Koniec z mapą w głowie. Jak cyfrowa rewolucja i trudne egzaminy zmieniają współczesnych taksówkarzy
Tradycyjny obraz taksówkarza, który zna każdy zakamarek miasta, skróty i historię każdej mijanej kamienicy, odchodzi do lamusa. Współcześni kierowcy Taxi coraz częściej zamiast na własnej pamięci i doświadczeniu polegają na niebieskiej linii wyświetlanej na ekranie smartfona. Zjawisko to przestało być jedynie subiektywnym odczuciem pasażerów, a stało się faktem sankcjonowanym przez instytucje regulujące rynek transportowy.
Oficjalne dane pokazują, że dawna sztuka topografii przegrywa z algorytmami internetowych map, a młode pokolenia kierowców mają ogromne trudności z przyswojeniem wiedzy, która kiedyś stanowiła fundament tego zawodu.
Skalę problemu najlepiej obrazują statystyki dotyczące zdawalności egzaminów zawodowych. Mimo podejmowanych wysiłków, by przyciągnąć do branży nowe osoby, barierą nie do przejścia okazuje się oficjalny test weryfikujący wiedzę kandydatów. Krajowy Urząd Transportu (NTA) ujawnił zatrważające dane: w roku ubiegłym przeprowadzono prawie 11 800 testów dla kierowców taksówek, dorożek i limuzyn, z czego ponad 8100 zakończyło się niepowodzeniem. Oznacza to, że mniej niż jedna trzecia podchodzących do sprawdzianu potrafiła sprostać wymaganiom. Co gorsza, trend ten utrzymuje się od lat i wskaźnik sukcesu w ostatnich trzech latach oscylował na niezwykle niskim poziomie od 31% do 35%, a w przypadku pełnego testu wstępnego, bez uwzględniania podejść poprawkowych, spadł w zeszłym roku do zaledwie 27%.
Presja bywa tak duża, że w latach 2023–2025 odnotowano nawet cztery przypadki oszustw podczas weryfikacji uprawnień.
Egzamin, który wymaga zdobycia co najmniej 75% punktów z modułu wiedzy branżowej oraz wiedzy o terenie, różni się drastycznie w zależności od regionu. W Dublinie, gdzie presja na nowe licencje taksówkarskie jest największa, na ponad 5900 podejść zaledwie 1605 zakończyło się wynikiem pozytywnym. Prawdziwą techniczną katastrofą okazał się jednak region Waterford, gdzie wskaźnik zdawalności spadł do zatrważających 10% – tam z niespełna stu kandydatów test zaliczyło zaledwie 10 osób. Tak słabe wyniki jasno wskazują, że współcześni kierowcy nie są w stanie bezbłędnie opanować planów miast w sposób, w jaki robili to ich starsi koledzy po fachu.
Widząc te dramatyczne statystyki oraz nieuchronne zmiany technologiczne, urzędnicy postanowili skapitulować przed nowoczesnością i dostosować kryteria do realiów XXI wieku. Rzecznik NTA poinformował o przeprowadzeniu gruntownej reformy modułu dotyczącego znajomości terenu. Urząd wprost przyznał, że zmiana ta wynika z powszechnego korzystania z aplikacji mapowych online przez współczesnych kierowców. Choć pasażerowie wciąż deklarują, że oczekują od licencjonowanego kierowcy wiedzy wykraczającej poza przeciętną znajomość geografii, to używanie nawigacji GPS w codziennej pracy stało się społecznie i prawnie akceptowalną normą.
W efekcie zmodernizowany program egzaminacyjny przestał wymagać pamięciowego opanowania każdej bocznej uliczki. Nowe wytyczne kładą nacisk głównie na kluczowe arterie, autostrady i węzły komunikacyjne. Kierowca ma przede wszystkim wiedzieć, jak dojechać do szpitali, hoteli, obiektów sportowych, teatrów czy głównych atrakcji turystycznych. W centrach miast sprawdzana jest jedynie znajomość najważniejszych ulic, systemów ruchu jednokierunkowego oraz głównych tras miejskich. Resztę pracy ma wykonać za człowieka internetowa aplikacja. Choć ułatwia to wejście do zawodu nowym osobom, bezpowrotnie zmienia to charakter miejskiego transportu, uzależniając kierowców od technologii i sygnału satelitarnego.
*
Dawniej, jeżeli człowiek pojawił się w obcym mieście, swobodnie mógł podejść do taksówkarza i zapytać o drogę, a wówczas otrzymał szczegółowe informacje. Taksówkarze byli prawdziwymi przewodnikami i skarbnicami wiedzy o lokalnej przestrzeni. Dziś to raczej niemożliwe, bo współczesny kierowca bez wpisania adresu w nawigację często nie potrafi wskazać drogi na sąsiednie osiedle.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC Sharon Hahn Darlin
