Unijny hazard kosztem irlandzkiego robotnika. Czy Billy Kelleher ocalił Limerick przed gospodarczą katastrofą? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Unijny hazard kosztem irlandzkiego robotnika. Czy Billy Kelleher ocalił Limerick przed gospodarczą katastrofą?

W obliczu globalnych kryzysów i wojennych tragedii najłatwiejszą ścieżką dla polityka jest ucieczka w czysty moralizm. Kiedy na szali leżą fundamentalne zasady prawa międzynarodowego, a opinia publiczna, niekiedy nawet słusznie domaga się twardych reakcji wobec agresora, podniesienie ręki za kolejnymi obostrzeniami wydaje się odruchem bezwarunkowym.

Prawdziwa odpowiedzialność polega jednak na tym, by w rzucanym przez geopolitykę cieniu dostrzec twarze konkretnych ludzi – własnych współobywateli, których byt może zostać zniszczony jedną pochopną decyzją. Przed takim właśnie egzaminem z dojrzałości stanęli irlandzcy euro deputowani, którzy dzisiaj będą głosować w Parlamencie Europejskim. Rezultat tego sprawdzianu może być głęboko niepokojący, obnażając populistyczną powierzchowność sporej części irlandzkich delegatów.

Na tym tle decyzja europosła partii Fianna Fáil Billy’ego Kellehera, który zdecydował się wstrzymać od głosu w kwestii zakazu eksportu tlenku glinu, jawi się jako racjonalny i odważny akt prawdziwego męża stanu.

Aby w pełni zrozumieć wagę tego wydarzenia, należy najpierw przyjrzeć się potężnemu zakładowi, wokół którego rozgorzała ta brukselska batalia. Położona nad rozlewiskiem rzeki Shannon w hrabstwie Limerick fabryka Aughinish Alumina to nie jest zwykły zakład produkcyjny. To absolutny gigant przemysłowy i zarazem największa rafineria tlenku glinu w całej Europie. Zakład ten odpowiada za zaspokojenie aż jednej trzeciej zapotrzebowania Unii Europejskiej na ten surowiec, będący kluczowym komponentem do produkcji aluminium. Przemysł motoryzacyjny, lotniczy, budownictwo oraz sektor opakowań na całym kontynencie są naczyniami połączonymi z tym jednym, irlandzkim punktem na mapie.

Co ważniejsze, przynajmniej z lokalnej perspektywy, Aughinish Alumina stanowi ekonomiczne serce regionu. Firma zatrudnia bezpośrednio niemal pół tysiąca stałych pracowników, a kolejne ponad tysiąc osób znajduje zatrudnienie w ramach stałych kontraktów i firm kooperujących. Dla zachodniej Irlandii upadek, czy choćby częściowe zawieszenie produkcji u tego giganta, oznaczałby natychmiastową katastrofę społeczną, wzrost bezrobocia i załamanie regionalnej gospodarki na skalę niespotykaną od dekad.

Problemem, który ściągnął na fabrykę międzynarodowe gromy, jest jej struktura właścicielska. Aughinish Alumina należy do rosyjskiego koncernu Rusal, kontrolowanego pośrednio przez objętego sankcjami oligarchę Olega Deripaskę. Gdy w mediach pojawiły się raporty wskazujące, że jakoby pośrednio, ale znaczna część produkcji z Limerick trafia do rosyjskich hut, a stamtąd potencjalnie do zakładów zbrojeniowych Kremla, w Brukseli wybuchła polityczna burza. Ukraińska dyplomacja oraz sojusznicy zaczęli wywierać potężną presję na Dublin i Komisję Europejską, żądając natychmiastowego odcięcia tych dostaw poprzez wpisanie tlenku glinu na listę restrykcji.

W tym skomplikowanym węźle sprzecznych interesów Billy Kelleher zachował rzadką w dzisiejszych czasach trzeźwość umysłu. Europoseł Fianna Fáil od samego początku rosyjskiej inwazji dawał jasne dowody swojej solidarności z Kijowem, odwiedzając nawet osobiście ogarniętą wojną Ukrainę. Jednak w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów z ław poselskich, Kelleher rozumie, że skuteczna polityka zagraniczna nie może opierać się na ekonomicznym masochizmie. Przed dzisiejszym głosowaniem nad niewiążącymi poprawkami mającymi na celu natychmiastowy zakaz eksportu, polityk wydał niezwykle wyważone, a zarazem bezkompromisowe w swojej logice oświadczenie.

Moje potępienie nielegalnych działań Rosji jest jednoznaczne i uważam, że Rosja musi ponieść konsekwencje swojego okrucieństwa wobec narodu ukraińskiego. Jednak UE, zadając Rosji cierpienie, nie może bardziej zaszkodzić sobie” – argumentował europoseł Fianna Fáil. W tych dwóch zdaniach Kelleher dotknął samej esencji tego, czym powinny być unijne sankcje. Ich celem jest osłabienie machiny wojennej Putina, a nie doprowadzenie do implozji kluczowych gałęzi europejskiego przemysłu i skazanie własnych obywateli na nędzę.

Decyzja o wstrzymaniu się od głosu poparta została głęboką analizą procedur ustrojowych Wspólnoty. Kelleher słusznie przypomniał, że to Komisja Europejska, dysponująca pełnym aparatem eksperckim i wywiadem gospodarczym, posiada wyłączne kompetencje do proponowania pakietów sankcyjnych, a nie poszczególni europosłowie szukający poklasku w mediach społecznościowych. Od wybuchu wojny Bruksela przyjęła już dwadzieścia pakietów restrykcji i w żadnym z nich tlenek glinu nie znalazł się bez powodu.

Unijni stratedzy doskonale wiedzą, że Europa jest głęboko uzależniona od surowca z Limerick i nagłe odcięcie tego źródła, uderzyłoby bezpośrednio w europejskie fabryki. Kelleher zadeklarował, że poprze zakaz, jeśli pojawią się twarde, jednoznaczne dowody na to, że taka decyzja zaboli Moskwę mocniej niż Europę, zauważając jednocześnie, że przez ostatnie cztery lata nikt takich analiz nie przedstawił. Podsumowując tę kwestię, europoseł użył dosadnego, zakorzenionego w angielskiej frazeologii porównania, stwierdzając, że nie powinniśmy na złość odcinać sobie własnego nosa.

Rozumiem, dlaczego ludzie chcieliby zakazać eksportu tlenku glinu do Rosji. To oczywiste i emocjonalne posunięcie, ale nie możemy zrobić czegoś, co w dłuższej perspektywie zaszkodzi UE jeszcze bardziej. To nie jest rozsądne” – tłumaczył Kelleher, wskazując na pułapkę emocjonalnego myślenia w polityce. Najbardziej poruszająca część jego argumentacji dotyczyła jednak wymiaru ludzkiego, całkowicie zignorowanego przez zwolenników radykalnego cięcia.

Chociaż geopolityka napędza tę dyskusję, powinniśmy pamiętać o tysiącach ludzi, którzy mogliby zostać bezpośrednio i pośrednio dotknięci takim zakazem w Irlandii i innych krajach UE. Sankcje mogłyby zniszczyć ich źródła utrzymania, a ja wciąż nie widzę żadnych konkretnych propozycji wsparcia dla nich i ich rodzin” – podsumował Kelleher. To upomnienie się o los zwykłych robotników z Limerick i ich bliskich pokazuje, na czym polega prawdziwy mandat poselski. Kelleher odmówił tym samym udziału w teatrze, w którym walutą są miejsca pracy dla mieszkańców Limerick.

Postawa europosła Fianna Fáil staje się jeszcze bardziej godna uznania, gdy zestawimy ją z zachowaniem pozostałych irlandzkich deputowanych z Fine Gael, Sinn Féin oraz Partii Pracy. Wszyscy oni bezrefleksyjnie deklarowali, iż opowiedzą się za natychmiastowym wprowadzeniem ograniczeń, wykazując się zatrważającym brakiem odpowiedzialności. Przedstawicielka Fine Gael Regina Doherty grzmiała w mediach o konieczności zatrzymania eksportu bez żadnych opóźnień, usprawiedliwień i wyjątków, twierdząc, że niuanse ekonomiczne nie mają znaczenia w obliczu wojny. Tego rodzaju retoryka jest natomiast modelowym przykładem moralnego populizmu. Łatwo jest rzucać z brukselskiej mównicy wielkie hasła o moralnej czystości, gdy samemu pobiera się wysoką pensję europarlamentarzysty, a konsekwencje owych decyzji poniosą rodziny w Foynes czy Askeaton, które z dnia na dzień stracą środki do życia.

Irlandzcy posłowie, którzy poprą dzisiaj formalnie te poprawki, zgrzeszą nie tylko krótkowzrocznością, ale również brakiem elementarnej lojalności wobec własnego państwa. W tym samym czasie irlandzki rząd prowadzi drobiazgowe dochodzenie mające ustalić rzeczywisty wektor eksportu z Aughinish Alumina i bada realne opcje ratowania zakładu, włącznie z jego potencjalną nacjonalizacją czy unijnym dofinansowaniem. Głosowanie za natychmiastowym, ślepym embargiem przed zakończeniem tego rządowego śledztwa jest z kolei niczym innym jak wkładaniem kija w szprychy własnemu państwu.

To także próba przypodobania się międzynarodowej opinii publicznej kosztem stabilności własnego kraju. Sinn Féin, która na co dzień mieni się obrońcą klasy robotniczej, w tym przypadku lekką ręką deklaruje podpisanie się pod projektem, który może z dnia na dzień wysłać na bruk setki irlandzkich pracowników, oferując w zamian jedynie mgliste i nierealne w krótkim czasie apele o przejęcie fabryki przez Unię Europejską.

Postawa Billy’ego Kellehera udowadnia, że powaga w polityce wymaga czasem pójścia pod prąd dominującej narracji. Wstrzymanie się od głosu nie będzie w tym przypadku przejawem słabości czy kunktatorstwa, lecz wyrazem najwyższej odwagi cywilnej. Pokaże też, że dla deputowanego Fianna Fáil dobro irlandzkich rodzin, stabilność miejsc pracy w Limerick oraz realne bezpieczeństwo gospodarcze Unii Europejskiej są ważniejsze niż tanie punkty w sondażach i poklask radykałów. Wojna na Ukrainie wymaga twardych i bolesnych dla Rosji decyzji, ale nie może stać się pretekstem do bezmyślnego niszczenia fundamentów irlandzkiego przemysłu przez ludzi, którzy mylą polityczną strategię z emocjonalnym uniesieniem.

*

Nie jestem pewien, czy poseł Kelleher odzyska w moich oczach dawniejszą sympatię, ale przyznam, że w tej sprawie pozytywnie mnie zaskoczył.

Bogdan Feręc

Źr. MEP Billy Kelleher

Fot. Billy Kelleher

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Stałe bazy USA w Po
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.