Felieton sobotni Jana A. Kowalskiego: Geriatria rządzi, reszta niech się wali!
Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić – oznajmił prof. Piotrowski zaproszony przez Prezydenta do Rady Konstytucyjnej. Już to kiedyś słyszałem – komunizm to najlepszy ustrój, tylko ludzie do niego nie dorośli.
Najpierw trochę się zdenerwowałem. Moje nazwisko nie znalazło się na liście osób zaproszonych przez prezydenta Nawrockiego do kolejnej rady – Rady Konstytucyjnej. Osiem lat pracy na nic, pomyślałem i już miałem sięgnąć w rozpaczy po kieliszek, gdy nagle spłynęło na mnie zrozumienie. Prezydent nie mógł mnie zaprosić ze względu na … wiek.
To wiek – minimum 66, maksimum 88 lat, średnia 74 – był podstawą do zaproszenia. Bo przecież nic innego szanownych członków, jak Józefa Zycha (l. 88) z Markiem Jurkiem (l. 66!), albo Julię Przyłębską z Barbarą Piwnik, nie łączy. Zatem wiek okazał się tu kluczem, a mnie (l. 62) ulżyło i mogłem już napić się w spokoju serca😉
To już siedemnasta rada przy prezydencie i wcale nie najliczniejsza. Rekordzistką liczbową jest Rada Samorządu Terytorialnego, która liczy 94 osoby(!). W tym tempie Prezydent dobije do 20-ki jeszcze przed upływem pierwszego roku kadencji.
Czy nasz najukochańszy prezydent będzie w stanie wysłuchać każdego członka swoich rozlicznych rad w trakcie kolejnych 4 lat, jakie mu zostały do końca kadencji, śmiem wątpić. Nie po to przecież te rady powstały, żeby je wysłuchiwać. Mają zapewnić Prezydentowi alibi aktywnej działalności na rzecz naprawy państwa i pozwolić na wygranie drugiej kadencji. Nie bez powodu przecież to rok 2030, rok wyborczy, wskazuje Karol Nawrocki jako datę przyjęcia nowej konstytucji.
Tylko kto ją napisze? Profesor Piotrowski, który dzień po powołaniu w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego oznajmił:
Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić, zmienić swoje podejście do państwa i prawa, dopóki nie jest jeszcze za późno.
No to wszystko jest jasne. Ustrój jest dobry, tylko ludzie do niego nie dorośli – pamiętam ten slogan jeszcze z czasów najlepszego ustroju, jakim był komunizm. Wiele osób, zwłaszcza starszych osób, gdy sam miałem lat naście, wygłaszało go z nobliwą powagą.
Geriatria, która zdążyła się ustawić życiowo, nie potrzebowała zmian. Nawet ich nie rozumiała. Ja, który wtedy miałem lat kilkanaście, a potem dwadzieścia kilka, nie mogłem się temu nadziwić. Temu, że w swoim myśleniu nie uwzględniają oni moich potrzeb i potrzeb moich rówieśników.
U progu lat 80-tych komunizm wyczerpał wszystkie swoje możliwości rozwojowe, rozbuchane w oparciu o kredyty inwestycyjne Edwarda Gierka. I upadł jako skansen z zalegającym sklepy GS fajansem i octem.
Teraz z ust prominentnego prawnika słyszę to samo: ustrój jest dobry, tylko ludzie powinni się zmienić. To, że system jest niewydolny, że młodym ludziom niczego już nie jest w stanie zaoferować (jak nam w latach 80-tych), że trwa tylko dzięki gigantycznemu zadłużaniu się, tego profesor Piotrowski nie dostrzega. Myślę, że nie potrzebuje tego dostrzec. Zbudował swoją karierę wielkiego profesora w ramach tego systemu, po co miałby go zmieniać?
Co powinien zrobić Prezydent, żeby Polskę zmienić dla dobra nas wszystkich, odczuwających jednak niedostatki, opisałem w cyklu: 12 zadań dla Karola Nawrockiego.
https://abcniepodleglosc.pl/tag/12-zadan-dla-karola-nawrockiego
W odcinku ostatnim, podniosłem rzecz, bez której jakakolwiek zmiana Polski (na lepsze) nie jest możliwa.
Prezydent powinien ogłosić swoją deklarację zmiany państwa, możliwą do poparcia przez 70% Polaków i zainicjować oddolny, ogólnopolski i terytorialny ruch na miarę Solidarności 1980/81.Takie poparcie pozwoli na zmianę ustroju Polski w zgodzie z naszym narodowym duchem wolności i odpowiedzialności.
Nic takiego na razie się nie wydarzyło. Prezydent koncentruje się na swoim PR i trzeba przyznać, że nieźle sobie z tym radzi. Od syna tokarza z gdańskich Siedlec do prezydenta Polski to wielka kariera. Kolejna kadencja tylko umocni jego osobisty sukces.
Jak to się ma do stanu naszej Ojczyzny? Czy tak trudno dostrzec, że za parę lat przygnieciona długiem, biurokracją i korupcją, upadnie i zostanie wchłonięta przez sprawniejsze imperium?
Jakiż to sukces zostać kolejny raz prezydentem upadającego państwa?
Czy Polska przetrwa do roku 2030 z tym najlepszym ustrojem i najlepszą konstytucją?
Jan Azja Kowalski
PS. Nawet do Rady d/s Kombatantów się nie załapałem, kurka wodna😉
