Szczepionki przeciwko malarii: jedna jest, druga w opracowaniu

Jest już jedna szczepionka przeciwko malarii, trwają obiecujące prace nad kolejną. Tę pierwszą od kwietnia b.r. szczepione są dzieci w Ghanie – zapobiega infekcji przenoszonej przez zarodźca sierpowatego. Trwają prace nad szczepionką przeciwko drugiemu sprawcy malarii – zarodźcowi ruchliwemu. Jeśli się powiodą, będzie to olbrzymi krok na drodze zwalczenia malarii.

Malarię przenoszą komary zarażone jednym z czterech chorobotwórczych pierwotniaków. Zarodziec sierpowaty (Plasmodium falciparum) odpowiedzialny jest za większość śmierci z powodu malarii i najczęściej powoduje ciężki jej przebieg. Niewiele mniej groźny jest zarodziec ruchliwy (Plasmodium vivax). Przeciwko temu pierwszemu stosowana jest już szczepionka – wyłącznie u małych dzieci. Na drugiego pierwotniak rady na razie nie ma, ale może się to zmienić.

Autorzy potencjalnej nowej szczepionki skierowanej właśnie przeciwko Plasmodium Vivax wyjaśniają w czasopiśmie Science Translational Medicine, że „zaprojektowali swoje badania kliniczne w celu przetestowania eksperymentalnych szczepionek, VAC071 i VAC079, z których każda dotyczyła różnych etapów cyklu życiowego pasożyta”. Choć obie szczepionki były testowane na razie w fazie 1 badań klinicznych (mała grupa zdrowych badanych; w fazie tej sprawdza się przede wszystkim bezpieczeństwo testowanej substancji), już teraz – jak informuje BBC News – określane są jako „bezpieczne i wysoce efektywne, czym różnią się od innych tego rodzaju preparatów, które opracowano wcześniej”.

Przy czym 19 zaszczepionych ochotników w szpitalnych warunkach kontrolowanych zakażono zarodźcem ruchliwym, a następnie obserwowano zachowanie pasożyta.

Z wstępnych danych wynika, że podanie szczepionki w trzech dawkach i zastosowanie po roku tzw. boostera, czyli dawki przypominającej, może chronić przed zakażeniem nawet w 80 proc. 

Fot. PAP

Środowisko

Jakie pasożyty można przywieźć z egzotycznych wakacji?

Wyniki badań nad nową szczepionką wywołały poruszenie, bo świat wciąż nie może sobie poradzić z malarią. Jak alarmują w swoim raporcie Lekarze bez Granic, wskaźniki zachorowań na malarię wróciły do poziomu z 2015 roku (59 zachorowań na 1000 osób narażonych na infekcję). Od 2019 roku roczna liczba zgonów z powodu malarii wzrosła o 12 proc., sięgając 627 000. 95 proc. z nich miało miejsce w Afryce.

W porównaniu z tymi statystykami liczba zachorowań w Polsce jest znikoma – każdego roku w Polsce diagnozuje się około 40 przypadków malarii i odnotowuje się śmierć z tego powodu 1 do 2 osób rocznie. Obecnie w Polsce występują wyłącznie przypadki malarii przywlekane z obszarów jej endemicznego występowania, ale w efekcie rozwoju turystyki występowanie chorób tropikalnych w Polsce zwiększa się z roku na rok (z przerwą na pandemię, kiedy przestaliśmy często podróżować). To właśnie malaria jest najczęściej diagnozowaną chorobą tropikalną w Polsce.

Jak chronić się przed malarią

Dlatego tak ważne jest, aby planując podróż w rejony tropikalne, mieć świadomość zagrożenia. Należy chronić się przed komarami, a w przypadku podejrzenia malarii niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Szybka diagnoza może uratować życie i zdrowie. Czujność należy zachować nawet kilka miesięcy po pobycie na terenie, w którym występuje malaria.

– Idziemy do lekarza i bezwzględnie mówimy, że byliśmy w takim to a takim miejscu. Cokolwiek, co się zadzieje, co jest niestandardowe, powinno być powodem wizyty w przychodni. Różne objawy mogą towarzyszyć zachorowaniu na malarię, zależy to od typu zarodźca oraz naszej indywidualnej wrażliwości. Możemy mieć do czynienia także nie tylko z malarią, ale i innymi schorzeniami tropikalnymi – mówi dr Aleksandra Gliniewicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. 

W Polsce istnieją trzy główne ośrodki, w których malaria tropikalna jest badana i leczona. Są to Krajowy Ośrodek Medycyny Tropikalnej Międzywydziałowego Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej AMG w Gdyni, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu oraz Uniwersytet Medyczny w Warszawie.

Warto zachować czujność, bo jak wynika z informacji zawartych w raporcie: „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania”, w przypadku przywiezionej z tropików malarii (nawet kilkadziesiąt chorych każdego roku), zdarzają się zgony z powodu opóźnienia w identyfikacji choroby. Zdarza się też, iż pacjent zapomina powiedzieć lekarzowi, że był jakiś czas temu za granicą. Tymczasem w przypadku niektórych zarodźców choroba może rozwijać się ponad dwa tygodnie, a czasami nawet i kilka miesięcy.

Co warto wiedzieć o malarii?

Malaria rozwija się stopniowo, rzadziej w sposób gwałtowny. Najczęściej objawy pojawiają się ok. 10-12 dni po zakażeniu. Pierwsze mają charakter grypopodobny, m.in. bóle głowy, bóle mięśni, senność, znużenie, gorączka i poprzedzają gorączkę, często przekraczającą 39°C. Gorączka może mieć charakter napadowy (w zależności od gatunku zarodźca napady gorączki mogą się powtarzać co 2 lub 3 dni, występować codziennie lub w nieregularnych odstępach czasu) i narastać wśród wstrząsających dreszczy oraz odczucia silnego zimna, a następnie opadać wraz z wystąpieniem zlewnych potów. Inne, często występujące objawy to: nudności, wymioty, biegunka, żółtaczka, suchy kaszel, duszności. Po kilku dniach często rozwija się niedokrwistość i/lub powiększenie śledziony.

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki

Być zdrowym

ABC przygotowania się do podróży w tropiki

Warto pamiętać, że obraz kliniczny malarii coraz częściej odbiega od klasycznego, znanego choćby z literatury przygodowej (nawracająca w równych odstępach czasu gorączka z dreszczami). To zaś może komplikować trudności we wstępnym rozpoznaniu, zwłaszcza kiedy pacjent nie poinformuje lekarza o tym, że przebywał w tropikach.

Nie ignorujmy żadnych niepokojących objawów, bo w przypadkach o ciężkim przebiegu może dojść m.in. do śpiączki, niewydolności nerek i innych narządów a nawet zgonu. 

Ciężki przebieg choroby występuje przeważnie u dzieci w wieku od 1 do 3 lat mieszkających w rejonach endemicznych oraz u dorosłych pozbawionych odporności (najczęściej pochodzących z krajów nieendemicznych podróżujących do strefy endemicznej).
Śmiertelność w ciężkim przebiegu choroby jest wysoka (15 proc. wśród dzieci, 20 proc. wśród dorosłych i aż 50 proc. wśród ciężarnych).

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Rys. Krzysztof „Rosa” Rosiecki

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Sycylia mierzyła si
Narodowe Centrum Bad