Michael Healy-Rae odszedł z rządu, bo „leje jak z cebra”
W irlandzkiej polityce doszło do trzęsienia ziemi, którego epicentrum znajduje się w hrabstwie Kerry. Poseł niezależny Michael Healy-Rae i dotychczasowa postać wspierająca rządowe struktury, ogłosił wczoraj swoją rezygnację. Powód? Oficjalnie to pakiet wsparcia finansowego, który według niego jest jedynie kroplą w morzu potrzeb. Nieoficjalnie, poseł sugeruje całkowite rozejście się dróg z linią partii rządzących.
Decyzja Healy-Rae nie jest jedynie personalną roszadą, to czytelny sygnał, że w koalicji doszło do pęknięcia, którego nie dało się już zakleić obietnicami. Poseł z Kerry, znany jest z ciętego języka i bliskich relacji ze swoimi wyborcami, stwierdził wprost, że rząd „zgubił drogę”, a kierownictwo państwa przestało rozumieć realia życia przeciętnego obywatela. W rozmowie z Irish Independent, tuż po deklaracji poparcia dla wotum nieufności wobec koalicji, Healy-Rae nie szczędził mocnych słów. Choć odmówił ujawnienia szczegółów rozmowy z taoiseachem Martinem, zaznaczając, że to „sprawa między nim a rządem”, jego motywacje są jasne.
Kość niezgody stanowi ogłoszony w niedzielę pakiet pomocowy o wartości 505 mln euro. Dla rządu to sukces i dowód na troskę o portfele obywateli. Dla Healy-Rae – dowód na ignorancję. „W ciągu ostatniego tygodnia robiłem wszystko, co mogłem, żeby pomóc ludziom. Pakiet nie był wystarczający, nie uwzględniał w wystarczającym stopniu trudności, z jakimi się borykamy” – wyznał polityk. Poseł podkreślił też, że brał udział w negocjacjach do ostatniej chwili, próbując wywalczyć większe środki. Kiedy stało się jasne, że linia rządu jest nieprzejednana, uznał, że dalsza obecność w tych strukturach byłaby hipokryzją.
Retoryka Healy-Rae zawsze była bliska „zwykłemu człowiekowi”, ale tym razem nabrała wyjątkowo emocjonalnego tonu. Jego rezygnacja to manifest solidarności z grupami, które, jak twierdzi, rząd pominął:
- Właściciele małych firm: robotnicy z kredytami na sprzęt i koparki.
- Rodziny: matki i ojcowie, którzy nie wiążą końca z końcem.
- Podatnicy: ludzie pracujący, którzy czują, że ich wkład w państwo nie wraca do nich w dobie kryzysu.
Jego najbardziej zapadający w pamięć argument dotyczy rezerw finansowych państwa. Według posła, trzymanie pieniędzy na mityczną „czarną godzinę” w obecnej sytuacji jest błędem strategicznym i moralnym. „W tym kraju jest dużo pieniędzy. Jest fundusz na czarną godzinę, a przecież teraz leje jak z cebra” – podsumował dosadnie.
Odejście Michaela Healy-Rae to coś więcej niż strata jednego głosu. To symboliczny cios w wizerunek rządu, który próbuje pozycjonować się jako stabilny gwarant bezpieczeństwa. Jeśli polityk o tak silnym mandacie społecznym twierdzi, że kierownictwo „straciło drogę”, koalicja musi przygotować się na bardzo trudne tygodnie w parlamencie.
Dla mieszkańców Kerry przekaz jest prosty: ich przedstawiciel wraca „na ziemię”, by walczyć o nich z ław opozycji. Dla Dublina to sygnał ostrzegawczy, że czasami oszczędność w budżecie kosztuje znacznie więcej niż pieniądze. Kosztuje zaufanie.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC BY 2.0 Houses of the Oireachtas
