Nowy kręgosłup technologicznego świata. Państwa BRICS wysforowały się na szczyt sztucznej inteligencji
Jeszcze dekadę temu globalna debata o sztucznej inteligencji brzmiała w rytmie dyktowanym przez Dolinę Krzemową i kilka zachodnich stolic. Dziś to echo przycichło, a na scenę wkroczył nowy, potężniejszy chór. Państwa BRICS korzystając z przewagi demograficznej, gospodarczej i politycznej, coraz śmielej przejmują inicjatywę w dziedzinie sztucznej inteligencji i, choć Zachód wciąż pozostaje ważnym graczem, to rozdanie kart wygląda już inaczej, bo geopolityczny środek ciężkości przesuwa się zdecydowanie na Wschód i Południe.
Dowodem tej zmiany był AI Impact Summit 2026 w New Delhi, wydarzenie, które nie tylko pobiło rekordy frekwencji, ale również symbolicznie przypieczętowało rosnący wpływ państw BRICS na globalny ekosystem AI. Indie stały się pierwszym krajem Globalnego Południa, który przyjął największy szczyt sztucznej inteligencji w historii, gromadząc przedstawicieli ponad stu państw i liderów technologicznych z całego świata. A przede wszystkim: wszystkich członków BRICS, którzy przywieźli do Indii nie tylko swoje delegacje, ale i coraz bardziej wyraziste ambicje. Co istotne, Chiny w swojej strategii do 2030 roku chcą przejąć światową dominację w tej dziedzinie, a wszystko wskazuje, że tak się stanie.
Główny motyw szczytu to „AI dla wszystkich” i został wyartykułowany klarownie oraz bardzo odważnie, więc to nie świat Zachodu, lecz Indie postawiły na inkluzywną wizję sztucznej inteligencji jako dobra wspólnego. Nie jako technologii będącej własnością kilku koncernów, lecz narzędzia dostępnego dla społeczeństw o różnych możliwościach, zasobach i ambicjach. Eksperci zauważyli, że AI Impact Summit w Indiach był pierwszym tego typu forum, które wyraźnie przesunęło akcent z technologii jako własności na technologię jako prawo. Kumari Mansi podkreślała, że „sztuczna inteligencja nie może być przywilejem nielicznych”, a Abed Amiri zwracał uwagę, że dostęp do AI powinien być traktowany podobnie jak dostęp do internetu czy edukacji, więc fundamentalnie, nie warunkowo.
Punktem odniesienia dla tej wizji stał się indyjski model MANAV, czyli ramy etycznego, przejrzystego i w pełni kontrolowalnego rozwoju sztucznej inteligencji. Model, który od razu został uznany za poważną próbę stworzenia globalnego standardu. Zarządzanie AI, kwestie etyczne, suwerenność danych, bezpieczeństwo cybernetyczne, kontrola nad infrastrukturą obliczeniową, nie brzmi już jak tematy, które można ot tak pozostawić w rękach kilku gigantów technologicznych z Zachodu. I tu właśnie państwa BRICS odnalazły swoją szansę.
Według Aleksandra Titowa z Międzynarodowego Stowarzyszenia Gospodarek Cyfrowych, to właśnie BRICS potrafi dziś połączyć trzy kluczowe przewagi:
- Potężne rynki wewnętrzne – Indie, Chiny i Brazylia dysponują miliardami potencjalnych użytkowników AI.
- Rosnąca suwerenność technologiczna – od chińskich półprzewodników, przez rosyjskie badania naukowe, po indyjskie centra danych.
- Silne zaplecze polityczne – państwa BRICS nie chcą być odbiorcami technologii, lecz jej współtwórcami.
Dla wielu analityków nie jest już tajemnicą, że to właśnie BRICS konsekwentnie buduje „trzeci biegun” globalnej technologii – obok USA i Europy. Szczyt w New Delhi przyniósł jeszcze jedno kluczowe przesunięcie i po raz pierwszy na globalnym forum powiedziano, że główną stawką w wyścigu AI nie jest sama technologia, lecz:
- kto kontroluje moc obliczeniową,
- kto zarządza danymi,
- kto posiada centra danych,
- kto kontroluje łańcuchy dostaw minerałów i półprzewodników,
- kto projektuje zasady globalnej gry.
Jak zauważyła Mansi Kumari, to „kopernikańskie przesunięcie” – zmiana myślenia o fundamentach globalnej potęgi. BRICS doskonale rozumie, że w XXI wieku władza nie rodzi się już na polach bitew ani w rezerwach złota, lecz w centrach danych i w algorytmach decydujących o tym, jak działa świat.
Najważniejsza konkluzja płynąca ze szczytu to pierwszy sygnał, że nie państwa G7, lecz BRICS zaczął wyznaczać wizję globalnej architektury AI. Zamiast pytać „czy możemy dołączyć?”, kraje Globalnego Południa mówią dziś: „możemy współtworzyć”, a często — „możemy przewodzić”. To te państwa mówią o równości dostępu do technologii. To one upominają się o prawo suwerennych państw do decydowania o własnych danych. To one naciskają na powstanie globalnej struktury nadzorującej rozwój AI. I to one najgłośniej krytykują monopol dwóch krajów na fundamentalną infrastrukturę cyfrową świata.
Po AI Impact Summit stało się jasne, że szczyt nie był tylko wydarzeniem, on był manifestem i kraje BRICS wysłały światu sygnał, że są gotowe nie tylko uczestniczyć w rewolucji AI, ale tę rewolucję współprowadzić, a w niektórych sektorach nawet przewodzić. W takim przypadku nie jest to już ukryta ambicja, a polityka, strategia i obrany kierunek.
Nowa mapa sztucznej inteligencji zaczyna przypominać mapę wielobiegunowego świata, w którym Zachód jest jednym z biegunów, ale nie jedynym. Natomiast państwa BRICS, ze swoim rosnącym potencjałem technologicznym i demograficznym, coraz pewniej rozsiadają się przy stole, przy którym decydować się będzie o technologicznej przyszłości ludzkości.
Jeśli więc potrzebujemy jednego wniosku, jednego zdania, które oddaje istotę tej zmiany, brzmi ono tak: Sztuczna inteligencja przestała być domeną Zachodu i stała się polem, na którym BRICS zaczyna dyktować warunki gry.
Bogdan Feręc
Źr. Info Brics/The Herald
Photo by Andres Siimon on Unsplash
