„SAFE to pułapka jak KPO” – Saryusz-Wolski o ryzyku warunkowości i „pistolecie do skroni”
Jacek Saryusz-Wolski w Radiu Wnet: w SAFE jest „warunkowość”, więc Komisja może „arbitralnie” wstrzymać środki. „Nie powinniśmy po raz drugi wchodzić w taką pułapkę”.
„Nie powinniśmy po raz drugi, bo już raz byśmy weszli w taką pułapkę, jaką był KPO, w to wchodzić” – mówił w Radiu Wnet dr Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta Karola Nawrockiego ds. europejskich, komentując unijny program SAFE.
W jego ocenie problemem rozstrzygającym nie są nawet ograniczenia dotyczące swobody zakupów uzbrojenia, ale mechanizm wbudowany w unijne rozporządzenie.
Zasadniczego i wystarczającego powodu: w tym programie jest zapisany (…) warunkowość w punkcie 35
– wskazywał.
Jak podkreślał, to zapis, którego „nie można zmienić” ani „wynegocjować odejścia od niego”.
Saryusz-Wolski argumentował, że konsekwencja jest prosta: „krótko mówiąc, można ten program arbitralnie i dyskrecjonalnie Komisja Europejska może wstrzymywać”. I dodawał: „to, że te pieniądze mogą być w każdej chwili wstrzymane, jest taką wadą zasadniczą, która czyni ten program absolutnie nie do zaakceptowania”.
„Kaganiec” nie tylko na obronność
Doradca prezydenta wskazywał, że SAFE może działać jak narzędzie politycznego nacisku także w sprawach niezwiązanych z obronnością. W jego opisie to mechanizm „lewara finansowego” i „możliwości szantażu”, znany z doświadczeń KPO.
Wprost ostrzegał, że taki instrument może zostać użyty w innych sporach w UE – chociażby wtedy, gdy Polska „wręcz powinna i musiała zawetować” jakieś decyzje w Brukseli. Wtedy – jak mówił – Komisja może „przystawić (…) pistolet do skroni”, wykorzystując zależność finansową.
Co jeśli Polska nie wejdzie do SAFE?
Na pytanie o konsekwencje rezygnacji z SAFE Saryusz-Wolski odpowiadał krótko:
„Nie, nie, to nie będzie trzęsienia ziemi”.
Jego zdaniem środki mogą wziąć inne państwa: „niech się poczęstują tymi 40 miliardami euro inni, na przykład Niemcy, którzy dobrze wiedzą, jakie to są kwadratowe, znakowane pieniądze i ich nie biorą”.
Alternatywą – w jego ocenie – ma być finansowanie poza tym mechanizmem. „Możemy to samo na bardzo podobnych warunkach pożyczyć, emitując obligacje (…) i nie mieć tego kagańca i warunków” – przekonywał. Wskazywał też na istniejący w Polsce instrument:
„jest instrument, nazywa się Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych”.
Monachium: „elektrowstrząs” zadziałał, Rubio mówi łagodniej
W rozmowie pojawiła się też ocena konferencji bezpieczeństwa w Monachium. Saryusz-Wolski mówił, że po wcześniejszej „terapii szokowej” administracji Trumpa europejskie elity zaczęły zwiększać wydatki na obronność.
„Pierwszy raz był elektrowstrząs i dobrze, bo obudził elity”
– oceniał, dodając, że w tym roku przekaz był podobny, tylko „dużo grzeczniej”.
W jego relacji Marco Rubio podkreślał „wspólnotę cywilizacyjną” Europy i Ameryki, a jednocześnie diagnoza dotycząca błędów UE w polityce klimatycznej, energetycznej i migracyjnej wracała – choć w łagodniejszym tonie.
/ad
Radio Wnet
Fot.: prywatny album Jacka Saryusza-Wolskiego
