Tragedie na irlandzkich drogach. Czy rok 2026 okaże się najczarniejszym rozdziałem od niemal dwóch dekad?
Statystyki nie kłamią, a ich wymowa staje się z tygodnia na tydzień coraz bardziej zatrważająco. Irlandia stoi dziś w obliczu widma najtragiczniejszego bilansu ofiar śmiertelnych na drogach od prawie dwudziestu lat. Odnotowany dotychczas wzrost liczby zgonów wywołuje głęboki niepokój wśród służb ratunkowych, ekspertów oraz organizacji pozarządowych. Jeżeli obecna dynamika wypadków nie zostanie natychmiast wyhamowana, wyspa może zamknąć ten rok bilansem, jakiego nie widziano na tych terenach od bardzo dawna.
Najnowsze dane pokazują, że na irlandzkich traktach życie straciło już 126 osób. Wynik ten oznacza wzrost o 17,8 procent w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, kiedy to w tym samym przedziale czasowym żegnano 107 ofiar. Skala problemu uwypukla się jeszcze mocniej, gdy uświadomimy sobie, że miniony rok 2025 był przecież najgorszym czasem pod względem bezpieczeństwa od 2014 roku, przynosząc łącznie 188 zgonów.
Obecne statystyki wyraźnie pokazują natomiast, że sytuacja zamiast ulegać poprawie, sukcesywnie się pogarsza.
Skala obecnego kryzysu jest pokłosiem trendu, który rysuje się nieprzerwanie od kilku lat. Z wyjątkiem okresu pandemicznych obostrzeń i stanów zamrożenia ruchu w 2021 roku (130 zgonów), wskaźniki stale pną się w górę. Zaczynało się od 140 tragicznych zdarzeń w 2019 roku, poprzez 146 w roku 2020, 155 w roku 2022, aż po 184 dramaty w roku 2023 i 175 w roku kolejnym. Aktualna trajektoria skłania aktywistów drogowych do czarnych prognoz, ponieważ istnieje realna obawa, że roczny bilans przekroczy barierę 200 ofiar, czyli granicę, której nie przebito w Irlandii od 2010 roku, gdy na drogach zginęło 212 osób.
Ostatnie dni przyniosły drastyczne kumulacje tych statystyk. Zaledwie jeden tydzień pochłonął życie dziewięciu osób w czterech odrębnych incydentach, czyniąc go dotychczas najbardziej śmiertelnym okresem tego roku. Cały kraj wstrząsnęła wstrząsająca tragedia na autostradzie M9, gdzie w dramatycznym wypadku zginęło pięcioro nastolatków, a trzy kobiety oraz dziecko odniosły ciężkie obrażenia. Zdarzenie to stało się ponurym symbolem skrajnie niebezpiecznych zachowań, które pojawiają się na drogach.
Wśród 126 zmarłych w bieżącym roku znajduje się 50 kierowców, 25 pasażerów, 20 pieszych, 18 motocyklistów, dziewięciu rowerzystów oraz czterech użytkowników hulajnóg elektrycznych. Cień tragedii padł dosłownie na cały kraj, bo niebezpieczne zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym zanotowano w każdym z 26 hrabstw.
Analiza struktury wiekowej ofiar ujawnia wyjątkowo bolesny fakt, gdyż najbardziej poszkodowana pozostaje młodzież. Osoby w wieku od 16 do 25 lat stanowią aż 27 procent wszystkich tegorocznych ofiar śmiertelnych.
Do głównych przyczyn dramatu należą klasyczne, lecz wciąż lekceważone grzechy kierowców, więc przekraczanie dopuszczalnej prędkości oraz prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Dyrektor do spraw badań nad bezpieczeństwem w Road Safety Authority (RSA) Michael Rowland zwraca uwagę na strukturę infrastrukturalną tych zdarzeń.
Aż 57 procent wszystkich zgonów miało miejsce na trasach o dużym natężeniu ruchu oraz podwyższonym limicie prędkości, wynoszącym 80 km/h lub więcej. Szybka jazda w połączeniu z brakiem wyobraźni nie wybacza błędów – stwierdził.
Obok tradycyjnych zagrożeń pojawiają się jednak zjawiska zupełnie nowe, wynikające ze zmian społecznych i technologicznych. Przedstawiciele służb alarmują o bezprecedensowych przejawach brawury. Niepokój budzą przypadki skrajnie nieodpowiedzialnej jazdy nastolatków. Do tego dochodzi plaga poruszania się pojazdami niesprawnymi technicznie, brak ważnego ubezpieczenia oraz powszechny problem braku należytej uwagi wobec niechronionych uczestników ruchu, w tym pieszych, rowerzystów i użytkowników jednośladów. Niepokoi również fakt, że po drogach porusza się blisko 400 tysięcy osób posiadających jedynie tymczasowe zezwolenie na naukę jazdy.
Przedstawiciele organizacji społecznych oraz służby mundurowe wskazują na pilną potrzebę zdecydowanych działań naprawczych. Susan Gray, założycielka grupy wsparcia i walki o bezpieczeństwo drogowe PARC, akcentuje, że bez bezwzględnego egzekwowania istniejących przepisów masakra na drogach nie ustanie. Wskazuje też na istotną lukę w systemie kontroli – od 2009 roku liczba funkcjonariuszy pełniących służbę w wyspecjalizowanych jednostkach policji drogowej (RPU) spadła aż o 40 procent. Odbudowa tych zasobów, dofinansowanie patroli oraz powrót do masowych kontroli na trasach wydają się absolutnym priorytetem.
Funkcjonariusze Gardy wraz z ekspertami apelują do wszystkich użytkowników dróg o wyobraźnię i powrót do podstawowych zasad ostrożności. Chwila brawury, sięgnięcie po telefon, lekceważenie ograniczeń prędkości czy wsiadanie za kółko po spożyciu alkoholu prowadzą do nieodwracalnych tragedii, dotykających całe rodziny.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Clark Van Der Beken on Unsplash
