Więcej punktów, mniej litości. Rząd zaostrza kurs wobec piratów drogowych
Rząd zapowiada zdecydowane zaostrzenie przepisów ruchu drogowego. Kierowcy przyłapani na przekraczaniu prędkości będą musieli liczyć się z wyższą liczbą punktów karnych, a system kar ma stać się bardziej „progresywny” – im większe wykroczenie, tym dotkliwsze konsekwencje. Nowe prawo, przygotowywane przez koalicję rządzącą, ma zostać uchwalone jeszcze w tym roku.
Impulsem do zmian jest tragiczny bilans minionych dwunastu miesięcy. W tzw. mrocznym roku na irlandzkich drogach zginęło 190 osób. To liczba, która przestaje być statystyką, a zaczyna być narodowym wyrzutem sumienia. Rząd nie ukrywa, że nadmierna prędkość pozostaje jednym z głównych czynników śmiertelnych wypadków, obok alkoholu i nieuwagi.
Zgodnie z zapowiedziami, obecny system punktów karnych ma zostać przebudowany. Kierowcy przekraczający prędkość w niewielkim stopniu nadal będą karani, ale prawdziwa zmiana dotknie tych, którzy jadą znacznie szybciej, niż pozwalają przepisy. W takich przypadkach liczba punktów ma rosnąć skokowo, co szybciej przybliży kierowców do utraty prawa jazdy.
Ministerstwo Transportu argumentuje, że chodzi nie o fiskalizm ani „polowanie na kierowców”, lecz o zmianę zachowań. Badania prowadzone w Irlandii i innych krajach UE pokazują, że surowsze i bardziej przewidywalne kary realnie obniżają średnie prędkości na drogach, a to bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych. Przy prędkości 30 km/h pieszy ma dużą szansę przeżyć potrącenie, a przy 50 km/h – statystyka jest już bezlitosna.
Planowane zmiany wpisują się w szerszą strategię bezpieczeństwa drogowego, która zakłada ograniczenie liczby ofiar do zera w perspektywie kolejnych dekad. Obejmuje ona także rozbudowę sieci fotoradarów, większą obecność Gardy na drogach lokalnych oraz kampanie społeczne skierowane do młodych kierowców.
Krytycy projektu ostrzegają jednak przed automatyzmem kar i brakiem elastyczności. Organizacje motoryzacyjne podnoszą argument, że różnica kilku kilometrów na godzinę może wynikać z warunków drogowych lub chwilowej nieuwagi, a nie z celowej brawury. Rząd odpowiada, że właśnie dlatego system ma być stopniowany, a najwyższe kary dotkną tylko najbardziej niebezpiecznych zachowań.
Władze w Dublinie jasno sygnalizują, że bezpieczeństwo na drogach staje się priorytetem, nawet jeśli oznacza to ostrzejsze relacje państwa z kierowcami. Na irlandzkich drogach ma być wolniej, ciszej i – przede wszystkim – bezpieczniej.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC BY-SA 4.0 Irish emergency services on instagram
