Rozpędzająca się drożyzna, czyli ceny żywności przyspieszają wzrosty
Tempo wzrostu cen żywności w Irlandii ponownie przyspiesza, wywierając coraz większą presję na budżety gospodarstw domowych i zwiększając ryzyko utrzymania wysokich cen w sklepach. Najnowsze dane analityczne wskazują, że inflacja w sektorze spożywczym zbliża się do poziomów, które jeszcze niedawno kojarzyły się z najostrzejszą fazą kryzysu kosztów życia.
Według aktualnych danych rynkowych inflacja cen żywności w Irlandii wynosi obecnie około 6,8–7%, co oznacza wyraźne przyspieszenie dynamiki wzrostu cen. To poziom znacząco wyższy niż w latach poprzednich, a jeszcze w 2025 r. ceny rosły w tempie około 4,5%, a wcześniej w okolicach 5–6%. Rosnące ceny zmieniają jednocześnie zachowania zakupowe. W ostatnich tygodniach sprzedaż artykułów spożywczych w Irlandii rosła wg wartości, a w jednym z okresów przekroczyła 1,2 mld euro, jednak gospodarstwa domowe kupują mniej opakowań produktów niż rok wcześniej. Trend oznacza, że wzrost obrotów supermarketów wynika głównie z inflacji, a nie z realnego wzrostu konsumpcji. Już wcześniej analitycy wskazywali, że rosnące ceny powodują spowolnienie wolumenu sprzedaży mimo rosnących wydatków nominalnych.
Coraz więcej gospodarstw domowych odczuwa realny spadek siły nabywczej i według badań rynkowych około 31% konsumentów deklaruje trudności w tzw. wiązaniu końca z końcem.
W odpowiedzi na drożyznę rośnie znaczenie produktów marek własnych. Odpowiadają one już za ponad 43% wydatków na żywność, co jest jednym z najwyższych poziomów w historii pomiarów. Zjawisko nie jest nowe, ale przyspieszyło wraz z powrotem wyższej inflacji. W poprzednich latach analitycy wskazywali, że konsumenci coraz częściej ograniczają osobistą inflację poprzez wybór tańszych zamienników i produktów promocyjnych. Jednocześnie dane wskazują, że promocje przestają być głównym narzędziem oszczędzania, a konsumenci coraz częściej zarządzają budżetem poprzez codzienne decyzje zakupowe, nie zaś przez duże zakupy w promocjach.
Wśród detalistów dominują największe sieci, choć konkurencja cenowa pozostaje intensywna. Dunnes Stores utrzymuje pozycję lidera z udziałem rynku na poziomie około jednej czwartej sprzedaży wszystkich artykułów spożywczych i znajduje się tuż przed Tesco. Najszybciej rośnie jednak Lidl, który zwiększa udział w rynku dzięki agresywnej polityce cenowej i napływowi nowych klientów.
Eksperci wskazują, że za wzrostem cen stoją czynniki globalne od cen surowców rolnych, przez koszty energii i transportu, po presję regulacyjną i ograniczenia produkcyjne. W wielu przypadkach wyższe ceny surowców stopniowo przenoszą się na półki sklepowe. Choć inflacja żywności jest dziś niższa niż rekordowe poziomy z 2023 r., pozostaje wyraźnie powyżej komfortowych poziomów dla konsumentów. W ostatnich latach ceny rosły okresowo nawet o ponad 6–6,5% rocznie, co pokazuje, jak szybko może wrócić presja kosztowa.
Jeżeli natomiast obecne trendy będą utrzymane, sklepy będą zmuszone nadal przenosić część kosztów na klientów. Jednocześnie rosnąca konkurencja między sieciami handlowymi może ograniczać tempo wzrostu cen, ale raczej nie zatrzyma go całkowicie.
Obecna sytuacja pokazuje, że inflacja żywności przestała być zjawiskiem krótkotrwałym i coraz bardziej przypomina trwały element krajobrazu gospodarczego. W praktyce oznacza to dla konsumentów konieczność stałego dostosowywania strategii zakupowych od zmiany marek po ograniczanie ilości kupowanych produktów. W najbliższych miesiącach kluczowe znaczenie będą miały koszty produkcji żywności, sytuacja na rynkach surowcowych oraz polityka fiskalna państwa. Od tych czynników zależeć będzie, czy obecne tempo wzrostu cen okaże się chwilowym skokiem, czy początkiem kolejnej fali drożyzny.
*
Oczywiście ceny mogłyby być niższe, ale przecież Unia Europejska z uporem maniaka trzyma się Zielonego Ładu i odchodzi o tanich źródeł energetycznych.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
