Podcięte skrzydła giganta. Dlaczego sądowy bunt Ryanaira przeciwko włoskiej pomocy państwa zakończył się fiaskiem?
Pandemia COVID-19 zdezorganizowała globalny rynek lotniczy w stopniu niespotykanym dotąd w historii cywilnej awiacji. W obliczu nagłego uziemienia flot i dramatycznego spadku przychodów, rządy poszczególnych państw europejskich ruszyły na ratunek swoim sektorom transportowym, pompując miliardy euro w narodowych przewoźników.
Ten bezprecedensowy strumień dotacji od samego początku budził jednak stanowczy sprzeciw irlandzkiego potentata lotów niskobudżetowych. Ryanair, pod wodzą charyzmatycznego Michaela O’Leary’ego, konsekwentnie budował narrację o rażącym naruszaniu zasad wolnej konkurencji i faworyzowaniu wybranych graczy przez rządy krajowe oraz Komisję Europejską. Ostatnia batalia przed Sądem Unii Europejskiej, dotycząca włoskiego programu wsparcia, przyniosła jednak przewoźnikowi bolesną porażkę, która rzuca nowe światło na granice suwerenności gospodarczej państw członkowskich w obliczu kryzysu.
Oś sporu koncentrowała się wokół funduszy, jakie Rzym postanowił przeznaczyć na ratowanie podmiotów operujących na rodzimym rynku. Włochy uruchomiły w 2020 roku program wsparcia, którego pierwotny budżet wynosił 130 milionów euro, a z czasem został zwiększony o kolejne 100 milionów euro. Warunkiem koniecznym do otrzymania tych dotacji było jednak posiadanie włoskiej licencji przewoźnika. Dla Ryanaira, który operuje na zasadzie paneuropejskiej siatki połączeń, ale formalnie nie legitymuje się lokalną licencją w każdym z obsługiwanych krajów, taki zapis stanowił barierę nie do zaakceptowania. Irlandzka linia oskarżyła więc Komisję Europejską, która zatwierdziła ten mechanizm, o rażące niedopełnienie procedur oraz akceptację jawnej dyskryminacji ze względu na przynależność państwową.
Droga proceduralna tej sprawy była niezwykle kręta i przypominała prawniczy ping-pong między różnymi instancjami europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Początkowo, bo w 2023 roku, sąd pierwszej instancji przychylił się do argumentacji Ryanaira i uchylił decyzję Komisji Europejskiej. Sukces ten okazał się jednak nietrwały. W 2025 roku sprawa, za sprawą odwołania i interwencji najwyższego organu sądowniczego Wspólnoty, czyli Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i została odesłana z powrotem do ponownego rozpatrzenia.
Finał tej batalii rozegrał się wczoraj, kiedy to Sąd Unii Europejskiej ostatecznie oddalił odwołania wniesione przez Ryanaira. W oficjalnym uzasadnieniu wyroku sędziowie orzekli, że włoski program pomocy polegający na bezpośrednich dotacjach wypłacanych liniom lotniczym dotkniętym kryzysem pandemicznym „był zgodny z prawem UE”.
Kluczowym elementem argumentacji sądu było uznanie, że wprowadzone kryteria selekcji podmiotów uprawnionych do pomocy nie naruszały fundamentalnych unijnych zasad, w tym „zasady niedyskryminacji ani zasad swobody świadczenia usług i swobody przedsiębiorczości”. Sąd uznał, że państwa członkowskie w warunkach głębokiego kryzysu mają prawo definiować kryteria wsparcia w sposób, który chroni stabilność ich własnego, wewnętrznego rynku lotniczego i podmiotów najsilniej z nim związanych instytucjonalnie.
Wyrok ten jest dla irlandzkiego przewoźnika zimnym prysznicem, zwłaszcza że strategia procesowa Ryanaira odnosiła dotychczas spektakularne sukcesy na innych frontach. Zaledwie w kwietniu tego roku linia świętowała ogromne zwycięstwo w Trybunale Sprawiedliwości UE, gdzie udało jej się skutecznie zakwestionować legalność gigantycznej niemieckiej pomocy państwowej przeznaczonej dla Lufthansy. Tamten sukces utwierdził menedżerów Ryanaira w przekonaniu, że unijne sądy będą bezwzględnie stać na straży rygorystycznie pojmowanego liberalizmu rynkowego.
Środowe orzeczenie w sprawie włoskiej pomocy pokazuje jednak, że unijne orzecznictwo nie stosuje automatyzmu, a każda sprawa dotycząca pomocy publicznej jest analizowana przez pryzmat specyficznych, lokalnych uwarunkowań prawnych i struktury przyznawanych dotacji.
„Włoski wyrok” bez wątpienia tworzy istotny precedens. Ogranicza też przestrzeń do kwestionowania działań ratunkowych podejmowanych przez rządy w sytuacjach nadzwyczajnych i wysyła jasny sygnał, że ochrona narodowych rynków, o ile jest odpowiednio uargumentowana, może zyskać aprobatę luksemburskich sędziów. Dla Ryanaira oznacza to konieczność zrewidowania swojej dotychczasowej, niezwykle agresywnej strategii sądowej, która dotąd pozwalała mu na pozycjonowanie się w roli jedynego sprawiedliwego, obrońcy praw pasażerów i zasad wolnego rynku w Europie.
Bogdan Feręc
Źr. Reuters
Photo by Lucas Davies on Unsplash
