Wymienię ciebie na nowszy model

Kiedyś produkcja opierała się na jakości, a firmy działały latami, głównie te, które produkowały dobre i wytrzymałe narzędzia oraz sprzęt.

W ten sposób budowały swoją renomę, marka stawała się popularna i trafiała do niej coraz większa ilość klientów. To model biznesowy, jaki znany był na świecie przez dziesięciolecia, jednak ktoś uznał, że nie warto jest konkurować jakością i tak powstały korporacje. Te zaś postawiły na całkiem coś innego, czyli skoncentrowały się na zarabianiu, pomnażaniu zysków i ich maksymalizacji, a przy tym, by zarabiać jeszcze więcej na obniżaniu kosztów produkcji.

Tak wytworzono fabryki, które nie dosyć, że działają w ruchu ciągłym, opierają się na produkcji kalkowej, to jeszcze zatrudniają osoby o niskich kwalifikacjach, aby nauczyć ich jednej czynności, powtarzalnej do znudzenia. To jednak jest bardzo opłacalne, bo przykręcanie przez całe życie jednej i tej samej śrubki, daje możliwość wmówienia pracownikowi, iż nie jest to czynność o wysokim stopniu komplikacji, więc nie może być wysoko opłacana.

Na tym jednak się nie skończyło, bo trzeba było zająć się klientami, więc wytworzyć w nich przekonanie, że nie mogą przez 10, 20 lub więcej lat używać jednego urządzenia, gdyż jest to passe. Tak doszliśmy do tych wszystkich reklam, a one są prostym przykładem, iż uda się przekonać społeczeństwa o dobrodziejstwie tanich sprzętów.

Tanich nie dlatego, że producent myśli o konsumencie, że chce, aby miał doskonały produkt za niską cenę, ale żeby musiał stale kupować nowy. Wymyślono też aktualizacje, czy też wprowadzanie do użycia doskonalszych modeli, jak dzieje się to w przypadku sprzętu elektronicznego, ale i AGD, który psuje się po kilku latach.

W tym jednak okresie wypuszczane są całkiem nowe modele, z bardziej niż nieprzydatnymi funkcjami, a tylko dlatego, żeby wydawało się, że są o klasę lub kilka klas wyższe. Takie zasady funkcjonowania rynku trafiły do młodych członków społeczeństwa, niewykształconych technicznie, więc bez umiejętności samodzielnej naprawy. Żeby ten proces utrwalić, urządzenia stały się skomplikowane, naszpikowane nowoczesną technologią, ale wprowadzono też modułowość, by przypadkiem jakiś mechanik nie mógł tanio podreperować pralki lub lodówki. Nie jest przecież wolą producentów, by taki i podobny sprzęt kupować raz na 20 lat, albowiem biznes ma się cały czas kręcić.

Oznacza to, że łatwiej i taniej jest obecnie kupić nowy sprzęt, nie wyłączając z tego nawet tego drogiego, bo naprawa stała się bardziej niż nieopłacalna.

Ten model rynku oparto przede wszystkim na ludziach młodych, którzy zostali przekonani, iż muszą podążać za trendami i co dwa lata wymienić komputer, telefon i pralkę, która zaczyna szwankować. Obecni 20-, 30- i 40-latkowie, nawet nie są świadomi, że może być, a i było kiedyś całkiem inaczej, gdyż dla nich formą prawidłowego działania urządzenia jest wymiana na nowe.

W taki sposób producenci wszelkich dóbr, a od wymienionej już elektroniki, przez sprzęt domowy po samochody, stworzyli sobie nienasycony rynek i ów pielęgnują.

Niestety poszło to też w złym kierunku, bo technologia, którą swobodnie nazwać można fast foodową, zaczęła działać przeciwko nam. Otóż „mądre głowy” stwierdziły, że za dużo jest w przestrzeni publicznej odpadów różnego typu, czyli zaśmiecamy naszą planetę. Żeby temu zaradzić, wprowadza się programy środowiskowe, które stają w sprzeczności z naszymi, a wywołanymi wcześniej potrzebami.

Nie dosyć, że zmuszani jesteśmy do częstej wymiany urządzeń, to jeszcze za ich utylizację musimy coraz częściej płacić, więc uderzani jesteśmy po kieszeni z różnych stron. Żeby jednak wydawało się, iż ktoś o nas dba, w przypadku Unii Europejskiej ta planuje wprowadzić minimalne okresy funkcjonowania urządzeń. Tu też nie będzie ciekawie, gdyż te wydłuży się jedynie o kilka lat, a wówczas przykładowa pralka działać ma 5, nie zaś 3 lata.

To tak z czasów, które doskonale pamiętam i taką pralkę Frania, której moja mama używała przez dziesięciolecia, a przynajmniej przez cały okres mojego pacholęcego wieku. Następnie postanowiła iść z duchem czasu i przestawić się na pralkę automatyczną, a to wówczas nauczyłem się słów powszechnie określanych jako wulgarne.

Z tym problemów nie mają ludzie młodzi, dla których psujący się sprzęt domowy jest „codziennością”, więc, zamiast pomyśleć, że coś z tym wszystkim jest nie tak, idą do sklepu i kupują nowy.

Do totalnego absurdu sytuację sprowadziły koncerny produkujące telefony komórkowe, bo tam nowy model i z jeszcze bardziej bzdurnymi funkcjami wypuszcza się, co kilka miesięcy, a i staje się on mózgiem, bo ten naturalny zaczyna być w zaniku.

Bogdan Feręc

Photo by Vinit Vispute on Unsplash

Udostępnij i skomentuj w mediach społecznościowych po przeczytaniu tekstu:
ZNAJDŹ NAS:
Dzisiaj Aer Lingus z
Tak drogich domów n