Gdy rząd obiecuje naprawić mieszkalnictwo, portfel drży, a pamięć boli
Jest w polityce moment szczególny, niemal rytualny, bo rząd, który przez lata patrzył, jak rynek mieszkaniowy się klinuje, puchnie cenami i wysycha podażą, staje dziś przed kamerami i mówi: naprawimy to. Właśnie wtedy człowieka bierze strach i nie dlatego, że zapowiadane zmiany są zbyt odważne, lecz dlatego, że mają naprawić coś, co ten sam aparat
