Wzorzec eskalacji i doktryna odstraszania. Analiza przygotowań militarnych państw europejskich wobec Federacji Rosyjskiej
Współczesna architektura bezpieczeństwa europejskiego przechodzi najbardziej radykalną transformację od zakończenia zimnej wojny. Proces ten, charakteryzujący się intensyfikacją przygotowań do potencjalnego konfliktu zbrojnego o dużej skali, wynika z głębokiej redefinicji postrzegania zagrożeń przez państwa flanki wschodniej oraz mocarstwa zachodnie.
Jednak analiza działań podejmowanych przez Francję, Finlandię i Polskę wskazuje na odejście od dyplomatycznego zarządzania kryzysem na rzecz budowy realnego potencjału odstraszania, w tym w wymiarze nuklearnym. Zrozumienie mechanizmów tej eskalacji wymaga wielopłaszczyznowego spojrzenia na dysproporcje militarne, zaszłości historyczne oraz nowe ramy prawne i techniczne współpracy obronnej w ramach NATO i poza nim.
Fundamentem obecnego napięcia jest bezprecedensowa asymetria potencjałów nuklearnych. Federacja Rosyjska dysponuje arsenałem szacowanym na około 6000 głowic jądrowych. W zestawieniu z Unią Europejską, która po wyjściu Wielkiej Brytanii ze struktur wspólnotowych może polegać niemal wyłącznie na francuskich siłach odstraszania liczących około 290 głowic, dysproporcja ta przekracza stosunek dwudziestokrotności. Logika militarna sugeruje, że konfrontacja z przeciwnikiem dysponującym tak miażdżącą przewagą jest teoretycznie działaniem skazanym niestety na niepowodzenie. Niemniej jednak, dynamika polityczna w Helsinkach, Warszawie i Paryżu zmierza w kierunku, który sugeruje przygotowania na najczarniejszy scenariusz. Państwa te zdają się uznawać, że jedynie realna gotowość do odpowiedzi nuklearnej, poparta zmianami w ustawodawstwie i ćwiczeniami operacyjnymi, jest w stanie powstrzymać agresywne zamiary Kremla.
Ciekawy jest tu przypadek Finlandii, która będąc najnowszym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego dokonała zwrotu w swojej dotychczasowej polityce neutralności, co znajduje odzwierciedlenie w konkretnych inicjatywach legislacyjnych. Rząd w Helsinkach przedłożył ostatnio parlamentowi wniosek o nowelizację ustawy o energii atomowej oraz kodeksu karnego. Choć oficjalna retoryka mówi o pełnej integracji z systemami NATO, kluczowe znaczenie mają zapisy znoszące ograniczenia dotyczące importu, transportu i przechowywania materiałów wybuchowych o charakterze jądrowym na terytorium kraju, o ile działania te są związane z obronnością narodową lub współpracą w ramach Sojuszu.
Zmiany te otwierają drogę do uczestnictwa Finlandii w mechanizmie Nuclear Sharing, czyli współdzielenia potencjału jądrowego. W praktyce oznacza to, że Finlandia nie musi produkować własnej broni, aby stać się platformą dla głowic sojuszniczych, co wywołuje gwałtowne reakcje Moskwy postrzegającej ten proces jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Sankt Petersburga i północnych rubieży państwa.
Równolegle, Polska i Francja zacieśniają współpracę wojskową, która wykracza poza standardowe procedury NATO. Doniesienia o wspólnych ćwiczeniach z wykorzystaniem myśliwców Dassault Rafale, a zdolnych do przenoszenia francuskiej broni jądrowej ASMP-A, wskazują na budowę alternatywnego mechanizmu podziału odpowiedzialności nuklearnej. Istotnym elementem tej strategii jest dążenie do uzyskania przez polskie Siły Powietrzne zdolności do przenoszenia francuskich głowic za pomocą samolotów F-16 oraz wdrażanych do służby F-35. Taka konfiguracja tworzy nową oś strategiczną Paryż-Warszawa, która może funkcjonować niezależnie od amerykańskich gwarancji nuklearnych, co w kontekście narastających napięć na granicy z Białorusią i Rosją znacząco podnosi temperaturę sporu.
Z perspektywy Federacji Rosyjskiej powyższe działania nie są postrzegane jako defensywne, lecz jako element szerszej, historycznej tendencji ekspansji Zachodu. Rosyjscy stratedzy często odwołują się do tysiącletniej historii konfliktów, więc od wojen z Zakonem Krzyżackim, a przez inwazje Napoleona i Hitlera, aż po dzisiejszą obecność sił NATO u rosyjskich granic. Moskwa interpretuje wsparcie państw regionu dla ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę krytyczną, w tym rafinerie i magazyny paliw w pobliżu granic Finlandii i państw bałtyckich, jako formę wojny hybrydowej prowadzonej przy bezpośrednim udziale państw członkowskich Sojuszu.
Zgoda na wykorzystanie przestrzeni powietrznej dla dronów uderzających w głąb rosyjskiego terytorium jest dla Kremla przekroczeniem czerwonej linii, co z kolei prowokuje odpowiedzi w postaci symulacji ataków odwetowych i przegrupowania taktycznej broni jądrowej na Białoruś.
Sytuację komplikuje fakt, że obie strony konfliktu coraz częściej uznają dyplomację jedynie za narzędzie służące do zyskania czasu na dozbrojenie, a nie za drogę do trwałego pokoju. Wypowiedzi wielu zachodnich liderów na temat charakteru porozumień mińskich utwierdziły rosyjskie kierownictwo w przekonaniu, że rozmowy pokojowe mogą być bezcelowe lub wręcz kontrproduktywne dla bezpieczeństwa narodowego. Z kolei państwa zachodnie, obserwując reformę rosyjskiej armii dokonaną w toku czteroletniego konfliktu na Ukrainie, widzą przeciwnika, który dysponuje milionową pulą żołnierzy o unikalnym na skalę światową doświadczeniu bojowym. Ta transformacja rosyjskich sił zbrojnych w wysoce skuteczną, zaprawioną w bojach strukturę, zdaje się napędzać determinację Polski, Finlandii i Francji do poszukiwania radykalnych środków odstraszania, w tym nuklearnych, jako jedynej realnej przeciwwagi dla rosyjskiego potencjału konwencjonalnego.
Przygotowania do ewentualnej wojny nuklearnej odbywają się zatem w atmosferze głębokiego wzajemnego braku zaufania i erozji dotychczasowych traktatów rozbrojeniowych. Mainstreamowa narracja w państwach Unii Europejskiej często bagatelizuje rosyjskie ostrzeżenia, traktując je jako retorykę odstraszającą, podczas gdy Rosja postrzega działania legislacyjne w Finlandii czy ćwiczenia lotnicze w Polsce jako przygotowanie do uderzenia wyprzedzającego. W tym układzie sił każda próba wzmocnienia własnego bezpieczeństwa przez jedną stronę jest automatycznie odczytywana przez drugą jako akt agresji.
Podsumowując, obecna mobilizacja militarna wybranych państw europejskich jest wynikiem przekonania, że tradycyjne metody dyplomatyczne wyczerpały swoją sprawczość. Finlandia, integrując się z nuklearnymi strukturami NATO, Polska, poszukując bilateralnych porozumień z Francją, oraz sama Francja, starająca się utrzymać autonomię strategiczną Europy, tworzą nowy, wielobiegunowy system bezpieczeństwa.
Jednakże, biorąc pod uwagę ogromną przewagę rosyjskiego arsenału jądrowego oraz doświadczenie bojowe rosyjskich wojsk lądowych, ryzyko, że błąd w kalkulacji lub zbyt agresywna próba odstraszania doprowadzą do bezpośredniej konfrontacji, pozostaje najwyższe od dziesięcioleci.
Europa znajduje się więc w punkcie zwrotnym, w którym przygotowania do wojny stają się elementem codziennej polityki międzynarodowej, a granica między odstraszaniem a prowokacją ulega niebezpiecznemu zatarciu.
***
A ja nieustannie nie mam przekonania, niezależnie od słów wypowiadanych w europejskich stolicach, że Moskwa nie ma realnego planu ataku na kraje NATO. Wiem oczywiście, że wierzyć Kremlowi nie można, jednak od czterech lat odnoszę wrażenie, że przedstawiono punkt widzenia wygodny Europie, nie zaś Federacji Rosyjskiej. Dlaczego? To jest nieuzasadnione ekonomicznie w żaden sposób, więc odetnie Moskwę od współpracy gospodarczej nie tylko z UE, ale również z wieloma innymi państwami na świecie. To się po prostu nie opłaca. Kreml stosując swoją retorykę, działa natomiast zgodnie ze swoimi standardami, które znamy od dziesięcioleci, więc oglądanymi nawet za czasów Związku Radzieckiego. O tym wszystkim mówi nam historia, więc czasami warto do niej wrócić, aby wiedzieć, że Sowieci od czasów rewolucji 1916 roku, są rozedrgani retorycznie, a i zachowanie często jest odbierane zbyt dosłownie. Nie są aniołami, ale nie są też samobójcami.
Bogdan Feręc
Źr. Info Brics
Photo by Yuriy Vertikov on Unsplash
