Widmo blokad na irlandzkich drogach. Przewoźnicy ostrzegają przed skokiem cen paliw
Irlandzkim kierowcom i branży transportowej znów w oczy zagląda widmo potężnego kryzysu. Wraz z ponownym zaognieniem konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ceny ropy naftowej skoczyły do poziomu ponad 90 dolarów (80 euro) za baryłkę. Eksperci nie mają wątpliwości: za chwilę podwyżki te uderzą bezpośrednio w stacje benzynowe, a jeśli rząd wycofa dotychczasowe tarcze wsparcia, na ulice mogą powrócić protesty i blokady.
Głównym punktem zapalnym jest zbliżający się termin 1 września. To właśnie wtedy wygasają rządowe ulgi, w tym obniżka akcyzy na benzynę i olej napędowy oraz pakiet pomocowy skierowany bezpośrednio do sektora transportowego. Wprowadzono je wcześniej jako odpowiedź na falę drastycznych podwyżek i masowe niezadowolenie społeczne.
Transport pod ścianą
Prezes Road Haulage Association (RHA) Ger Hyland w rozmowie na antenie radia News Talk podkreślił, że mijający rok jest jednym z najtrudniejszych w historii dla lokalnych przewoźników.
Kiedy na Bliskim Wschodzie ogłoszono zawieszenie broni, apelowaliśmy o przedłużenie wsparcia, bo wiedzieliśmy, jak kruchy jest ten pokój. Dziś ceny paliw rosną z dnia na dzień, co uderza w naszą branżę z ogromną siłą – zaznaczył Hyland.
Szef RHA zwraca uwagę, że pomoc paliwowa to nie jest przywilej dla wybranej grupy, ale fundament stabilności całej krajowej gospodarki. Irlandia jako wyspa jest w całkowicie uzależniona do transportu kołowego i niemal każdy towar dostarczany do sklepów czy fabryk przewożony jest ciężarówkami. Rezygnacja ze wsparcia w momencie kolejnego skoku cen natychmiast napędzi ogólną inflację.
Rozpacz zamiast kalkulacji
Choć samo Stowarzyszenie Transportu Drogowego oficjalnie nie organizowało wiosennych blokad dróg, wielu jego członków brało w nich czynny udział. Pytany o to, czy scenariusz z paraliżem komunikacyjnym kraju może się powtórzyć po 1 września. Ger Hyland nie pozostawia złudzeń: „Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale pamiętajmy, że rozpaczliwe czasy pchają ludzi do rozpaczliwych kroków” – przestrzega szef stowarzyszenia. „Ci ludzie nie wyszli na ulice z wyboru. Byli na skraju rozpaczy, patrząc, jak ich firmy padają z dnia na dzień. Żaden przewoźnik nie chce stać na poboczu i protestować, ale jeśli zostaną bez pomocy, mogą po prostu nie mieć innego wyjścia”.
Decyzja należy teraz do rządu. Przedłużenie paliwowych tarcz ochronnych wydaje się jedynym sposobem, by zapobiec nowej fali drożyzny i uniknąć powrotu protestów na irlandzkie drogi.
Bogdan Feręc
Źr. News Talk
Fot. Katarzyna Sudak
