Więcej ministrów, więcej kosztów. Czy rząd Micheála Martina znów sięga do kieszeni podatników?
Gdy tysiące rodzin w Irlandii zmagają się z rosnącymi kosztami życia, kryzysem mieszkaniowym i coraz wyższymi rachunkami, premier Micheál Martin postanowił otworzyć debatę nad… powiększeniem własnego gabinetu. Choć taoiseach zapewnia, że referendum w sprawie zwiększenia liczby ministrów nie odbędzie się podczas obecnej kadencji, sam fakt podjęcia takiej inicjatywy budzi poważne pytania o priorytety rządu.
Obecnie konstytucja pozwala na mianowanie maksymalnie 15 ministrów. Martin uważa jednak, że to za mało. Jego argumentem jest potrzeba utworzenia osobnego resortu zajmującego się sprawami morskimi, energetyką offshore, rybołówstwem czy ochroną infrastruktury podmorskiej. Brzmi ambitnie, ale za każdym nowym ministerstwem stoją nowe koszty. Nie chodzi wyłącznie o pensję ministra. To także armia doradców, sekretarzy, urzędników, rzeczników prasowych, analityków i administracji, którzy będą obsługiwać kolejny departament. W praktyce oznacza to dalszy rozrost biurokracji finansowanej z pieniędzy podatników.
Premier przekonuje, że współczesne państwo staje się coraz bardziej złożone i potrzebuje większego „potencjału polityczno-administracyjnego”. Tyle że mieszkańcy Irlandii coraz częściej słyszą podobne argumenty od kolejnych rządów, podczas gdy efekty nie zawsze idą w parze z rosnącą liczbą urzędników.
Warto przypomnieć, że Irlandia już dziś dysponuje rozbudowanym aparatem administracyjnym. W ostatnich latach liczba pracowników sektora publicznego systematycznie rosła, podobnie jak wydatki państwa. Mimo to problemy z dostępnością mieszkań, przeciążeniem służby zdrowia czy kosztami życia pozostają nierozwiązane. Pojawia się więc zasadnicze pytanie: czy kraj rzeczywiście potrzebuje kolejnego ministerstwa, czy raczej skuteczniejszego zarządzania już istniejącymi strukturami?
Nie bez znaczenia jest również polityczny kontekst tej propozycji. Koalicja musiaa niedawno przeprowadzić reorganizację stanowisk po odejściu Michaela Healy-Rae ze stanowiska ministra stanu. Dyskusja o zwiększeniu liczby stanowisk ministerialnych może być postrzegana jako próba stworzenia większej liczby politycznych posad, które ułatwią utrzymanie kruchej równowagi koalicyjnej.
Oczywiście kwestie morskie są ważne dla przyszłości irlandzkiej gospodarki. Nikt nie kwestionuje znaczenia energetyki offshore czy bezpieczeństwa infrastruktury podmorskiej, jednak tworzenie nowych urzédników nie jest jedynym sposobem rozwiązania problemu. Alternatywą mogłoby być lepsze skoordynowanie już istniejących departamentów bez generowania kolejnych kosztów administracyjnych.
W czasie gdy obywatele słyszą o konieczności zaciskania pasa, oszczędnościach i odpowiedzialnym gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi, pomysł rozbudowy rządu może zostać odebrany jako sygnał, że klasa polityczna żyje według innych zasad niż zwykli podatnicy.
Debata, którą chce rozpocząć Micheál Martin, powinna więc dotyczyć nie tylko liczby ministrów, ale przede wszystkim pytania, czy Irlandia potrzebuje większego rządu, czy po prostu lepszego rządu.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Houses of the Oireachtas
