Burza po wizycie „Magicala” w Sejmie. Mejza oskarża polityków o hipokryzję
Wizyta Daniela „Magicala” Zwierzyńskiego w Sejmie wywołała falę krytyki. Łukasz Mejza na antenie Radia Wnet przekonywał, że chodziło o konsultacje dotyczące przygotowywanych przepisów, a nie promocję patostreamingu. Z kolei Grzegorz Maksel uważa, że reakcje polityków ujawniły ich hipokryzję.

W tym artykule:
- Gdzie kończy się dialog, a zaczyna legitymizacja?
- Maksel: Nie broniliśmy Daniela Magicala
- Spór o granice wolności w internecie
- Mejza rozważa walkę we freak fightach
- „Freak fighty trzeba uporządkować, a nie zakazywać”
https://share.transistor.fm/e/68695f21#?secret=ZKgKlwZsZo
Wizyta Daniela „Magicala” Zwierzyńskiego w Sejmie stała się jednym z tematów politycznych ostatnich dni. Krytycy zarzucali Łukaszowi Mejzie, że zapraszając twórcę kojarzonego z patostreamingiem nadał mu polityczną rangę i pozwolił kreować się na uczestnika debaty publicznej.
Poseł nie zgadza się z taką oceną. Jak tłumaczył, spotkanie było związane z pracami nad regulacjami dotyczącymi patologicznych treści publikowanych w internecie.
– Dobrym obyczajem jest dialog przy pracach nad ustawą. W związku z tym, że pracowaliśmy nad ustawą dotyczącą patostreamingu, chciałem również wysłuchać drugiej strony. Uważam, że jest to dobry zwyczaj, aby rozmawiać i prowadzić dialog – mówił.
Mejza podkreślał również, że zarówno Daniel Magical, jak i jego partnerka mieli opowiadać się za uporządkowaniem tej części internetu oraz wprowadzeniem bardziej przejrzystych zasad funkcjonowania twórców internetowych.
Gdzie kończy się dialog, a zaczyna legitymizacja?
Prowadzacą rozmowę Jaśmina Nowak zwracała uwagę, że wielu komentatorów nie kwestionuje samej potrzeby dyskusji o patostreamingu, lecz zastanawia się, czy parlament jest odpowiednim miejscem do prowadzenia takich rozmów.
Wskazywała przy tym, że część internetowych twórców zbudowała popularność na treściach promujących agresję, wulgaryzmy czy zachowania społecznie nieakceptowalne.
– Mi się te treści nie podobają, jestem przeciwnikiem takiej twórczości. Natomiast zawsze będę bronił prawa do dialogu, zwłaszcza jeżeli moi rozmówcy rozumieją swoje błędy z przeszłości – odpowiadał Mejza.
Maksel: Nie broniliśmy Daniela Magicala
Działacz społeczny Grzegorz Maksel przekonywał, że celem wizyty nie była obrona działalności Daniela Magicala ani jego internetowej twórczości.
– Nie jesteśmy tutaj i nie byliśmy wczoraj w Sejmie, żeby bronić kontentu Daniela Magicala i Natalii Magical. Koniec, kropka. My byliśmy tam, żeby pokazać hipokryzję rządu – mówił.
Jego zdaniem politycy, którzy dziś krytykują obecność internetowych twórców w Sejmie, sami wcześniej korzystali z podobnych metod budowania medialnego rozgłosu.
Maksel twierdził również, że część polityków po spotkaniu z Danielem Magicalem nie miała problemu ze wspólnymi zdjęciami i rozmowami, a krytyka pojawiła się dopiero wtedy, gdy sprawa stała się głośna w mediach.
Spór o granice wolności w internecie
W trakcie rozmowy wielokrotnie wracało pytanie o to, jak skutecznie ograniczyć patostreaming bez naruszania wolności słowa.
Maksel przekonywał, że samo wprowadzanie zakazów nie rozwiąże problemu.
– Jeżeli zakażemy patostreamingu czy freak fightów, zawsze znajdzie się droga, żeby to ominąć. Lepiej próbować zmieniać te środowiska od środka niż udawać, że można je całkowicie wyeliminować – argumentował.
Według niego politycy powinni najpierw poznać mechanizmy funkcjonowania tego świata, a dopiero później tworzyć przepisy.
Mejza rozważa walkę we freak fightach
Jednym z najbardziej zaskakujących wątków rozmowy była deklaracja Łukasza Mejzy dotycząca potencjalnego udziału w gali freak fightowej.
Poseł przyznał, że rozważa taki scenariusz pod warunkiem przeznaczenia całego wynagrodzenia na cele charytatywne.
– Jeżeli będę w stanie realnie komuś pomóc swoim udziałem w gali freak fightowej i przeznaczyć całą gażę na cele charytatywne, okrągły milion złotych, to jestem skłonny to rozważyć – mówił.
Jak wyjaśnił, połowa środków mogłaby trafić do schronisk dla zwierząt, a druga część do dzieci walczących z chorobami nowotworowymi.
„Freak fighty trzeba uporządkować, a nie zakazywać”
Mejza przekonywał, że choć nie akceptuje wielu zachowań związanych z otoczką gal freak fightowych, nie uważa ich za zjawisko wyłącznie negatywne.
W jego ocenie popularność tego typu wydarzeń przyczyniła się do wzrostu zainteresowania sportami walki wśród młodych ludzi.
– Freak fighty mają również pozytywne aspekty. Powinniśmy pracować nad tym, żeby odpowiednio je ukierunkować. Wykorzystać to, co dobre, a ograniczyć negatywne skutki – podkreślał.
Rozmówcy zgodzili się natomiast, że problem patologicznych treści internetowych wymaga dalszej debaty i działań legislacyjnych. Spór dotyczy przede wszystkim tego, czy skuteczniejszą drogą są zakazy, czy próba zmiany internetowych środowisk od środka.
Autorzy:

