Puste mury, martwe ulice. Samorządy chcą kluczy do zamkniętych witryn
W centrach irlandzkich miast problem nie krzyczy ruiną. On milczy. Puste witryny, wygaszone neony, zamknięte drzwi. Na George’s Street w Dún Laoghaire cztery lokale handlowe stoją puste – nie zawalone, nie spalone, po prostu wyłączone z życia i właśnie ta pustka coraz bardziej niepokoi zarówno mieszkańców, jak i władze lokalne.
Długotrwałe pustostany komercyjne stały się na tyle widoczne, że rząd zaczął rozważać wzmocnienie kompetencji radnych w zakresie zarządzania takimi nieruchomościami. Rada hrabstwa Dún Laoghaire–Rathdown formalnie zwróciła się o przyznanie samorządom większych uprawnień, argumentując, że obecne prawo jest bezradne wobec budynków, które są puste, lecz konstrukcyjnie w pełni sprawne.
Problem ten w rozmowie na antenie Newstalk wyjaśniał ekspert ds. planowania urbanistycznego i adiunkt na UCD Tom Phillips. Zwrócił on uwagę na istotne, choć często pomijane rozróżnienie: pustostan to budynek nieużytkowany, a „przestarzały” – taki, który pozostaje pusty ponad trzy lata. Opuszczony budynek to jeszcze inna kategoria, więc zaniedbany, niszczejący, często zmierzający ku ruinie. Paradoks polega na tym, że to nie ruiny najbardziej szkodzą miastu.
Zdaniem Phillipsa duże, puste lokale handlowe mają silny efekt psychologiczny. Kilka zamkniętych, masywnych przestrzeni potrafi stworzyć wrażenie upadku całej ulicy, nawet jeśli wokół działają dziesiątki mniejszych sklepów. Pustka działa jak czarna dziura, wysysa ruch pieszy, zniechęca inwestorów i podkopuje zaufanie mieszkańców do przyszłości miejsca.
Choć polityka Town Centre First zakłada rewitalizację centrów miast i nadanie im priorytetu rozwojowego, praktyka rozbija się o przepisy. Obecne prawo ogranicza możliwości działania Rad w sytuacji, gdy właściciel trzyma nieruchomość pustą, ale formalnie spełnia ona wszystkie normy techniczne. Samorządy widzą problem, lecz nie mają narzędzi.
Phillips wskazał na Wielką Brytanię jako przykład bardziej elastycznego podejścia. Tam władze lokalne mogą organizować tzw. aukcje najmu w przypadku nieruchomości stojących pustych od ponad dwóch lat. Rada wystawia na aukcję prawo czasowego użytkowania budynku – zwykle od roku do pięciu lat. To rozwiązanie nie narusza prawa własności, ale przełamuje impas.
„To nie jest konfiskata” – podkreśla Phillips. – „To finansowy kij i zachęta. Budynek wraca do użytku, pojawiają się klienci, a miasto odzyskuje puls”.
W tle tej debaty pojawiają się szersze problemy systemowe. Ekspert zwrócił również uwagę na długie przerwy w ponownym wynajmie mieszkań socjalnych – sięgające nawet 20 tygodni. Takie opóźnienia sprzyjają degradacji nieruchomości lub ich bezprawnemu przejmowaniu, czego skrajnym przykładem są doniesienia o wykorzystywaniu domów komunalnych jako stajni. Sedno problemu nie leży w braku przepisów. Jak zauważył Phillips, Irlandia ma setki stron regulacji planistycznych. Brakuje natomiast szybkości, koordynacji i możliwości wczesnej interwencji. Pustostan, pozostawiony sam sobie zbyt długo, przestaje być neutralny. Staje się zagrożeniem – społecznym, gospodarczym i symbolicznym.
Samorządy coraz wyraźniej mówią jednym głosem, że jeśli miasta mają żyć, a nie tylko stać, lokalne władze muszą dostać realne narzędzia do działania.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Photo by Tim Mossholder on Unsplash
