Cztery dni, które miały sens. Dlaczego krytyka wizyty Micheála Martina w Chinach była chybiona – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Cztery dni, które miały sens. Dlaczego krytyka wizyty Micheála Martina w Chinach była chybiona

Opozycja w Irlandii zareagowała na wizytę premiera Micheála Martina w Chinach z przewidywalną podejrzliwością. Padały zarzuty o symbolikę bez treści, o polityczną naiwność, a nawet o ryzyko wizerunkowe i wakacje na koszt podatników. Tymczasem już same komentarze prasowe – zarówno w irlandzkich, jak i chińskich mediach państwowych wskazują, że była to podróż udana, dobrze przygotowana i potencjalnie obiecująca w średnim horyzoncie czasowym. Krytyka, zamiast więc opierać się na faktach, wyprzedziła efekty samej wizyty.

Premier Republiki Irlandii spędził w Chinach cztery intensywne dni, a relacje medialne były jednoznacznie pozytywne, co w realiach chińskich mediów państwowych nie jest kwestią przypadku. Pamiętajmy, że w przypadku wizyt bardziej kurtuazyjnych, niż tych, na których zależy Chińczykom, tamtejsze media ograniczają się do podawania krótkich informacji, bez szerszego omawiania tego tematu. Kiedy jednak w Państwie Środka gościł premier Martin, największe chińskie agencje prasowe rozpisywały się szeroko na ten właśnie temat.

Dla dyplomacji małych państw ton przekazu bywa sygnałem równie istotnym, jak podpisane dokumenty. To pierwszy dowód na to, że w Pekinie wizytę potraktowano poważnie.

Znaczenie takich podróży trafnie ujął w rozmowie z Newstalk były irlandzki ambasador we Francji i przy Unii Europejskiej Rory Montgomery. Jego słowa studzą nadmierne oczekiwania, ale jednocześnie obnażają słabość argumentów opozycji. Tych wizyt nie należy przeceniać – to prawda, ale dla małego kraju, jakim jest Irlandia, mają one realne znaczenie polityczne i gospodarcze. Dają możliwość bezpośredniego dialogu z globalną potęgą, z którą nie łączy nas „naturalna relacja”, jak w przypadku Stanów Zjednoczonych.

Właśnie dlatego, jak podkreśla Montgomery, kluczowa jest przejrzystość i obecność „na miejscu”. Wizyta premiera wzmacnia pozycję irlandzkiej ambasady w Chinach, umożliwia jej rozmowy na najwyższym szczeblu i podnosi rangę Republiki Irlandii w oczach chińskich decydentów. To nie są gesty dla kamer, lecz element długofalowego budowania relacji, których nie da się sprowadzić do jednego komunikatu prasowego.

Centralnym elementem takich wyjazdów pozostaje gospodarka. Handel, inwestycje, kontakty biznesowe, bo to właśnie tam materializują się efekty dyplomacji. Montgomery przypomniał, że wcześniejsze wizyty Martina w Indiach i Dubaju były wartościowe ekonomicznie, choć ich skutków nie da się przypisać do jednego konkretnego spotkania czy deklaracji. Relacje międzynarodowe działają wolniej, bardziej niż proces niż wydarzenie, a opozycja zdaje się o tym zapominać.

Ten sam mechanizm widać corocznie podczas irlandzkich wizyt w Waszyngtonie z okazji Dnia Świętego Patryka. Media skupiają się na zdjęciach z Gabinetu Owalnego, ale prawdziwa praca odbywa się na zapleczu, czyli podczas spotkań biznesowych, forów gospodarczych i rozmów, które rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Wizyta w Chinach wpisuje się dokładnie w ten sam schemat: dobrze zorganizowany, skoordynowany wysiłek dyplomatyczny, w którym liczy się także chemia i relacje osobiste.

Nie bez znaczenia pozostaje irlandzka „miękka siła” i Montgomery przypomina, że dla mniejszych państw to sposób na zaznaczenie swojej obecności na mapie świata. Język angielski, kultura, muzyka tradycyjna i literatura tworzą kapitał, którego nie da się zmierzyć w tabelach handlowych, ale który realnie otwiera drzwi. Symboliczne, a zarazem wymowne są przywoływane przez niego wątki kulturowe, choćby fakt, że Xi Jinping inspirował się irlandzką powieścią z końca XIX wieku. Takie detale budują mosty tam, gdzie czysta geopolityka zawodzi.

Oczywiście Irlandia nie działa w próżni i fundamentem jej polityki zagranicznej pozostaje Unia Europejska, a zależność od handlu i inwestycji ze Stanów Zjednoczonych jest faktem. Globalny układ sił jest dziś jednak brutalnie konkurencyjny, nawet dla największych graczy. W tym kontekście utrzymywanie kanałów dialogu z Chinami nie jest fanaberią, lecz koniecznością.

*

Dlatego teza, że wizyta Micheála Martina w Chinach była pewnego rodzaju błędem lub nie miała znaczenia, nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Już teraz widać, że została odebrana pozytywnie i wzmocniła irlandzką pozycję dyplomatyczną. Jej realne korzyści, jak to w dyplomacji bywa, przyjdą z czasem. Opozycja chciała szybkiego werdyktu, ale polityka zagraniczna rządzi się jednak innym rytmem i właśnie w tym rytmie ta podróż miała sens.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Fot. X – Micheal Martin TD

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Co muszą wiedzieć
Transport nad korkie
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.