Dyplomacja na statywie, czyli jak nie gubić powagi między kadrem a kartką – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Dyplomacja na statywie, czyli jak nie gubić powagi między kadrem a kartką

Załamać się można, kiedy ogląda się filmy skierowane do Polaków w Irlandii, ale nie tylko do nich i, co ciekawe, nie będę dzisiaj pastwił się nad Chargé d’affaires naszej ambasady, czyli Panem Arturem Michalskim. Powiem więcej, wezmę go w obronę, bo to akurat nie jego wina, że ma dyletantów wokół siebie. I to jest właśnie ten moment, w którym zamiast szyderczego uśmiechu pojawia się wyraz troski, bo przecież mówimy o wizytówce państwa, a nie szkolnym projekcie kręconym telefonem na kolanie.

Od dłuższego czasu z lubością oglądam firmy nagrywane przez Ambasadę Rzeczypospolitej Polskiej w Irlandii, gdzie twórcy medialni tłamszą swojego szefa na różne sposoby, co ukazuje Pana Michalskiego w bardziej niż niekorzystnym świetle. Grubo zrobiło się podczas składania życzeń Irlandczykom, a nawet dokładnie nie pamiętam, z jakiej okazji, ale chyba był to Dzień Świętego Patryka. Wówczas nikt z naszej tzw. placówki dyplomatycznej nie zadbał, aby kierownik tego ważnego przecież urzędu, nauczył się na pamięć kilku zdań w języku angielskim.

Otóż wyraźnie było widać, że składając powinszowania, Pan Michalski czyta, gdyż jego gałki oczne kierowały się co kilka sekund w bok, więc stronę przygotowanego tekstu. W komentarzu do tego filmu napisałem, iż wygląda to niepoważnie, a przynajmniej kartka powinna być za kamerą, aby ukryć, że się czyta. Polecam wzorować się na Jego Ekscelencji Ambasadorze Republiki Irlandii w Polsce Patricku Haugheyu, który mówi niekiedy po polsku, a nawet sprawia wrażenie, że bez kartki. Tu nie chodzi o perfekcję, a bardziej o dobre wrażenie. A dyplomacja, Pan to zapewne wie, jest jak stary zegarek po dziadku, opiera się właśnie na detalach.

Rozumiem, że ambasady nie stać na prompter, ale dawniej takich urządzeń też nie było, a nie było i takich wpadek, gdyż stosowano pewne zabiegi, które skrywały nieznajomość tekstu mówionego. To była wpadka bardziej niż widoczna, a wierzę, że nie wynikała z winy samego kierownika placówki, jak i ta ostatnia, która jest wyłącznie potwierdzeniem, iż otacza się Pan osobami nieodpowiednimi.

Chodzi o film z Panem w roli głównej, więc ten z okazji Dnia Konstytucji 3 Maja. Szanowny Panie, kto Panu zrobił tę krzywdę?! Pan, jako dyplomata, nie musi się znać na zasadach transmisji, nagrywaniu obrazu oraz dźwięku, ogólnym wyrazie artystycznym i otoczce, aby całość wyglądała godnie. Tu właśnie wkracza ktoś zza kamery – cichy bohater lub sabotażysta, zależnie od efektu.

Postawiono więc naszego Chargé d’affaires Artura Michalskiego na tle zastawki, ustawiono w tle flagi i wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie kadr w planie ogólnym. Jakby to powiedzieć delikatnie… ta brudna ściana i kawałek sufitu, które zastawka, jak jej nazwa mówi, miała zastawiać, jest po prostu dziełem sieroty bez żadnego przygotowania w realizacji tego typu przedsięwzięć. Tu już nie chodzi o estetykę, a o elementarną świadomość obrazu.

Pana ustawienie, a może bardziej postawa, również budzi zastrzeżenia, choć to też raczej nie jest Pańska wina, bo najbardziej człowieka, który stanął za kamerą. Na Pana miejscu, już pisałbym wniosek, aby ów sadysta wizyjny nie zbliżał się do kamery, bo szkodzi Panu i wizerunkowi Ambasady. Przy tego typu wystąpieniach, postawa, owszem, powinna być wyprostowana, ale ręce nie mogą zwisać bezwładnie, jakby sztucznej inteligencji nie poszło wytworzenie awatara. Nie jest niczym zdrożnym, aby ręce były splecione z przodu, a nawet dopuszczalna jest nienachalna gestykulacja, która nada wymowę przekazywanej treści. A tak, stoi Pan jak kukła, z której ust wydobywają się jakieś dźwięki.

Na koniec tylko jedno, bo cały czas mam w tyle głowy, że reprezentuje Pan Polaków w Irlandii, ale też naszą wspólną ojczyznę, więc serdeczna prośba, aby kolejne filmy były przemyślane i wykonane przez osoby, które mają wiedzę w realizacji wideo.

Tak na marginesie, to aż żałuję, że nie jestem oficerem prasowym w Ambasadzie, wtedy to kierowana przez Pana placówka, byłaby modelowym przykładem dyplomatycznego ideału, przynajmniej medialnie, a może nawet zrobiliby z Pana wiceministra spraw niezwykle zagranicznych… Kto wie… 😉 Mówiąc całkiem poważnie, zmieńcie operatora na fachowca, bo czasem wystarczy jeden człowiek z przypadku mniej, a jeden więcej z powołania i nagle wszystko zaczyna wyglądać tak, jak powinno być od początku.

Bogdan Feręc

Fot. CC Siliesiac / Kadr z nagrania Ambasady RP w Dublinie

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Europa ociepla się
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.