Paląc e-papierosy wciąż narażasz się na raka płuca
Osoby, które przerzucają się z palenia tytoniu na e-papierosy, nadal są narażone na ryzyko raka płuca – dowiedli naukowcy z Korei Południowej. To zła informacja dla tych, którzy wapowanie uznają za alternatywę dla faktycznego rzucenia palenia.
Naukowcy z Uniwersytetu Narodowego w Seulu przeanalizowali dane zdrowotne ponad 4,5 miliona byłych palaczy z Południowokoreańskiego Narodowego Programu Przesiewowego Badań Zdrowotnych, aby określić długoterminowe skutki przejścia na wapowanie po rzuceniu palenia tytoniu. To największe z dotychczas przeprowadzonych badań populacyjnych oceniających zdrowotne skutki używania e-papierosów po zaprzestaniu palenia tytoniu.
W porównaniu z osobami, które całkowicie zrezygnowały z nikotyny, osoby przełączające się na e-papierosy miały 1,56 razy wyższe ryzyko rozwoju raka płuca, a ryzyko śmierci z powodu raka było dwukrotnie wyższe. Badanie opublikowane w „Nature Medicine” istotnie zmienia obraz e-papierosów jako „bezpieczniejszej” alternatywy dla palenia.

Wapowanie – „sport” nastolatków
Co czwarty nastolatek pali tradycyjne papierosy, większość sięga jednak po e-papierosy – kolorowe, smakowe i nieprzebadane. Największe urządzenie potrafi pomieścić w sobie tyle nikotyny co 30 paczek papierosów. Są i takie, które jej nie zawierają, ale – jak pokazują badania – zawierają analogi nikotyny, które trzy razy mocniej uzależniają – ostrzega prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
– Wynik tego badania wskazuje, że w grupie osób wapujących może istotnie rosnąć ryzyko zachorowania na raka płuca i zgonu z jego powodu. Mit o całkowitym bezpieczeństwie e-papierosów coraz wyraźniej odchodzi do przeszłości. E-papierosy zawierają nie tylko nikotynę, ale także substancje o udowodnionym lub podejrzewanym działaniu rakotwórczym, w tym formaldehyd, akroleinę oraz metale ciężkie, takie jak nikiel czy chrom. Coraz więcej danych wskazuje, że e-papierosy nie powinny być traktowane jako bezpieczna alternatywa dla palenia tytoniu. Badanie potwierdza jednocześnie, że z punktu widzenia profilaktyki nowotworów celem powinno być całkowite uwolnienie się od uzależnienia od nikotyny, a nie zastępowanie jednego produktu tytoniowego innym – komentuje prof. Jacek Jassem z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Naukowcy wzywają teraz urzędników do ponownej oceny potencjalnych szkód związanych z wapowaniem podczas wdrażania kampanii na rzecz rzucenia palenia.
