Co z tą neutralnością? Shannon jako przystanek deportacji z USA i źródło politycznej burzy
Doniesienia o wykorzystywaniu lotniska Shannon jako punktu międzylądowania dla deportacji prowadzonych przez Stany Zjednoczone ponownie rozpaliły w Irlandii debatę o neutralności państwa, odpowiedzialności prawnej i moralnych granicach współpracy z Waszyngtonem. Sprawa wywołuje szczególne emocje, ponieważ wpisuje się w szerszy kontekst wcześniejszych kontrowersji dotyczących transportu amerykańskiego sprzętu wojskowego przez irlandzkie terytorium.
Według śledztw dziennikarskich dwa loty deportacyjne z Palestyńczykami zatrzymanymi w USA przeleciały przez Shannon w styczniu i lutym 2026 roku, a samoloty to prywatne odrzutowce typu Gulfstream, które przewoziły deportowanych z Arizony do Tel Awiwu, z międzylądowaniami m.in. w New Jersey, Irlandii i Bułgarii. Na pokładzie znajdowali się Palestyńczycy, którzy według doniesień byli transportowani w kajdanach na rękach i nogach, a po przylocie trafiali na teren okupowanego Zachodniego Brzegu.
Śledztwo dziennikarskie i doniesienie The Irish Times wskazują, że operacja była elementem politycznie wrażliwego programu deportacyjnego władz USA. W części przypadków deportowani mieszkali w USA od lat, co wywołało dodatkową debatę o standardach procedur i praw człowieka.
Reakcja części irlandzkiej sceny politycznej była natychmiastowa i opozycja określiła wykorzystanie Shannon jako „naganne”, „głęboko niepokojące” oraz „skandaliczne”. Politycy Partii Pracy i Zielonych wskazywali, że Irlandia nie powinna w żadnej formie współuczestniczyć w operacjach ICE, nawet jeśli chodzi wyłącznie o tankowanie. Krytycy podnoszą też szerszy argument, bo jeśli państwo pozwala wykorzystywać swoją infrastrukturę logistyczną, nawet technicznie, może być postrzegane jako pośredni uczestnik całego procesu.
Departament Transportu wskazuje, że techniczne międzylądowania prywatnych lub czarterowych samolotów, jeżeli nie wiążą się z wejściem lub zejściem pasażerów, nie wymagają uprzedniej zgody władz. To stanowisko opiera się na logice prawa lotniczego, iż lotnisko działa jako punkt logistyczny, a nie miejsce operacji deportacyjnej. Jednak przeciwnicy tej interpretacji twierdzą, że prawo nie wyczerpuje kwestii politycznych i moralnych, zwłaszcza w kontekście historii Irlandii jako państwa deklarującego neutralność.
Kontrowersje wokół deportacji wpisują się w starszy spór, jak trwa w kraju od lat, więc czy port lotniczy Shannon staje się zapleczem logistycznym dla działań USA. W poprzednich latach politycy i organizacje społeczne alarmowali m.in. o możliwym transporcie broni przez irlandzkie terytorium, wykorzystaniu lotniska do operacji wojskowych lub deportacyjnych i wysokim ryzyku naruszania zobowiązań wynikających z neutralności państwa.
W 2025 roku irlandzki rząd szukał już „jasności prawnej” w sprawie podobnych międzylądowań deportacyjnych, co pokazuje, że problem nie jest nowy, lecz powracający.
Tu wchodzimy jednak w chłodną kalkulację i logistykę, ale bez politycznej dramaturgii. Shannon jest jednym z najważniejszych punktów tankowania na trasach transatlantyckich dla mniejszych odrzutowców. To z kolei sprawia, że niezależnie od polityki, jeśli samolot ma określony zasięg, Shannon często pojawia się na mapie jako przystanek w formie praktycznej.
Najważniejsze napięcia nie dotyczą tylko jednego lotu czy jednej operacji, a wg opozycji i przeciwników międzylądowań wiążą się z pytaniem, czy neutralność to tylko brak udziału w działaniach militarnych, czy także brak udziału w ich zapleczu logistycznym? W polityce na poziomie realnym państwa rzadko mają luksus absolutnej neutralności. Zwykle balansują między prawem międzynarodowym, sojuszami, logistyką i presją opinii publicznej.
Irlandia znajduje się właśnie w tym punkcie, więc między geopolityką a własną narracją o neutralności. Takie napięcia wracają falami, a za każdym razem w trochę innym kostiumie, czyli wcześniej loty wojskowe, potem „nadzwyczajna interpretacja”, dziś deportacje.
Dużą rolę w całej sprawie odgrywa jednak geografia, która w przypadku Irlandii jest tu bezlitosna, bo wyspa położona jest na skrzyżowaniu tras atlantyckich i europejskich, więc zawsze będzie kusić logistykę wielkich mocarstw. A polityka… jak pogoda nad Shannon, rzadko bywa całkiem spokojna.
Bogdan Feręc
Źr. The Irish Times
Fot. Public domian Fish Cop
