CETA wraca do gry. Rząd przyspiesza, spór o suwerenność nie znika
Irlandzki rząd przygotowuje się do jednego z ważniejszych ruchów w polityce handlowej ostatnich lat. Umowa między Unią Europejską a Kanada, a znana jako CETA, może zostać ratyfikowana jeszcze przed nadejściem lata. Tempo prac legislacyjnych wskazuje, że decyzja polityczna już zapadła, natomiast parlament ma jedynie domknąć formalności.
Stawką jest nie tylko sama umowa, lecz także sygnał wysyłany na zewnątrz, iż irlandzki rząd chce zakończyć proces ratyfikacyjny na czas planowanej wizyty premiera Kanady Marka Carneya. W dyplomacji takie daty nie są przypadkowe, bo to momenty, w których polityka zamienia się w konkrety, czyli podpisy, deklaracje, zdjęcia i komunikaty, które mają pokazać stabilność oraz przewidywalność państwa. Droga do tego punktu była jednak daleka od prostej. W 2022 roku Sąd Najwyższy Irlandii zablokował ratyfikację umowy po skardze wniesionej przez Patricka Costello. Orzeczenie wskazało, że część mechanizmów zawartych w CETA, w szczególności dotyczących rozstrzygania sporów inwestycyjnych, narusza irlandzką Konstytucję. W praktyce zatrzymało to cały proces na lata.
Sąd pozostawił jednak rządowi drogę wyjścia i w uzasadnieniu pojawiła się sugestia zmian legislacyjnych, które pozwoliłyby pogodzić zapisy umowy z porządkiem konstytucyjnym. Odpowiedzią jest projekt ustawy znany jako Arbitration Amendment Bill, który został już przyjęty przez Dáil Éireann i trafił do Seanad Éireann. Jeśli przejdzie bez większych przeszkód, otworzy drogę do ponownego głosowania nad ratyfikacją.
W praktyce oznacza to próbę zamknięcia sporu, który od lat dzieli scenę polityczną. Zwolennicy umowy wskazują na konkretne dane i od czasu tymczasowego wejścia w życie części handlowej CETA w 2017 roku wartość wymiany handlowej między Irlandią a Kanadą wzrosła z około 3 do 10 miliardów euro rocznie, a eksport zwiększył się czterokrotnie. Dla rządu to dowód, że kierunek jest właściwy, a pełna ratyfikacja może jedynie wzmocnić te tendencje.
Krytycy patrzą na to inaczej. Dla nich kluczowy nie jest handel, lecz mechanizm sądów inwestorskich. Niezależna senator Alice Mary Higgins ostrzega, że nowe regulacje mogą stworzyć ryzyko finansowe i ograniczyć zdolność państwa do prowadzenia polityki publicznej. Jej zdaniem korporacje zyskają narzędzia do kwestionowania decyzji dotyczących środowiska, mieszkalnictwa czy usług społecznych. Patrick Costello idzie dalej i określa ewentualną ratyfikację jako błąd o poważnych konsekwencjach, zapowiadając możliwość kolejnych wyzwań prawnych.
Rząd odpowiada na te zarzuty w sposób zdecydowany i minister stanu ds. Europy Thomas Byrne podkreśla, że obawy są przesadzone oraz, że nie znajdują potwierdzenia w zapisach umowy. Jego zdaniem CETA nie ogranicza zdolności państwa do regulowania rynku ani prowadzenia polityki społecznej. Wskazuje również, iż dokument jasno potwierdza prawo rządów do podejmowania decyzji w interesie publicznym.
W tle pozostaje szerszy kontekst. Irlandia, jako gospodarka silnie uzależniona od handlu międzynarodowego, nie ma komfortu prowadzenia polityki w izolacji. W świecie napięć gospodarczych i zmieniających się sojuszy dostęp do rynków i stabilne ramy prawne dla inwestycji stają się narzędziem strategicznym. Najbliższe tygodnie pokażą więc, czy rządowi uda się doprowadzić proces do końca bez kolejnych przeszkód. Formalnie potrzebne będzie jeszcze jedno głosowanie w Dáil. Politycznie – rozstrzygnięcie sporu, który nie zniknie wraz z uchwaleniem ustawy. CETA wraca do centrum debaty, a wraz z nią pytanie o granice między otwartością gospodarczą a kontrolą państwa nad własnym systemem prawnym.
Bogdan Feręc
Źr. The Irish Times
Photo by chris robert on Unsplash
