Miały być mieszkania socjalne, a wyszło… Dwa lata obietnic i 4500 euro czynszu w Dublinie
Miał być przykład sprawnej współpracy państwa z rynkiem komercyjnym i potężny zastrzyk lokali dla najbardziej potrzebujących. Zamiast tego powstał symbol systemowej słabości. W nowo wybudowanym osiedlu Daneswell Place w dzielnicy Glasnevin na północy Dublina, 140 nowiutkich lokali miało stać się zasobem mieszkalnictwa socjalnego.
Dziś te same apartamenty można oglądać w serwisie ogłoszeniowym Daft.ie, tyle że z cenami, które dla większości ludzi stanowią barierę nie do przebicia. Za wynajem trzypokojowego lokum deweloper żąda nawet 4500 euro miesięcznie.
Całe osiedle wzniesione zostało przez spółkę Eastwise Group i liczy 168 lokali. Oznacza to, że niemal cała inwestycja nagle zmieniła swoje przeznaczenie. W skład puli 140 mieszkań wchodzi 12 typu studio, 58 lokali z jedną sypialnią, 59 z dwiema oraz 11 przestronnych lokali trzypokojowych. Przez niemal dwa lata inwestycja ta widniała w oficjalnych sprawozdaniach miejskich jako pewny punkt na mapie pomocy mieszkaniowej. Finisz budowy przyniósł jednak niespodziewany zwrot akcji.
Za załamanie projektu odpowiada fiasko rozmów finansowych. Lokale przejąć miała zatwierdzona instytucja mieszkaniowa (AHB) – Co-operative Housing Ireland. Zadaniem takich organizacji jest wykup lub długoterminowa dzierżawa nieruchomości przy wsparciu państwowych mechanizmów pożyczkowych i dotacji, m.in. z programów Capital Assistance Scheme czy Capital Asset Leasing Facility. W tym przypadku machina finansowa zacięła się na ostatniej prostej. Instytucja nie uzyskała niezbędnego wsparcia na domknięcie transakcji, rozmowy zerwano, a deweloper bez przeszkód skierował ofertę na wolny rynek komercyjny.
Sprawa natychmiast wywołała oburzenie wśród lokalnych samorządowców. Radny Partii Zielonych Feljin Jose zwraca uwagę na głębszy problem, czyli uzależnienie publicznej polityki mieszkaniowej od skomplikowanych i niestabilnych konstrukcji finansowych. W ocenie radnego sytuacja w Glasnevin obnaża dysfunkcję obecnego ładu. Państwo polega na pośrednikach, którzy w kluczowym momencie mogą stracić płynność lub elastyczność operacyjną, zostawiając lokalną społeczność bez zaplanowanego wsparcia.
Co więcej, zmiana statusu inwestycji odbyła się po cichu. Inwestycja po prostu znikała z marcowego raportu miejskiego dotyczącego planowanych zasobów socjalnych, bez żadnego otwartego komunikatu ze strony Urzędu Miasta Dublina (DCC). Dla lokalnych radnych oznaczało to konieczność wycofania się ze wcześniejszych deklaracji składanych mieszkańcom poszukującym dachu nad głową. Pojawia się przy tym uzasadniona obawa, że przypadek Daneswell Place nie jest odosobniony, a inne oficjalnie wykazywane projekty również mogą istnieć wyłącznie na papierze.
Jedyną częścią zamierzenia, która trafi do zasobu publicznego, pozostaje zaledwie 20 mieszkań przejętych bezpośrednio przez samorząd na mocy tak zwanej Części V przepisów planistycznych, nakładającej na deweloperów obowiązek przekazania ułamka inwestycji na cele społeczne. Finalizacja tej umowy ma nastąpić w trzecim kwartale roku.
Ta niewielka pula nie zmienia jednak ogólnego obrazu sytuacji. Rynkowa stawka za jednopokojowe mieszkanie na tym osiedlu sięga obecnie 2400 euro, a za dwa pokoje trzeba zapłacić 2900 euro miesięcznie.
Przypadek z Dublina 9 pokazuje, jak cienka granica dzieli ambitne plany socjalne od pełnej komercjalizacji, gdy aparat państwowy okazuje się zbyt ociężały i niewydolny w starciu z rzeczywistością rynkową.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Rzut ekranu strony Daft.ie
