Szum szmaragdowych sadów, czyli tęsknota za cydrem z Galway
Bywają dni, kiedy człowiek z premedytacją wybiera słodką niestosowność i cichy bunt. Mimo surowych gestów fachowców w białych kitlach, mimo ostrożnych zaleceń i uczonych zakazów, które nakazują mierzyć życie kroplami powściągliwości, wymykam się czasem w stronę miejskiego zgiełku, a nawet atmosfery pubów z Galway. Idę nie po to, by grzeszyć z rozmysłem, lecz by oddać się
