Ryanair tnie połączenia z Dublina. To lotnisko wypada z siatki połączeń
Ryanair znów uderza w stół, a tym razem naprawdę głośno i linie ogłosiły, że od 29 marca całkowicie wycofują wszystkie loty na jedną z najbardziej lubianych europejskich destynacji wypoczynkowych. Powód? Wysokie opłaty lotniskowe, które, jak twierdzi przewoźnik, sprawiają, że latanie na portugalski archipelag przestaje mieć ekonomiczny sens.
To decyzja, która zaboli zarówno irlandzkich turystów, jak i region, który w ostatnich latach mocno korzystał na tanich połączeniach, więc trasa Dublin – Azory, przestała mieć sens ekonomiczny. Zamiast miękkich sformułowań Ryanair postawił sprawę ostro i winą obarcza monopolistę zarządzającego portugalskimi lotniskami, francuską grupę ANA/VINCI, oskarżając ją o windowanie opłat „aby napełnić swoje kieszenie”. Do tego dochodzi, jak twierdzi przewoźnik, bierność portugalskiego rządu, który zamiast reagować, dopuścił do wzrostu kosztów kontroli ruchu lotniczego o 120 procent po pandemii i dorzucił jeszcze podatek turystyczny w wysokości 2 euro.
Dyrektor ds. komunikacji Ryanaira Jason McGuinness nie kryje frustracji: „Jesteśmy rozczarowani, że francuski monopolista lotniskowy ANA nadal podnosi opłaty w Portugalii kosztem turystyki i miejsc pracy, szczególnie na wyspach”. W jego słowach pobrzmiewa nie tylko rozczarowanie, ale i złość, która zwykle kończy się właśnie radykalnym cięciem siatki połączeń.
W tle są też szersze napięcia, bo Ryanair otwarcie krytykuje unijne podatki środowiskowe, które uderzają mocniej w loty krótkodystansowe, a między oddalonymi regionami UE niż w transatlantyckie połączenia do USA i na Bliski Wschód. To, zdaniem linii, jeden z elementów układanki, który doprowadził do sytuacji, w której Azory, po 10 latach obecności Ryanaira, tracą połączenia do Dublina, Londynu, Brukseli, Lizbony i Porto.
Dla mieszkańców Irlandii to konkretna zmiana w codzienności. Azory stały się w ostatnich latach miejscem, gdzie można było wyskoczyć, by odpocząć od miejskiego zgiełku, bez rujnowania portfela. Teraz te wakacyjne plany będzie trzeba albo przemodelować, albo przygotować się na droższe bilety innych przewoźników.
Ryanair stwierdził, że przeniesie samoloty na „tańsze lotniska” w Europie, a to w powietrznej rzeczywistości brzmi jak klasyczny komunikat, że jeśli koszty rosną, cięcia nie są groźbą, tylko obowiązkiem. Choć przewoźnik znany jest z ostrego języka, tym razem jego słowa mają ciężar realnych konsekwencji, bo turyści z Irlandii oraz innych krajów kolejny raz się przekonują, że w europejskim lotnictwie każdy wzrost opłat szybko kończy się tym samym: mniej lotów, więcej frustracji i jeszcze bardziej napięta mapa połączeń.
Bogdan Feręc
Źr. The Mirror
Photo by Fliesentisch Fotograf on Unsplash
