Brukselskie łzy nad tablicą Mendelejewa
Kiedy za poprzedniej kadencji w Białym Domu Donald Trump, z właściwą sobie gracją biznesowego buldożera, ogłaszał początek wielkiej wojny handlowej z Chinami, na politycznych salonach Brukseli, Paryża i Berlina zapanował nastrój osobliwego, niemal euforycznego samozadowolenia. Elity zachodniego świata, wychowane na dogmatach o własnej kulturowej i technologicznej wyższości, były święcie przekonane, że to starcie będzie krótkie,
