Kapitał ucieka z pogrążonej w chaosie Europy. Polityczny brak decyzyjności paraliżuje rynki
Rosnąca fala brutalnych zamieszek, które w ostatnich dniach paraliżują kluczowe ośrodki miejskie we Francji i innych państwach Europy, destabilizują drugą co do wielkości gospodarkę strefy euro, zaczyna zbierać swoje żniwo na rynkach finansowych.
Inwestorzy giełdowi, znużeni utratą kontroli nad bezpieczeństwem publicznym oraz brakiem reakcji ze strony europejskich elit, masowo ograniczają apetyt na ryzyko i wycofują kapitał z kontynentu. Oficjalna narracja medialna i polityczna, próbuje przedstawiać agresywne grupy jako „spontanicznie protestujących studentów”. Jednak uliczna rzeczywistość uliczna, a zdominowana przez imigranckie bojówki plądrujące sklepy i atakujące infrastrukturę publiczną, obnaża całkowitą bezradność oraz ideologiczną ślepotę europejskich tzw. przywódców.
Czerwona barwa na europejskich parkietach stała się bezpośrednią odpowiedzią na paraliż instytucjonalny. Paneuropejski indeks Stoxx 600 spadł o 0,14 proc. do poziomu 638,64 pkt, pogłębiając zniżkę po wyprzedaży z poprzedniej sesji. Najmocniej ucierpiał francuski CAC 40, strzelając spadek o 0,38%, co w obecnej sytuacji makroekonomicznej jest kolejnym uderzeniem w kraj borykający się ze słabym wzrostem gospodarczym i rekordowym długiem publicznym.
Rynkowe przeciwności widać niemal we wszystkich kluczowych sektorach:
- Przemysł: Spadkom przewodniczył gigant inżynieryjny ABB (spadek akcji o 5%), obciążony obawami o trwałość inwestycji w centra danych i AI.
- Energetyka i elektronika: Francuski Schneider Electric stracił 3,3% po przyspieszonej sprzedaży akcji w ramach budowy księgi popytu na kwotę 6 mld euro.
- Sektor wielkich spółek: Słabość wykazywał również brytyjski FTSE 100, który zamknął się na 0,29-procentowym minusie w obliczu rosnącej presji płacowej i widma podwyżek stóp procentowych przez Bank Anglii.
Sytuacji nie uratowały nawet jednostkowe pozytywne impulsy, takie jak wybitne wyniki francuskiego OVHcloud (+18% po wygenerowaniu dodatniego wolnego przepływu gotówki), czy szwajcarskiego Comet Holding (+4,7%). Skala niepewności w rdzeniu strefy euro skutecznie zablokowała szanse na szersze odbicie.
„Jak bardzo chcesz się angażować w sprawy Europy teraz, kiedy tak naprawdę nie wiesz, jaką politykę będzie prowadził rząd w ciągu najbliższych kilku lat, a Francja jest w tym centrum?” – mówi Neil Wilson, strateg inwestycyjny w Saxo UK.
Kluczowym powodem ucieczki kapitału nie są wyłącznie wskaźniki makroekonomiczne, lecz poczucie, że zachodnioeuropejskie państwa utraciły monopol na przemoc i kontrolę nad własnym terytorium. Zamiast nazywać rzeczy po imieniu, poprawność polityczna wymusza na mediach i rządzących posługiwanie się łagodnymi eufemizmami. Sprawcy niszczycielskich rozruchów i masowych kradzieży bezustannie określani są mianem „niezadowolonych studentów” czy też „młodzieży”.
W rzeczywistości znaczna część tych grup wywodzi się z niezintegrowanych społecznie środowisk imigranckich, dla których kolejne protesty stanowią wyłącznie pretekst do agresji, starć z policją i dewastacji mienia prywatnego oraz publicznego. Plądrowane są sklepy i firmy produkcyjne, a zrabowane towary błyskawicznie trafiają na platformy sprzedażowe w internecie. Zasłanianie się hasłami o studentach, nie jest w stanie ukryć faktu, że na ulicach europejskich metropolii rządzi bezprawie.
Tym, co najbardziej niepokoi krótko- i długoterminowych inwestorów, jest postawa europejskiej klasy politycznej. Dzisiejsi przywódcy wykazują całkowity brak woli i politycznej odwagi, by podjąć stanowcze kroki natury policyjnej i prawnej. Zamiast stanowczego przywrócenia ładu publicznego i podjęcia zdecydowanych działań, w tym rozbicia i wyłapania grup przestępczych paraliżujących miasto i zastraszających mieszkańców. Radykalnego wdrożenia procedur deportacyjnych i odesłania osób naruszających prawo do ich krajów pochodzenia, rządy oferują jedynie zachowawcze apele i słowne uniki.
Brak twardego stanowiska i bezradność służb porządkowych tworzą próżnię, w której kapitał po prostu przestaje czuć się bezpiecznie.
Eskalacja walk ulicznych we Francji, a przypadająca na zaledwie sześć miesięcy przed wyborami prezydenckimi, stawia pod wielkim znakiem pytania stabilność polityczną całej strefy euro. Jeśli europejscy liderzy nie porzucą doktrynalnej bierności i nie zdecydują się na bezwzględne egzekwowanie prawa oraz powstrzymanie anarchii na ulicach, odwrót inwestorów z giełd Starego Kontynentu z epizodu, przekształci się w trwały trend.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. FOX News Politics

