Rachunek zmysłów na gruzach obietnicy. Gorzki exodus z archipelagu Wysp Brytyjskich
Mam kilka ulubionych zagadnień, które od lat śledzę z niezmienną uwagą. Jestem przy tym niezłomnie przekonany, że z najwyższą powagą powinni pochylić się nad nimi polityczni decydenci – i to nie tylko ci urzędujący w Dublinie czy Londynie, lecz również sprawujący władzę w Warszawie. Chodzi rzecz jasna o zjawiska migracyjne, ze szczególnym uwzględnieniem naszej rodzimej
