Szykuje się starcie o przyszłość DART. Modernizacja kolei w zderzeniu z prawem własności
Konflikt o ziemię wydaje się nieunikniony, gdy szeroka wizja nowoczesnej infrastruktury zderza się z twardymi prawami prywatnych właścicieli. Ponad dwieście osób otrzymało właśnie oficjalne zawiadomienia od Iarnród Éireann, które stanowią pierwszy, formalny krok do wywłaszczenia ich terenów pod budowę nowej trasy DART+ West.
Choć obowiązujące prawo stoi jednoznacznie po stronie państwa, pozwalając na przymusowy wykup gruntów w imię wyższego interesu publicznego, posiadacze nieruchomości już teraz sygnalizują, że nie oddadzą swoich działek bez zdecydowanego oporu. Zapowiada się więc długa batalia, w której argumenty o zrównoważonym rozwoju i usprawnieniu transportu zbiorowego będą musiały zmierzyć się z fundamentalnym, mocno zakorzenionym w kulturze prawem do własności.
Zawiadomienie o Rozpoczęciu Postępowania, które trafiło do skrzynek pocztowych 206 właścicieli, to instrument prawny o potężnej sile oddziaływania. Nakazy przymusowego wykupu, szerzej znane jako procedury CPO, dają władzom lokalnym oraz specjalnym agencjom państwowym, takim jak Agencja Rozwoju Gruntów, możliwość przejmowania ziemi, o ile służy to istotnym celom ogólnospołecznym. Poprawa jakości i zasięgu transportu publicznego niewątpliwie wpisuje się w te ramy. W tym konkretnym przypadku spółka CIÉ zamierza nabyć określone prawa do nieruchomości, opierając swoje działania na precyzyjnych zapisach Zarządzenia Kolejowego.
To procedura stanowcza, a często brutalna, budząca ogromne emocje i poczucie głębokiej niesprawiedliwości. Zwykli obywatele dowiadują się nagle, że zakupione przez nich działki, parcele czy tereny inwestycyjne są absolutnie niezbędne do realizacji wielkich planów rządowych, a ich osobista zgoda ma drugorzędne znaczenie. Niemniej państwo prawa przewiduje liczne ścieżki odwoławcze, z których zdeterminowani właściciele zamierzają w pełni skorzystać, przygotowując się na wielomiesięczne, a może i wieloletnie spory administracyjne.

Z drugiej strony sporu znajduje się projekt inżynieryjny o bezprecedensowej skali, który całkowicie zmienić ma oblicze regionalnego transportu. DART+ West to nie jest jedynie prosta modernizacja istniejących torowisk, ale gruntowna przebudowa i ogromna rozbudowa całej sieci. Szeroki plan zmian zakłada potrojenie długości zelektryfikowanych linii kolejowych, z obecnych zaledwie 50 do ponad 150 kilometrów. Zmiany te zapewne diametralnie wpłyną na codzienne funkcjonowanie szeregu lokalnych społeczności, w tym połączą część miejscowości ze stolicą. Nowe i znacznie szybsze pociągi pojechać mają do Ashtown, Pelletstown, Broombridge, Castleknock, Coolmine, Clonsilla i Navan Road Parkway. Sieć dotrze także do Drumcondry, Leixlip, Maynooth, Hansfield, Dunboyne oraz M3 Parkway. Inwestycja obejmuje również budowę całkowicie nowej, przystosowanej do dzisiejszych standardów stacji w rejonie Spencer Dock oraz szeroko zakrojoną modernizację kluczowego węzła Connolly, co docelowo rozładować ma wąskie gardła komunikacyjne w stolicy.
Przedstawiciele administracji państwowej widzą w tym przedsięwzięciu ogromny skok cywilizacyjny. Minister transportu Darragh O’Brien jednoznacznie podkreśla, że rozwój całego programu jest jednym z głównych priorytetów obecnego rządu. Z perspektywy jego resortu masowe rozesłanie nakazów wywłaszczeniowych to po prostu niezbędny i ustawowy krok, który utoruje drogę do sprawnego rozpoczęcia prac budowlanych, a te zaplanowano już na przyszły rok.
W podobnym, mocno optymistycznym tonie wypowiada się dyrektor naczelna Iarnród Éireann Mary Considine. Kreśli ona przed pasażerami wizję niezwykle wygodnych usług na poziomie „podróżuj i jedź”. Zelektryfikowane, nowoczesne składy wjeżdżać mają na perony z dużą częstotliwością, co dziesięć minut, oferując podróżnym niezawodną, wysoce dostępną i przede wszystkim przyjazną środowisku alternatywę dla transportu drogowego.
Głównym celem urzędników jest stworzenie systemu, który faktycznie skłoni tysiące osób do pozostawienia samochodów w domach. Dla planistów rozpoczęcie przejmowania gruntów to historyczny kamień milowy, bez którego urzeczywistnienie tej wizji po prostu by się nie udało.
Jednakże te optymistyczne, gładkie deklaracje absolutnie nie przekonują ludzi bezpośrednio dotkniętych negatywnymi skutkami potężnej rozbudowy torowisk. Dla wieloletnich mieszkańców, drobnych rolników czy lokalnych przedsiębiorców, którym grozi utrata gruntów, wzniosłe hasła o zrównoważonym rozwoju i zielonym transporcie brzmią jak puste slogany. Mechanizm przymusowego wykupu, chociaż w pełni legalny i powszechnie stosowany w państwach demokratycznych przy budowie infrastruktury o znaczeniu krajowym, za każdym razem wiąże się z drastyczną ingerencją w stabilność życiową.
Właściciele wytypowanych terenów już teraz się organizują, nawiązują współpracę z doświadczonymi kancelariami prawnymi i skrupulatnie analizują każdą najdrobniejszą lukę w dokumentacji technicznej. Główne zarzuty w podobnych sprawach zazwyczaj nie ograniczają się wyłącznie do podważania celowości przejęcia ziemi. Kością niezgody błyskawicznie staje się wycena rynkowa przejmowanych gruntów oraz nieruchomości, odrzucanie przez inwestora korzystniejszych wariantów alternatywnego przebiegu trasy, a także drastyczna nieadekwatność proponowanych kwot rekompensat. Właściciele dają więc jasny sygnał, że nie pozwolą, by potraktowano ich jako łatwy cel w drodze do realizacji wielkiej inwestycji.
Historia wielu dużych inwestycji publicznych wyraźnie dowodzi, że marginalizowanie silnych nastrojów społecznych niemal zawsze owocuje gigantycznymi opóźnieniami i wzrostem kosztów. Iarnród Éireann stoi obecnie przed niezwykle trudnym zadaniem, które wymaga od spółki nie tylko precyzji w działaniach planistycznych, ale nade wszystko finezji negocjacyjnej w terenie.
*
Zawiadomienia o rozpoczęciu procedury wywłaszczeniowej to ledwie wstęp do skomplikowanego procesu. Lokalne społeczności, które docelowo mogłyby zyskać na lepszym połączeniu kolejowym, dzisiaj muszą mierzyć się z realną perspektywą uszczuplenia swoich posesji i zbliżającym się widmem uciążliwych robót ziemnych. W nadchodzących miesiącach linia sporu między interesem ogólnospołecznym a nienaruszalnością praw jednostki, raczej będzie się sukcesywnie zaostrzać. Ostateczny kształt i termin oddania nowej infrastruktury zależą w tej chwili w równej mierze od zdolności inżynierów, co od wyroków i decyzji zapadających w salach posiedzeń, a opór społeczny dobitnie przypomina, że rozwój aglomeracji zawsze niesie za sobą wysoką cenę.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE
