Czy Netenjachu doczeka się nareszcie aresztowania? Dublin chciałby skłonić Unię Europejską do zaostrzenia kursu wobec Izraela?
Wokół nadchodzącej sesji Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku na nowo rozgorzała dyskusja dotycząca stanowiska Unii Europejskiej wobec polityki Izraela. Irlandia, od dawna zaliczana do grona najbardziej wyrazistych krytyków działań Tel Awiwu na terytoriach palestyńskich, po raz kolejny podejmuje próbę nadania mocniejszego tonu wspólnotowej polityce zagranicznej.
Wypowiedzi irlandzkiej minister spraw zagranicznych i obrony Helen McEntee – wskazują na rosnące dążenie Dublina do przełamania dotychczasowego incydentalnego paraliżu decyzyjnego w Brukseli. Pytanie o to, czy Irlandii uda się skonsolidować pozostałe państwa członkowskie wokół koncepcji twardych sankcji handlowych, pozostaje jednak kwestią otwartą i niezwykle skomplikowaną pod względem dyplomatycznym.
Przedstawicielka irlandzkiego rządu wyraziła przekonanie, że w strukturach Unii Europejskiej dochodzi do stopniowej korekty stanowisk tych państw, które dotychczas unikały jednoznacznych deklaracji bądź wręcz hamowały inicjatywy nakierowane na nakładanie obostrzeń na Izrael.
W ocenie Helen McEntee kluczowe staje się wprowadzenie ogólnounijnych restrykcji obejmujących handel towarami i usługami pochodzącymi z nielegalnych osiedli. Wskazała też, że brak zdecydowanej reakcji ze strony Wspólnoty, a w przypadku ciągłego naruszania prawa międzynarodowego drastycznie obniża wiarygodność Europy na arenie międzynarodowej. Doświadczenie pokazuje jednak, że wypracowanie jednomyślności w 27-osobowym bloku wymaga pokonania fundamentalnych różnic priorytetów geopolitycznych, jakie dzielą państwa członkowskie w odniesieniu do Bliskiego Wschodu.
Inspiracją dla działań na poziomie europejskim ma być ustawodawstwo krajowe. Przejęcie przez Oireachtas ustawy o terytoriach okupowanych stanowi dla Dublina punkt odniesienia, który władze chciałby widzieć w regulacjach innych partnerów ze Wspólnoty. Minister McEntee podkreśliła jednoznacznie, że choć pojedyncze kroki legislacyjne mają walor symboliczny i prawny w skali mikro, to jedynie zbiorowa akcja całej Unii Europejskiej posiada potencjał zdolny realnie wpłynąć na kalkulacje polityczne izraelskiego rządu. Bez wspólnego frontu wszelkie deklaracje pozostaną bezskuteczne, co z kolei pogłębia sceptycyzm wobec skuteczności unijnej dyplomacji.
Napiętą atmosferę wokół relacji międzynarodowych potęguje zbliżające się wystąpienie premiera Izraela Benjamina Netanjahu na forum ONZ. Mimo wydanego w 2024 roku nakazu aresztowania przez Międzynarodowy Trybunał Karny, perspektywa podjęcia jakichkolwiek działań egzekucyjnych podczas jego wizyty w Nowym Jorku graniczy wręcz z cudem.
Nawet lokalne władze, w tym burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani, musiały publicznie przyznać brak formalnych uprawnień prawnych do zatrzymania izraelskiego przywódcy w oparciu o nakaz MTK.
Realizm polityczny, na który wskazuje sama McEntee, wyraźnie wyznacza granicę między intencjami prawa międzynarodowego a ich praktycznym wykonaniem w realiach globalnego układu sił.
Równolegle kwestia stosunku do Izraela przenika do wnętrza irlandzkiej opinii publicznej i świata sportu, wywołując presję na władze państwowe. Grupa 160 irlandzkich sportowców wystosowała list otwarty do męskiej reprezentacji w piłce nożnej, nawołując do odmowy udziału w nadchodzących meczach z reprezentacją Izraela.
Autorzy apele zarzucili krajowej federacji FAI, organizacji UEFA oraz rządowi zaniechanie działań i wystawienie zawodników na trudny sprawdzian moralny. Minister spraw zagranicznych powstrzymała się od odnotowania wezwań do bojkotu, powołując się na autonomię organizacji sportowych, jednak zapewniła, że uwaga rządu pozostaje skoncentrowana na dostarczaniu realnego wsparcia ludności cywilnej w Strefie Gazy oraz na Zachodnim Brzegu.
W tle debat dyplomatycznych Irlandia podejmuje również twarde decyzje dotyczące własnego potencjału obronnego. W kontekście rozmów budżetowych szefowa resortu obrony zapowiedziała dążenie do dalszego zwiększenia nakładów na siły zbrojne, kontynuując trend zapoczątkowany w roku ubiegłym, kiedy to budżet obronny wzrósł o 125 milionów euro, czyli o 11%. Zwiększanie zdolności operacyjnych i inwestycje w infrastrukturę wojskową mają stanowić odpowiedź na niestabilną sytuację geopolityczną na świecie.
Postawa Dublina pokazuje zatem próbę łączenia tradycyjnej roli rzecznika prawa międzynarodowego z pragmatyczną rozbudową własnego bezpieczeństwa, choć powodzenie misji przekonania całej Unii do zaostrzenia kursu wobec Tel Awiwu zależeć będzie od układu sił daleko wykraczającego poza Zieloną Wyspę.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Marek Studzinski on Unsplash
