Samorządowy paraliż w obliczu kryzysu. Revenue przejmuje walkę z plagą pustostanów po kapitulacji władz lokalnych
Irlandzki kryzys mieszkaniowy odsłania kolejną systemową słabość, która tym razem stawia w fatalnym świetle skuteczność władz lokalnych. Oficjalne dane, które stały się zarzewiem burzliwej debaty parlamentarnej w Dáil, ujawniły zatrważającą skalę urzędniczej opieszałości.
W całym kraju znajduje się niemal 19 000 pustych, niszczejących nieruchomości mieszkalnych, podczas gdy tysiące młodych ludzi i rodzin doświadczają bezsilności, próbując bezskutecznie nabyć lub wynająć dach nad głową. W obliczu faktu, że regionalne samorządy wykazały się rażącą bezczynnością w egzekwowaniu dotychczasowych przepisów, rząd podjął radykalną decyzję o odebraniu im kompetencji fiskalnych i przekazaniu kontroli nad opuszczonymi lokalami w ręce bezwzględnego aparatu skarbowego.
Zatwierdzone przez Radę Ministrów plany zakładają wprowadzenie nowego, rygorystycznego podatku od opuszczonych nieruchomości, którego stawka wyniesie co najmniej 7 procent wartości obiektu. Danina ta, mająca początkowo objąć miasta liczące powyżej 4000 mieszkańców, będzie w całości pobierana przez Revenue. Drastyczny krok ministra finansów Simona Harrisa oraz premiera Micheála Martina to bezpośrednia odpowiedź na instytucjonalny paraliż na szczeblu lokalnym.
Statystyki za 2024 rok bezlitośnie obnażyły rzeczywistość: aż 11 rad hrabstw i miast, w tym Wicklow, Westmeath, Tipperary, Monaghan, Louth, Leitrim, Fingal, Cavan oraz Galway, nie pobrało ani jednego centa z tytułu należnych opłat za zaniedbane posesje. Co więcej, na koniec 2024 roku kwota prawnie należnych, lecz zupełnie zignorowanych i nieściągniętych przez samorządy podatków osiągnęła gigantyczny pułap ponad 26 milionów euro.
Problem pustostanów nie rozkłada się równomiernie, uderzając ze szczególną siłą w regiony wiejskie oraz hrabstwa położone wzdłuż zachodniego wybrzeża, gdzie prawdopodobieństwo porzucenia mienia jest najwyższe. Podczas gdy w Dublinie odsetek ten wynosi około 0,2 procent zasobu (1001 nieruchomości), a w Cork 0,7 procent (1788 obiektów), o tyle w hrabstwie Galway pustostany stanowią już 1,2 procent (1441 domów), w Donegal 1,7 procent (1482), a w Mayo wskaźnik ten szybuje do poziomu 2,2 procent, co przekłada się na 1524 porzucone budynki.
Premier Micheál Martin zarzucił lokalnym dygnitarzom, że część rad „po prostu nie zadała sobie trudu”, aby skutecznie wdrożyć zapisy Ustawy o Terenach Opuszczonych. W ocenie szefa rządu przymusowa przeprowadzka tych uprawnień do struktur Revenue wynika z faktu, że skarbówka gwarantuje znacznie większą determinację, a sama perspektywa starcia z tą instytucją zmusi właścicieli nieruchomości do natychmiastowej zmiany aspołecznych zachowań.
Rządowa ofensywa fiskalna spotkała się z natychmiastowym i zmasowanym odporem ze strony opozycji, która oskarża gabinet o cyniczne przerzucanie odpowiedzialności i próbę ratowania własnego wizerunku. Liderka Sinn Féin Mary Lou McDonald reprezentująca zdemoralizowanych i wściekłych obywateli obserwujących niszczejące domy zamieniające się w siedliska gryzoni i dzikie wysypiska śmieci, nazwała zapowiedzi rządu iluzorycznymi.
Wskazała, że podatek wejdzie w życie najwcześniej w 2027 roku, realny pobór ruszy dopiero rok później, a nowe prawo całkowicie pomija mechanizmy odzyskania ponad 30 milionów euro dotychczasowych zaległości od spekulantów. Z kolei szefowa Partii Pracy Ivana Bacik oraz rzecznik Socjaldemokratów Rory Hearne zgodnie uznali narrację premiera i ministra finansów za wygodną taktykę zasłony dymnej. Przypomnieli, że Fine Gael sprawuje władzę od 15 lat, a przerzucanie winy na niedofinansowane – zdaniem opozycji – samorządy ma jedynie odwrócić uwagę od wieloletnich zaniedbań rządu w kreowaniu spójnej polityki mieszkaniowej.
Nowa danina stanowi element szerszego, choć mocno opóźnionego pakietu regulacji, które mają na celu uwolnienie zablokowanych zasobów lokalowych. Równolegle minister mieszkalnictwa James Browne forsuje przepisy zobowiązujące każdą osobę oferującą krótkoterminowy wynajem, np. poprzez platformę Airbnb, do uzyskania formalnego pozwolenia na budowę w celu przekształcenia lokalu na cele komercyjne. Inicjatywa ta rodzi jednak potężne napięcia wewnątrz samego gabinetu. Minister ds. przedsiębiorczości Peter Burke, pod wpływem nacisków ze strony posłów z regionów turystycznych obawiających się załamania lokalnych rynków, doprowadził do wyłączenia z tych restrykcji miast poniżej 20 000 mieszkańców.
Przez te tarcia planowany na maj start rejestru wynajmu krótkoterminowego został przesunięty na grudzień. Choć rząd próbuje tonować nastroje, zapowiadając uruchomienie Funduszu Inwestycji Infrastruktury Mieszkaniowej o wartości 1 miliarda euro na budowę nowych domów, to właśnie przejęcie egzekucji podatkowej od bezradnych rad przez irlandzki Urząd Skarbowy pozostaje najbardziej namacalnym dowodem na to, że dotychczasowy system zarządzania kryzysem poniósł całkowitą klęskę.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Khrystyna Miskevych on Unsplash
