Cisza po handlowej burzy. Irlandzki eksport do USA w cieniu politycznych gier
Irlandzka gospodarka od lat postrzegana jest jako europejski hub dla globalnych gigantów, mierzy się z gwałtownym zahamowaniem na swoim najważniejszym zagranicznym kierunku. Najnowsze dane handlowe płynące z Dublina kreślą obraz drastycznego, niemal siedemdziesięcioprocentowego spadku eksportu do Stanów Zjednoczonych w lutym bieżącego roku.
Choć liczby te mogą wywoływać niepokój u obserwatorów rynku, głębsza analiza struktury wymiany towarowej sugeruje, że nie mamy do czynienia z trwałym załamaniem, lecz z bolesnym powrotem do rzeczywistości po okresie gorączkowego gromadzenia zapasów.
Wartość towarów wysłanych za Ocean Atlantycki stopniała w ciągu dwunastu miesięcy o bagatela 9 miliardów euro, osiadając na poziomie niespełna 4 miliardów. Głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest sektor medyczny i farmaceutyczny, który tradycyjnie stanowi kręgosłup irlandzkiego handlu. Eksport w tej kategorii skurczył się o ponad połowę, co jest bezpośrednim efektem ubiegłorocznych zawirowań politycznych. Amerykańscy importerzy, przerażeni zapowiedziami Donalda Trumpa dotyczącymi wprowadzenia restrykcyjnych ceł, wypełnili swoje magazyny po brzegi kluczowymi komponentami, w tym składnikami, głównie popularnych leków odchudzających. Obecna stagnacja to nic innego jak konsumpcja tych nadwyżek, które według prognoz powinny wystarczyć amerykańskim odbiorcom aż do jesieni.
Perspektywa zmienia się jednak, gdy zestawimy obecne wyniki nie z rekordowym rokiem ubiegłym, ale z bardziej miarodajnym rokiem 2024. Wówczas okazuje się, że irlandzki eksport jest w istocie stabilny, a spadek wynosi zaledwie ułamek procenta. Louise Kelly z Deloitte Ireland słusznie zauważa, że to, co na papierze wygląda jak krach, w rzeczywistości jest jedynie korektą z niezwykle wysokiej bazy.
Mimo turbulencji, chemikalia i produkty pokrewne wciąż dominują w strukturze handlu, pozostając głównym motorem napędowym gospodarki, a stabilny popyt na maszyny i sprzęt transportowy świadczy o niezakłóconej aktywności ekonomicznej kraju.
Podczas gdy relacje z USA przechodzą okres ochłodzenia, irlandzcy przedsiębiorcy coraz śmielej spoglądają w stronę bliższych sąsiadów. Eksport do Wielkiej Brytanii odnotował znaczący, dwudziestotrzyprocentowy wzrost, co stanowi interesujący kontrast dla wyników transatlantyckich. Niemniej jednak optymizm ten mącony jest przez czynniki zewnętrzne, na które Dublin nie ma bezpośredniego wpływu. Robert Purdue z firmy Ebury zwraca uwagę na narastające napięcia na Bliskim Wschodzie, w tym konflikt z udziałem Iranu. Rosnące ceny energii i paliw zaczynają już windować koszty produkcji, co w połączeniu z groźbą podwyżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny, stawia eksporterów w wyjątkowo trudnej sytuacji.
Sytuacja ta rzuca światło na szerszy problem Irlandii, jakim jest jej silne uzależnienie od wąskiej grupy sektorów o wysokiej wartości dodanej. Janette Maxwell z Grant Thornton Ireland podkreśla, że choć model oparty na eksporcie farmaceutyków przyniósł krajowi bezprecedensowy wzrost, czyni on jednocześnie całą gospodarkę podatną na wszelkie wstrząsy w globalnych łańcuchach dostaw oraz zmiany w międzynarodowej polityce podatkowej.
Dane są zatem nie tylko zestawieniem cyfr, ale przede wszystkim sygnałem ostrzegawczym dla decydentów, że w świecie pełnym geopolitycznej niepewności, elastyczność i dywersyfikacja stają się warunkiem przetrwania.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Ian Taylor on Unsplash
