„Złota wiata” znów szokuje. 127 tysięcy euro za parking dla rowerów, choć była opcja za 7 tysięcy
Kiedy zwykły obywatel liczy centy przy kasie i zastanawia się, czy rachunek za prąd znowu go dobije, instytucje państwowe zdają się żyć w równoległej rzeczywistości. Tym razem chodzi o wiatę rowerową przy Szpitalu Uniwersyteckim w Kerry, czyli konstrukcję, która kosztowała podatników aż 127 tysięcy euro, mimo że na stole leżała alternatywa wyceniona na zaledwie 7 tysięcy.
Sprawa wywołała polityczną burzę w Irlandii i HSE, czyli zarząd irlandzkiej służby zdrowia, ma zostać wezwana przed Komisję ds. Rachunków Publicznych parlamentu, by wyjaśnić, jak doszło do podjęcia tak kosztownej decyzji. Wiata została otwarta w maju ubiegłego roku. Pomieści maksymalnie 40 rowerów i, co szczególnie podgrzewa emocje, dostępna jest wyłącznie dla personelu szpitala. Nie mówimy więc o wielkim centrum transportowym ani strategicznej inwestycji infrastrukturalnej. To po prostu zadaszony parking dla rowerów, jednak jej koszt przypomina raczej budowę luksusowego apartamentu niż stalowej konstrukcji z dachem.
Przewodniczący Komisji ds. Rachunków Publicznych John Brady z Sinn Féin nie ukrywał oburzenia. Zapowiedział szczegółowe przesłuchanie przedstawicieli HSE i próbę ustalenia, dlaczego odrzucono tańsze rozwiązania. – Najpierw otrzymamy informacje od HSE. Ustalimy, dlaczego wszystkie inne opcje zostały odrzucone i dlaczego wybrano wariant najdroższy – powiedział Brady. Polityk dodał również, że konieczne jest wskazanie konkretnych osób odpowiedzialnych za tę decyzję. W jego ocenie sprawa wpisuje się w szerszy problem niekontrolowanego wydawania publicznych pieniędzy.
Trudno się też dziwić, że temat budzi gniew, bo zaledwie dzień wcześniej HSE ogłosiło opłaty rekrutacyjne tłumaczone brakami budżetowymi oraz nadmiernymi wydatkami. Jednocześnie rząd przekonuje obywateli, że państwa nie stać na kolejne ulgi czy kredyty energetyczne dla rodzin walczących z kosztami życia.
Tymczasem w tle pojawia się znajome déjà vu. Nie minęły nawet dwa lata od ujawnienia afery wokół słynnej wiaty rowerowej przy Leinster House w Dublinie, której koszt przekroczył 330 tysięcy euro. Tamta historia stała się symbolem urzędniczego oderwania od rzeczywistości, natomiast ta sprawa z Kerry pokazuje, że lekcja najwyraźniej nie została odrobiona.
Problemem nie jest sama infrastruktura rowerowa. Rozsądne inwestycje w transport i ekologiczne rozwiązania są potrzebne. Problem zaczyna się wtedy, gdy zdrowy rozsądek znika pod stertą procedur, konsultacji i urzędniczych pieczątek, a zwykła wiata zaczyna kosztować tyle, co dom na prowincji. Bo w czasach zaciskania pasa takie historie działają na ludzi jak sól na otwartą ranę. Właśnie dlatego komisja parlamentarna będzie chciała usłyszeć odpowiedź na najprostsze pytanie: kto uznał, że 127 tysięcy euro za szopę na rowery to dobry interes dla podatnika?
Bogdan Feręc
Źr. Breaking News
Fot. UHK
