Europa sprzedała własne fundamenty! Umowa UE–Mercosur to ryzykowny eksperyment na żywności i przemyśle – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Europa sprzedała własne fundamenty! Umowa UE–Mercosur to ryzykowny eksperyment na żywności i przemyśle

Po 25 latach negocjacji Unia Europejska podpisała umowę handlową z państwami Mercosur, tworząc jedną z największych stref wolnego handlu na świecie, a obejmującą około 700 milionów ludzi. Brzmi jak triumf multilateralizmu, a w praktyce jednak to porozumienie budzi coraz poważniejsze obawy, przede wszystkim o bezpieczeństwo żywnościowe, przyszłość europejskiego przemysłu i o to, czy sama UE nie obchodzi własnych zasad, które dotąd przedstawiała jako nienaruszalne.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówiła podczas spotkania w Paragwaju o „sprawiedliwym handlu zamiast ceł” i długoterminowym partnerstwie zamiast izolacji. Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa widzi w umowie obronę handlu opartego na pewnych regułach, ale problem polega na tym, że reguły, które UE narzuca własnym producentom, rolnikom i przemysłowi, nie obowiązują w takim samym stopniu jej nowych partnerów.

Najbardziej oczywiste ryzyko dotyczy rolnictwa. Europa od lat zaostrza normy środowiskowe, sanitarne i klimatyczne. Zielony Ład, ograniczenia w zakresie używania pestycydów, wymogi dobrostanu zwierząt, wszystko to podnosi koszty produkcji. Tymczasem kraje Mercosur oferują żywność wytwarzaną według znacznie łagodniejszych standardów, które nijak się mają do zasad obowiązujących w UE. Nawet jeśli umowa formalnie ogranicza bezcłowy import wołowiny do 99 tys. ton rocznie, a drobiu do 180 tys. ton, to skala problemu nie sprowadza się do procentów produkcji. Chodzi o precedens i otwarcie rynku na konkurencję, która nie gra według tych samych zasad.

To właśnie uderza w fundament europejskiej niezależności żywnościowej. Unia Europejska przez dekady chciała budować zdolność samodzielnego wyżywienia kontynentu, traktując rolnictwo jako element bezpieczeństwa, nie tylko rynku. Umowa z państwami Mercosur przesuwa akcent z bezpieczeństwa na cenę i w zasadzie rujnuje to, o czym Unia mówiła wcześniej. Krótkoterminowo konsumenci mogą zyskać tańsze produkty, ale w dłuższym czasie Europa ryzykuje uzależnienie się od importu żywności z regionów podatnych na wstrząsy polityczne, klimatyczne i logistyczne. Z historii wiemy, że takie zależności zawsze kończą się źle, i zawsze w najmniej dogodnym momencie.

Drugim obszarem ryzyka jest przemysł. Komisja Europejska podkreśla, że firmy z UE zaoszczędzą miliardy euro na cłach, a eksport do Mercosur ma wzrosnąć o niemal 40 procent do 2040 roku. Tyle że ten wzrost opiera się na założeniu, że europejski przemysł pozostanie konkurencyjny mimo rosnących kosztów energii, regulacji klimatycznych i presji społecznej. Jednocześnie UE otwiera się na import surowców i produktów przetworzonych z krajów, które nie ponoszą porównywalnych obciążeń. To klasyczna recepta na deindustrializację pod hasłem wolnego handlu.

Ironią jest to, że Bruksela sprzedaje umowę jako sposób na zmniejszenie zależności od Chin, zwłaszcza w zakresie surowców krytycznych. W rzeczywistości ryzyko polega na zamianie jednej zależności na inną – mniej nagłośnioną. Niezależność przemysłowa nie polega na tym, by mieć wielu dostawców za granicą, lecz na tym, by kluczowe zdolności produkcyjne zachować u siebie.

Najpoważniejszy zarzut dotyczy jednak spójności prawnej. UE od lat powtarza, że handel musi być zgodny z celami klimatycznymi, ochroną środowiska i zasadą równej konkurencji. Natomiast umowa z Mercosur stoi z tymi słowami w oczywistej opozycji. Francja już zapowiada możliwość zaskarżenia porozumienia do Trybunału Sprawiedliwości UE, argumentując, że narusza ono unijne zobowiązania klimatyczne i standardy produkcji. Fakt, że Parlament Europejski szykuje się do ostrej debaty, a przeciwnicy chcą testować umowę w sądzie, pokazuje skalę wątpliwości.

Zwolennicy porozumienia mówią o geopolityce, o zamykającym się rynku USA, o agresywnej polityce handlowej Chin, o konieczności szukania nowych sojuszy. To argumenty realne, ale nie wystarczające, ponieważ geopolityka nie usprawiedliwia podcinania własnych podstaw gospodarczych. Wolny handel nie jest celem samym w sobie – jest narzędziem, a jeżeli narzędzie zaczyna niszczyć to, co miało chronić, trzeba je odłożyć lub wymienić na inne.

Podpisanie umowy z Mercosurem nie kończy tej tragicznej dla Europy historii, jak słusznie zauważył Emmanuel Macron. To dopiero początek politycznej i prawnej batalii o to, czym ma być Unia Europejska, czyli wspólnotą zdolną chronić własne rolnictwo, przemysł i bezpieczeństwo, czy rynkiem, który w imię abstrakcyjnych zasad oddaje strategiczne sektory w cudze ręce. Stawką nie są taryfy ani procenty wzrostu eksportu. Stawką jest suwerenność żywnościowa i przemysłowa całego kontynentu, który aż za dobrze wie, ile kosztuje jej utrata.

Bogdan Feręc

Źr. Euronews

Fot. Kadr z relacji Euronews

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Gdy rząd obiecuje n
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.