Droższy kufel, ta sama gorycz. Heineken zapowiada podwyżkę cen piwa lanego
Irlandzki rynek piwny wchodzi w kolejny etap korekty cenowej, która, choć liczona w centach, ma znaczenie symboliczne i realne jednocześnie. Od połowy lutego jeden z największych graczy na rynku, czyli Heineken Ireland, podniesie ceny swoich piw lanych. Decyzja wpisuje się w szerszy trend wzrostu kosztów w sektorze gastronomicznym i jest kolejnym sygnałem, że era taniego kufla definitywnie się kończy.
Od 16 lutego nowe ceny obejmą cały beczkowy asortyment firmy, w tym tak rozpoznawalne marki, jak Heineken, Heineken 0.0, Coors, Tiger, Birra Moretti, Murphy’s, Orchard Thieves oraz Beamish. Średni wzrost cen na poziomie 3,1% oznacza, że hurtowa cena połowy litra piwa wzrośnie o około 6–7 centów, w zależności od marki. Choć formalnie mowa o sprzedaży hurtowej, doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że takie zmiany niemal zawsze przenoszą się na rachunek końcowy klienta w pubie.
Heineken tłumaczy decyzję utrzymującą się presją kosztową, a w oficjalnym oświadczeniu firma przyznała, że jej działalność „wciąż boryka się ze wzrostem kosztów”, jednocześnie deklarując, że podejmowała próby ich ograniczenia. „Niestety musimy zmienić nasze ceny”, stwierdził rzecznik spółki, zapowiadając jednolitą podwyżkę dla całego portfolio produktów beczkowych.
W liście skierowanym do właścicieli pubów, do którego dotarła stacja RTÉ News, browar jasno zaznaczył, że wszystkie dostawy realizowane 16 lutego i po tej dacie objęte będą nowym cennikiem. Jednocześnie firma podkreśliła formalną niezależność lokali gastronomicznych w ustalaniu cen detalicznych. W praktyce jednak margines manewru pubów pozostaje ograniczony, zwłaszcza w warunkach rosnących kosztów energii, pracy i czynszów.
Podwyżka Heinekena nie jest odosobnionym przypadkiem, więc to kolejny ruch w krótkim czasie po decyzji Diageo, które od 2 lutego podnosi ceny swoich produktów, w tym Guinnessa. Pinta klasycznego Guinnessa ma zdrożeć o 7 centów, a wersja 0.0 – o 10 centów. Dla konsumentów oznacza to wyraźny sygnał, że presja inflacyjna w sektorze alkoholi nie słabnie, nawet jeśli ogólna inflacja zaczyna hamować.
W swoim komunikacie Heineken zapewnia, że jako „aktywny sponsor rynku gastronomicznego”, nadal inwestować będzie w rozwiązania wspierające branżę. To standardowa deklaracja w czasach, gdy relacje między producentami a właścicielami pubów stają się coraz bardziej napięte. Dla tych ostatnich każda kolejna podwyżka to trudna decyzja, czy podnieść ceny i ryzykować odpływ klientów, czy wziąć część kosztów na siebie kosztem rentowności.
Kilka centów więcej za kufel może wydawać się drobiazgiem, ale w kraju, w którym pub pozostaje ważnym elementem życia społecznego, a koszty codziennego funkcjonowania rosną z wielu stron naraz, nawet drobne zmiany cen mają znaczenie. Piwo drożeje powoli, niemal niezauważalnie, jak przypływ i właśnie dlatego tak skutecznie zmienia linię brzegową portfeli konsumentów.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Haberdoedas on Unsplash
