnoprawną wojnę cenową. Jeśli nie – SuperValu zyska reputację sieci, która „stanęła po stronie ludzi”, nawet jeśli tylko na jakiś czas.
Czy więc SuperValu chce być najtańszym marketem w Irlandii? Być może – a może bardziej chodzi o coś klasycznego, niemal staroświeckiego, czyli zmusić rywali do ruchu, narzucić tempo i pokazać, kto rozdaje karty. W handlu, jak w polityce, liczy się moment. Teraz moment należy do SuperValu, natomiast reszta rynku właśnie sprawdza, czy stać ją na odpowiedź.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Centre for Ageing Better on Unsplash
