Pięć małych cudów z Cavan. Narodziny, które zdarzają się raz na milion
Irlandzka wieś zna wiele historii o trudach pracy na roli, o zimnych porankach, długich nocach podczas wykotów i o tym, że natura potrafi być zarówno surowa, jak i hojna. Na jednej z farm na obrzeżach miasta Cavan wydarzyło się jednak coś, co nawet doświadczeni hodowcy widują niezwykle rzadko.
Na farmie Briana i Mary O’Brienów przyszło na świat pięć jagniąt z jednego miotu. W świecie hodowli owiec to wydarzenie niemal sensacyjne. Jak podkreślają rolnicy, prawdopodobieństwo takiego porodu wynosi około jeden na milion. Narodziny miały miejsce na rodzinnej farmie O’Brienów, a ich syn Breifne O’Brien opowiada, że już wcześniej pojawiły się sygnały, iż tegoroczny sezon wykotów będzie wyjątkowy.
Stado zostało prześwietlone krótko po Bożym Narodzeniu, aby sprawdzić liczbę jagniąt rozwijających się u ciężarnych owiec. Wyniki wskazywały na niezwykle wysoki wskaźnik ciąży mnogich i w stadzie spodziewano się wielu trojaczków, a także kilku czworaczków. Jedna z owiec od początku budziła szczególne zainteresowanie. Rolnicy podejrzewali, że może nosić aż pięć jagniąt, ale nawet dla doświadczonych hodowców brzmiało to trochę jak opowieść z rolniczej legendy. W praktyce takie przypadki zdarzają się tak rzadko, że wielu farmerów przez całe życie zawodowe nigdy ich nie zobaczy.
Poród przebiegał dynamicznie. Owca najpierw urodziła jedno jagnię, potem kolejne, aż w końcu na słomie leżały cztery małe jagniaki. Wydawało się, że na tym historia się zakończy, ale wtedy wydarzyło się coś jeszcze. Gdy rolnicy spojrzeli ponownie, zobaczyli piąte jagnię. Jak wspomina Breifne O’Brien, było ono najmniejsze ze wszystkich – „najmniejsze jagnię, jakie kiedykolwiek widzieliście”. Początkowo wyglądało na bardzo słabe. W takich przypadkach pierwsze godziny decydują o wszystkim.
Najmniejsze z jagniąt wymagało szczególnej opieki. Rolnicy szybko przenieśli je w cieplejsze miejsce i dopilnowali, by dostało potrzebne mleko. Po chwili wydarzyło się coś, co każdy hodowca chce usłyszeć. Małe jagnię zaczęło beczeć. Od tego momentu sytuacja zaczęła się poprawiać. Wszystkie pięć młodych zwierząt stopniowo nabiera sił i, jak mówią gospodarze, z dnia na dzień stają się coraz silniejsze.
Matka bardzo dobrze radzi sobie z opieką nad swoim niezwykłym potomstwem, ale przy tak licznej gromadce potrzebna jest pomoc ludzi, więc odzina O’Brienów wspiera młode jagnięta dodatkowym karmieniem butelką mleka. Owca, jak żartują gospodarze, jest „dumna jak paw ze swojego miotu”.
W świecie hodowców pięcioraczki to prawdziwa sensacja, choć wiele owiec rodzi bliźnięta, trojaczki zdarzają się coraz częściej, a czworaczki nie są już absolutnym ewenementem. Jednak pięć zdrowych jagniąt z jednego porodu to wydarzenie, które przyciąga uwagę całego rolniczego środowiska.
Sezon wykotów to dla rolników jeden z najbardziej wymagających momentów w roku. Długie noce w oborach, ciągłe czuwanie i niepewność, czy wszystkie zwierzęta przejdą przez ten okres bez problemów. Dlatego takie historie mają szczególne znaczenie. Jak przyznaje Breifne O’Brien, praca przy zwierzętach często wiąże się z wieloma trudnościami i nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Tym bardziej cieszą chwile, gdy natura potrafi pozytywnie zaskoczyć.
Natomiast pięć małych jagniąt z farmy w Cavan to właśnie taki moment, drobny cud w świecie codziennej pracy na irlandzkiej roli.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
