Legislacyjna paranoja na dwóch kółkach. Dlaczego zakazy i prawo jazdy na e-hulajnogi to ślepa uliczka – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Legislacyjna paranoja na dwóch kółkach. Dlaczego zakazy i prawo jazdy na e-hulajnogi to ślepa uliczka

Hulajnogi elektryczne zrewolucjonizowały krajobraz współczesnych miast, stając się jednym z najchętniej wybieranych środków transportu osobistego. Z perspektywy czasu widać jednak, że ta nagła popularność wywołała ogromne poruszenie nie tylko na chodnikach, ale przede wszystkim w gabinetach urzędników i na salach sądowych.

W debacie publicznej regularnie pojawiają się głosy skrajne, z których część nawołuje nawet do całkowitego usunięcia tych urządzeń z przestrzeni publicznej. Przyglądając się argumentom obu stron, warto natomiast zadać sobie pytanie, gdzie leży granica między uzasadnioną troską o bezpieczeństwo a legislacyjnym absurdem, który może całkowicie zniszczyć ideę nowoczesnej mobilności.

W odpowiedzi na rosnącą liczbę incydentów drogowych, niektórzy komentatorzy oraz instytucje zaczynają sugerować rozwiązania tak radykalne, że zahaczają prawie palenie na stosie e-hulajnóg. Skrajnym przykładem takiego podejścia są wypowiedzi płynące ze środowisk medycznych, między innymi ze szpitala dziecięcego CHI Temple Street, gdzie lekarze, alarmowani rosnącą liczbą urazów głowy u najmłodszych pacjentów, wprost wezwali do całkowitego zakazu korzystania z tych urządzeń. Podobne nastroje podgrzewają doniesienia medialne, gdzie – jak potwierdził dziennik „Irish Independent” – ubezpieczyciele masowo odmawiają obecnie sprzedaży polis na e-hulajnogi, tłumacząc to niepewnością prawną i planami rządu dotyczącymi drastycznego zaostrzenia przepisów.

Mimo tych alarmujących sygnałów, postulat całkowitego zakazu sprzedaży elektrycznych hulajnóg jest całkowicie bezpodstawny i pozbawiony głębszego sensu. Próba odgórnego wyeliminowania z rynku technologii, która na stałe wpisała się w codzienność milionów ludzi, przypomina walkę z wiatrakami. Zakazy nie sprawią, że problem zniknie, a jedynie zepchną go do szarej strefy. Użytkownicy, pozbawieni możliwości legalnego zakupu certyfikowanego sprzętu, zaczną sprowadzać urządzenia z niesprawdzonych źródeł lub na jeszcze większą skalę modyfikować je na własną rękę, co paradoksalnie doprowadzi do jeszcze większego zagrożenia na drogach.

Brnięcie w kolejne, coraz bardziej restrykcyjne przepisy niesie za sobą ogromne ryzyko popadnięcia w legislacyjną paranoję. Jeśli ulegniemy presji wprowadzania kolejnych urzędowych barier, szybko możemy znaleźć się w rzeczywistości, w której do prowadzenia e-hulajnogi wymagane będzie pełnoprawne prawo jazdy. Oznaczałoby to konieczność przejścia całego, kosztownego i czasochłonnego teoretycznego oraz praktycznego kursu, zdania państwowego egzaminu i uzyskania stosownego dokumentu tylko po to, by móc legalnie poruszać się pojazdem, który w założeniu ma służyć rekreacji, rozrywce i szybkiemu przemieszczaniu się na krótkich dystansach.

Taki scenariusz całkowicie wypaczyłby sens istnienia mikromobilności, którą nawiasem mówiąc, promował szeroko i to do niedawna sam rząd. Hulajnogi elektryczne zdobyły popularność właśnie dzięki swojej elastyczności, dostępności i prostocie obsługi. Przekształcenie ich w kolejną kategorię pojazdów wymagających skomplikowanych uprawnień zniechęciłoby obywateli do ekologicznych alternatyw dla samochodów i sparaliżowałoby rozwój nowoczesnych systemów transportowych w miastach.

Wielu przeciwników e-hulajnóg zapomina o fundamentalnym fakcie: pod wieloma względami urządzenia te niewiele różnią się od tradycyjnych rowerów, zwłaszcza tych ze wspomaganiem elektrycznym. Zarówno cykliści, jak i użytkownicy hulajnóg poruszają się w tej samej przestrzeni miejskiej, rozwijają podobne prędkości i są w równym stopniu narażeni na niebezpieczeństwo w przypadku kolizji z samochodem czy pieszym.

Zagrożenie wypadkami oraz skala potencjalnych obrażeń podczas zdarzeń drogowych są w obu przypadkach dokładnie takie same. Upadek z roweru przy prędkości dwudziestu kilometrów na godzinę może skutkować identycznymi urazami głowy czy kończyn, co upadek z hulajnogi. Mimo to nikt racjonalny nie postuluje dziś zakazu sprzedaży rowerów ani nie żąda od każdego rowerzysty posiadania prawa jazdy.

Traktowanie e-hulajnóg jako wyjątkowo demonicznego zagrożenia jest więc przejawem braku konsekwencji i uleganiem chwilowej panice medialnej.

Zamiast mnożyć zakazy i tworzyć biurokratyczne bariery, należy przenieść ciężar działań na obszary, które realnie mogą poprawić bezpieczeństwo: skuteczną kontrolę użytkowników oraz bezwzględne egzekwowanie limitów technicznych. Do tego wszystkiego, należy stworzyć sieć dróg dla rowerów i hulajnóg. Tak na marginesie, sama Unia Europejska nastaje na tworzenie ścieżek rowerowych, a w Irlandii jest ich zbyt mało.

Właściwym kierunkiem zmian wydaje się precyzyjne określenie parametrów pojazdu, jakie już przyjęto w irlandzkich przepisach. Zgodnie z tymi wytycznymi, hulajnogi elektryczne mogą być legalnie używane na drogach publicznych pod warunkiem, że moc ich silnika nie przekracza 400 watów, a waga samego urządzenia wynosi maksymalnie 25 kilogramów. Kluczowym elementem tej układanki musi być jednak bezwzględne i skuteczne zablokowanie możliwości rozwijania prędkości powyżej 20 kilometrów na godzinę. Wprowadzenie fabrycznych, niemożliwych do obejścia zabezpieczeń programowych i sprzętowych, drastycznie zmniejszyłoby impet ewentualnych zderzeń i zminimalizowało ryzyko ciężkich urazów.

Równolegle z restrykcjami technicznymi musi iść surowa kontrola zachowań na drogach. Tym samym Garda powinna skupić się na eliminowaniu zachowań patologicznych, takich jak jazda we dwie osoby na jednym urządzeniu, poruszanie się po chodnikach, czy jazda pod wpływem alkoholu. To nie sam pojazd jest niebezpieczny, ale sposób, w jaki człowiek z niego korzysta. Edukacja, stanowcze egzekwowanie prawa i techniczne ograniczenie prędkości konstrukcyjnej to jedyna rozsądna droga, która pozwoli zachować korzyści płynące z e-mobilności, jednocześnie dbając o zdrowie i życie wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Varla Scooter on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Od Monte Carlo do ol
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.