Granica bez kontroli czy system bez odpowiedzialności? Narasta debata o bezpieczeństwie na irlandzkiej wyspie – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Granica bez kontroli czy system bez odpowiedzialności? Narasta debata o bezpieczeństwie na irlandzkiej wyspie

Wydarzenia ostatnich dni, jakie obserwujemy w Belfaście ponownie skierowały uwagę opinii publicznej na jedno z najbardziej wrażliwych zagadnień politycznych na wyspie Irlandii – odpowiedzialność za ochronę granic i funkcjonowanie wspólnej strefy podróżowania pomiędzy Republiką Irlandii a Wielką Brytanią.

Choć politycy po obu stronach Morza Irlandzkiego podkreślają korzyści płynące z istniejącego od ponad stu lat systemu swobodnego przemieszczania się obywateli, coraz częściej pojawiają się pytania o jego wykorzystywanie przez osoby, które nie są ani obywatelami, ani też rezydentami Irlandii lub Irlandii Północnej i Wielkiej Brytanii. Najnowsza sprawa związana z podejrzanym o brutalny atak nożowniczy w Belfaście sprawiła, że dyskusja ta nabrała nowego wymiaru.

Według ujawnionych informacji obywatel Sudanu, oskarżony obecnie o usiłowanie zabójstwa po ataku, w którym ofiara straciła oko, przybył do Dublina samolotem z Paryża, a następnie przedostał się do Irlandii Północnej autobusem przez otwartą granicę. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii złożył wniosek o azyl, a kilka miesięcy później uzyskał pozwolenie na pobyt do 2028 roku.

Sprawa wywołała pytania nie tylko o indywidualną odpowiedzialność sprawcy, ale również o funkcjonowanie mechanizmów kontroli migracyjnej na wyspie. Coraz częściej pojawiają się głosy, że problem nie dotyczy samej wspólnej strefy podróżowania, lecz braku skutecznej koordynacji między państwami odpowiedzialnymi za jej funkcjonowanie. Premier Irlandii Micheál Martin podkreślił, że wspólna strefa podróżowania przynosi ogromne korzyści obywatelom obu krajów. Jednocześnie przyznał, że zdarzają się przypadki nadużywania obowiązujących zasad. Jego zdaniem jedyną skuteczną odpowiedzią na te problemy jest ścisła współpraca między rządami w Dublinie i Londynie.

To stanowisko wydaje się dziś podzielać coraz większa część klasy politycznej. Wicepremier Simon Harris zauważył, że polityka migracyjna prowadzona przez jedno państwo może wywierać bezpośredni wpływ na drugie. W praktyce oznacza to, że decyzje podejmowane w Dublinie mogą mieć konsekwencje w Belfaście, a działania władz brytyjskich mogą oddziaływać na sytuację w Republice Irlandii.

Problem polega jednak na tym, że odpowiedzialność za skutki takich decyzji często rozmywa się pomiędzy instytucjami i granicami administracyjnymi.

Brytyjscy politycy coraz częściej zwracają uwagę, że wspólna strefa podróżowania nie została stworzona jako alternatywna droga dla osób chcących dostać się do brytyjskiego systemu azylowego. Przewodnicząca Partii Pracy Anna Turley otwarcie stwierdziła, że jeśli obecne rozwiązania są wykorzystywane w taki sposób, jest to sprzeczne z pierwotnym celem porozumienia. Jej słowa pokazują rosnące zaniepokojenie w Londynie. Nie chodzi bowiem o samą ideę swobodnego przemieszczania się pomiędzy Irlandią a Wielką Brytanią, lecz o pytanie, czy państwa posiadają wystarczające narzędzia do monitorowania przepływu osób spoza tych krajów.

To szczególnie istotne w czasach rekordowej presji migracyjnej, z którą mierzy się wiele państw europejskich.

Jednocześnie zarówno Dublin, jak i Londyn stanowczo podkreślają, że nie ma mowy o przywróceniu twardej granicy na wyspie. Takie rozwiązanie byłoby politycznie niezwykle trudne i mogłoby podważyć fundamenty porozumień, które przez dekady pomagały stabilizować sytuację w Irlandii Północnej. Nie oznacza to jednak, że problem można ignorować.

W państwie demokratycznym obywatele mają prawo oczekiwać odpowiedzi na pytania dotyczące bezpieczeństwa granic, skuteczności procedur azylowych oraz kontroli nad migracją. Nie są to kwestie skrajne ani kontrowersyjne same w sobie. Wręcz przeciwnie – należą do podstawowych obowiązków każdego państwa. Dlatego coraz częściej pojawia się argument, że debata nie powinna koncentrować się wyłącznie na skutkach poszczególnych incydentów, lecz również na mechanizmach, które umożliwiają przemieszczanie się osób pomiędzy jurysdykcjami bez odpowiedniego poziomu współpracy i wymiany informacji.

Wypowiedzi Micheála Martina i Simona Harrisa wskazują, że irlandzki rząd zaczyna dostrzegać ten problem. Obaj politycy podkreślają konieczność znacznie ściślejszej współpracy z Wielką Brytanią w sprawach migracyjnych. Jest to de facto przyznanie, że wspólna strefa podróżowania wymaga nie tylko otwartych granic, ale również wspólnej odpowiedzialności.

Bogdan Feręc

Źr. PA Media

Fot. CC Eric Jones

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Poland's Tusk urges
Mniej miejsca za te