Eksport-import śmieci, czyli jak zostałem hurtownikiem odpadów w kraju niedokończonym
Siedzę ci ja na tarasie, patrzę na skrawek irlandzkiej ziemi i nagle dopada mnie ta specyficzna, egzystencjalna niepewność. Wiecie, to uczucie, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy podpisując nową umowę z zakładem oczyszczania, w ogóle dobrze zrobił. Przecież w teorii wszystko miało być „super”, a i wizja była piękna, bo to pojemniki lśniące nowością, odbieranie
