Rynek mieszkaniowy łapie lekki oddech. Dynamika wzrostu cen najniższa od niemal trzech lat
Sytuacja na rynku nieruchomości zaczyna wykazywać pierwsze oznaki delikatnego uspokojenia, choć do pełnej stabilizacji wciąż daleko. Z opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny najnowszych danych wynika, że roczne tempo wzrostu cen domów i mieszkań wyhamowało do poziomu niespotykanego od ponad dwóch i pół roku. Mimo że liczby wskazują na pewne schłodzenie rozgrzanego sektora, stawki za własne cztery kąty nadal pną się w górę, nieustannie stawiając potencjalnych nabywców przed ogromnym wyzwaniem finansowym.
Wskaźnik cen nieruchomości mieszkaniowych wykazał, że w ciągu dwunastu miesięcy kończących się w sierpniu 2026 roku stawki wzrosły o 5,1 procent. To zauważalny spadek w porównaniu z poprzednim miesiącem, kiedy roczna dynamika sięgała 5,4 procent.
Sierpniowy odczyt okazał się najniższym rocznym przyrostem od grudnia 2023 roku, gdy inflacja w tym sektorze zatrzymała się na poziomie 4,1 procent. Spowolnienie to nie rozkłada się jednak równomiernie po całej mapie kraju, wykazując wyraźną dysproporcję między stolicą a pozostałymi regionami.
O ile w samym Dublinie stawki podniosły się o 3,9 procent, o tyle poza granicami aglomeracji stołecznej skok wyniósł aż 6,2 procent. Szczególnie gorąca atmosfera panuje w pasie przygranicznym, obejmującym hrabstwa Cavan, Donegal, Leitrim, Monaghan oraz Sligo, gdzie odnotowano rekordowy wzrost sięgający 9,1 procent. Urząd Statystyczny zwraca uwagę na historyczny wymiar tych zmian i w sierpniu indeks cen poza stolicą był ponad trzykrotnie wyższy niż w kryzysowym maju 2013 roku, gdy wyceny sięgnęły dna.
Spoglądając na konkretne kwoty, mediana ceny nieruchomości zakupionej na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy ukształtowała się na poziomie 400 000 euro. Bieguny cenowe wyznaczają z jednej strony rejon Dún Laoghaire-Rathdown z medianą rzędu 685 000 euro, z drugiej zaś hrabstwo Longford, gdzie dom można było nabyć średnio za 199 000 euro.
W podziale na strefy kodów pocztowych najdroższy okazał się obszar A41 obejmujący Ballyboughal w Dublinie ze średnią stawką 865 000 euro. Na przeciwległym końcu zestawienia znalazł się kod F45, czyli Castlerea w hrabstwie Roscommon, gdzie mediana wyniosła 160 000 euro.
Sama aktywność transakcyjna pozostaje na wysokim poziomie. W samym sierpniu do Revenue wpłynęło 4279 zgłoszeń o zakupie nieruchomości na łączną kwotę sięgającą 1,95 miliarda euro. Istotną część tego wolumenu, bo 1038 lokali, stanowiły domy nowe. Dane pokazują również nie słabnącą determinację osób szukających swojego pierwszego lokum, gdyż w tym samym miesiącu złożono 1811 wniosków o zakup w ramach programu pierwszej nieruchomości.
Nawiązując do tych odczytów Trevor Grant stojący na czele Stowarzyszenia Irlandzkich Doradców Hipotecznych, przestrzega przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. Wyhamowanie tempa wzrostu nie oznacza bowiem spadku cen, a jedynie ich nieco wolniejszy przyrost. Ekspert zwraca uwagę, że w wielu rejonach prowincjonalnych inflacja mocno przewyższa średnią krajową, co doprowadziło do trudnej sytuacji społecznej. Dawniejsi miejscowi mieszkańcy od dłuższego czasu wypychani są z rodzimych stron przez rosnące koszty, co rodzi zrozumiałą frustrację i poczucie bezsilności.
Pewne nadzieje na poprawę sytuacji wiązane są z decyzjami politycznymi. Potencjalni nabywcy liczą na impuls po wdrożeniu rozwiązań zawartych w budżecie na 2027 rok, których celem jest stymulowanie podaży oraz zwiększenie przystępności cenowej mieszkań. Ostatecznie jednak fundamentalną przyczyną drożyzny pozostaje głęboki deficyt na rynku budowlanym. Dopiero odczuwalny wzrost liczby oddawanych do użytku inwestycji będzie w stanie skutecznie zrównoważyć popyt i przynieść trwałą ulgę osobom planującym zakup własnego domu.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. CC TCExplorer

