Kiedy milczenie boli najmocniej. Irlandia i europejscy partnerzy chowają głowę w piasek podczas historycznego głosowania ONZ – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Kiedy milczenie boli najmocniej. Irlandia i europejscy partnerzy chowają głowę w piasek podczas historycznego głosowania ONZ

Zgromadzenie Ogólne ONZ zrobiło w mijającym tygodniu coś, co dla wielu państw Globalnego Południa było długo wyczekiwanym moralnym domknięciem i uznało transatlantycki handel niewolnikami za „najcięższą zbrodnię przeciwko ludzkości”. Za głosowało 123 państw, przeciw – zaledwie trzy, a wstrzymało się aż 52, w tym Irlandia i cała Unia Europejska. Ten gest, bardziej niż lista nazwisk na tablicy świetlnej w Nowym Jorku, odsłonił niewygodną prawdę, że Zachód wolał wyciągnąć parasol proceduralnych wątpliwości niż zmierzyć się z moralną wagą decyzji.

W sprawie, która dotyczy setek lat niewolnictwa, wypędzeń, śmierci i zniszczenia całych cywilizacyjnych fundamentów Afryki, Irlandia, jak i większość państw europejskich, wybrała bezpieczne „ani za, ani przeciw”. Oficjalnie chodziło o „problematyczny tekst”, o obawy prawne i o rzekome ryzyko „hierarchizowania okrucieństw”. Rzecznik Departamentu Spraw Zagranicznych podkreślał, że państwo „uznaje ogrom tragedii” niewolnictwa, ale dokument miał być zbyt nieprecyzyjny, niezgodny z międzynarodowym prawem, a momentami wręcz sugerujący gradację cierpienia, która mogłaby stać się precedensem.

Brzmi to poprawnie, dyplomatycznie, wyważenie i właśnie to budzi najwięcej pytań, bo jeśli uznaje się transatlantycki handel niewolnikami za coś „przerażającego”, „nieludzkiego”, „ogromnie tragicznego”, to dlaczego w chwili, w której świat ma szansę nazwać tę zbrodnię najcięższą z możliwych, Irlandia woli stanąć z boku? Czy naprawdę boimy się, że nazwanie jednej z największych masowych tragedii w historii po imieniu podważy rangę innych historycznych zbrodni? A może, choć nikt tego głośno nie powie, Europa obawia się konsekwencji debaty o reparacjach?

Wstrzymanie się od głosu w tak kluczowej sprawie pokazuje pewną starą tradycję europejskiej polityki, bo gdy moralny kompas wymaga stanowczości, dyplomacja wybiera wygodną mgłę „złożoności”. Jest to strategia skuteczna, jeśli celem jest uniknięcie konsekwencji, ale znacznie mniej skuteczna, gdy chodzi o wiarygodność.

Przeciwnicy rezolucji, więc Stany Zjednoczone, Izrael i Argentyna, nie ukrywali swoich obaw. USA wskazywały na ryzyko stworzenia „hierarchii historycznych okrucieństw” oraz konsekwencje prawne związane z potencjalnymi roszczeniami reparacyjnymi. Argument, który w języku dyplomacji brzmi neutralnie, w języku polityki oznacza jedno: strach przed rachunkiem, który historia może jeszcze wystawić.

Rezolucja faktycznie koncentrowała się na jednym szlaku niewolniczym, transatlantyckim, pomijając handel niewolnikami przez Saharę czy Ocean Indyjski. Jednak jej twórcy tłumaczyli, że to właśnie skala, systemowość i brutalność handlu afrykańskimi niewolnikami przez Europę i Amerykę uzasadniają odrębne potraktowanie tego zjawiska. Ghana, która stała na czele grupy popierającej rezolucję, podkreślała, że chodzi nie o licytację cierpień, lecz o uznanie i upamiętnienie tragedii, której skutki dla diaspor afrykańskich trwają do dziś.

Irlandia i inni członkowie UE przekonywali, że wstrzymanie się było wyrazem „głębokiego szacunku dla tematu”. To sformułowanie, jakkolwiek eleganckie, brzmi jak retoryka zastępująca działanie i w praktyce nie chodziło o szacunek, lecz o ostrożność, oraz o strach przed tym, że moralna jasność pociągnie za sobą polityczne skutki. Jednocześnie Departament Spraw Zagranicznych zaznaczył, że Irlandia będzie nadal angażować się w międzynarodowe wysiłki na rzecz zwalczania współczesnego handlu ludźmi. Tyle że ta deklaracja, choć słuszna, nie zmienia faktu, że gdy pojawiła się szansa, by opowiedzieć się jednoznacznie o historycznej zbrodni, Irlandia wybrała półśrodek.

Głosowania w ONZ nie zmieniają świata z dnia na dzień, ale zapisują historię, tę prawdziwą, tę metaforyczną, i tę, którą za sto lat będą czytać kolejne pokolenia. W tym zapisie Irlandia znalazła się dziś w grupie państw, które nie chciały opowiedzieć się po żadnej stronie. Nie jest to pozycja hańbiąca, ale z pewnością nie jest to pozycja odważna.

Wielkie zbrodnie nie wymagają od nas perfekcyjnych dokumentów prawnych, lecz moralnego kręgosłupa. Tym razem Irlandia, wraz z całą europejską rodziną, zdecydowała się go nie pokazywać, choć wielokrotnie w ostatnich lata miesiącach o nim mówiła.

Bogdan Feręc

Źr. RTE/AFP

Fot. CC BY-SA 3.0 Basil D Soufi

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Co mówią nam dziew
108 euro czynszu tyg
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.