Diesel za 9 zł to dopiero początek. Zbliża się kolejny skok inflacyjny
„Za chwilę będziemy mieli tak zwaną drugą rundę inflacji” – ostrzega dr Zbigniew Kuźmiuk. Ekonomista i poseł PiS alarmuje, że drożyzna na stacjach paliw w pierwszej kolejności uderzy w rolników prowadzących jesienne siewy, a lada chwila wywinduje wskaźniki GUS powyżej 4 procent.

W tym artykule:
Ceny paliw w Polsce znowu osiągają krytyczne poziomy. Na części stołecznych stacji za litr standardowego oleju napędowego kierowcy muszą płacić już niemal 9 złotych, a eksperci nie wykluczają przebicia psychologicznej granicy 10 złotych.
Choć bezpośrednią przyczyną zawirowań na rynkach surowcowych pozostaje napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz zablokowane szlaki handlowe w rejonie Morza Czerwonego, w kraju narasta spór o systemowe reakcje państwa. Opozycja wytyka rządzącym bierność i ostrzega przed katastrofalnymi skutkami dla całego łańcucha dostaw.
Czarny scenariusz dla kierowców i rolników. Cena diesla bije rekordy
Najtańszy olej napędowy na stacjach w Warszawie niebezpiecznie zbliża się do poziomu 9 zł za litr, a widmo bariery 10 zł staje się coraz bardziej realne. Dr…
Prowadzący:
Diesel po 9 złotych
Sytuację na rynku surowców energetycznych uważnie monitoruje dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista oraz poseł Prawa i Sprawiedliwości. Ekspert zwraca uwagę, że obecne zawirowania geopolityczne natychmiast uderzyły w polskie stacje benzynowe.
– Konflikt w Zatoce Perskiej jest okazją do tego dla firm z całego świata, żeby windować ceny ropy i one są windowane, czego jesteśmy przecież świadkami. To w oczywisty sposób przekłada się na to, co się dzieje na naszych stacjach benzynowych. Ale nie ulega wątpliwości, że polski rząd, tak jak każdy inny rząd, ma możliwości, żeby przejściowo do czasu rozwiązania tego konfliktu nad tym zapanować – zaznaczył dr Zbigniew Kuźmiuk na antenie Radia Wnet.
Ekonomista przypomniał reakcję władz na szok energetyczny po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku. Wówczas ówczesny obóz rządzący zdecydował się na wielomiesięczne obniżki stawek podatku VAT i akcyzy na energię, gaz oraz paliwa silnikowe.
– Cywilizowane państwo powinno być przygotowane na tego rodzaju kryzysy, bo one się zdarzają. I ten kryzys, niezależny od nas, ale powinniśmy potrafić na niego zareagować. Przypomnę tylko, że ta obniżka VAT-u i akcyzy przez rząd nastąpiła pod naszą presją. Rząd zrobił to tylko na dwa tygodnie, co myślę tylko rozsierdziło kierowców, bo obniżka skończyła się w momencie tak naprawdę eksplozji cenowej ropy i to widać – wskazał poseł PiS.
Potężny cios w rolników
Prawdziwym zarzewiem kryzysu staje się jednak sytuacja w polskim rolnictwie. Przełom lata i jesieni to okres wytężonych prac agrotechnicznych, w których paliwo stanowi dominujący koszt operacyjny.
Zdaniem Kuźmiuka rachunki, jakie rolnicy płacą dziś przy dystrybutorach, bezlitośnie przełożą się na opłacalność całej produkcji rolnej w nadchodzącym sezonie.
– Przecież mamy do czynienia z apogeum prac rolniczych, bo one nie skończyły się razem ze żniwami, tylko teraz zaczęły się właśnie siewy. Oranie pól, bronowanie i tak dalej, wszystkie prace i w konsekwencji siewy. Rolnicy zużywają gigantyczne ilości ropy, której cena zbliżyła się do dziewięciu, a tak jak słyszę na niektórych stacjach już przekracza dziewięć złotych za litr. To w oczywisty sposób podwyższa koszty wytwarzania – tłumaczył ekonomista.
Druga runda inflacji
Skutki drożyzny na pylonach odczują nie tylko właściciele aut osobowych i gospodarstw rolnych. Każdy litr spalonego oleju napędowego w pojazdach ciężarowych oraz dostawczych podnosi ostateczną cenę produktów trafiających do marketów.
Ekspert ostrzega przed zjawiskiem, które w makroekonomii nosi miano efektu drugiej rundy. Wyższe marże transportowe producenci przerzucą bezpośrednio na portfele konsumentów.
– Ceny paliwa, ceny energii tak naprawdę są w koszcie wytwarzania każdego dobra czy usługi, bo choćby dlatego, że trzeba to przewieźć na jakieś tam odległości. Więc nie ulega wątpliwości, że tak absolutnie wysokie ceny wejdą w koszty, a tym samym przez producentów będą musiały przenieść się w ceny. Więc będziemy mieli skok inflacyjny – ocenił dr Kuźmiuk.
RPP przed trudną decyzją
Potwierdzenie czarnych prognoz może nadejść szybciej, niż zakłada resort finansów. Kluczowy test nadejdzie już wraz z końcem miesiąca, gdy Główny Urząd Statystyczny przedstawi szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych.
Jeżeli prognozy posła opozycji znajdą odzwierciedlenie w twardych danych, polska gospodarka ponownie znajdzie się poza pasmem dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego wynoszącego 2,5 proc. (+/- 1 pkt proc.).
– Będziemy tego mieli wyraz, jak sądzę, już 30 września, kiedy GUS ogłosi szybki odczyt inflacji. Moim zdaniem ten wskaźnik przekroczy już 4 procent. No i po 30 września Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała zabrać głos. Oczywiście nie przesądzam tego, ale nie ulega wątpliwości, że rząd doprowadzi do tego, że inflacja wychyli się poza to pasmo możliwych odchyleń. W tej chwili to jest 3,4 proc. i wszystko to jest spowodowane wzrostem cen paliw – podsumował dr Zbigniew Kuźmiuk.
Autorzy:

Opracowanie:

