Dziecko na zamówienie, rodzicielstwo na targach. Bruksela i przemysł surogacji
Są takie wydarzenia, które organizatorzy przedstawiają jako triumf nowoczesności, spełnienie marzeń i kolejny krok w stronę świata pozbawionego ograniczeń. Wystarczy jednak odłożyć na bok slogany reklamowe, przyjrzeć się językowi marketingu i zadać kilka, właściwie zakazanych pytań, by za elegancką fasadą postępu dostrzec problem znacznie poważniejszy niż spór o prawo do rodzicielstwa. Chodzi o granice ludzkiej
