Prawda prosto w oczy. Dlaczego rząd wycofał się z kredytów energetycznych?
Poseł Sinn Féin Pearse Doherty w ostrych słowach zakwestionował decyzję rządu o wycofaniu się z dalszych kredytów energetycznych dla gospodarstw domowych, uderzając tym samym w motywacje koalicji rządzącej.
W wystąpieniu w Dáil stwierdził, że „oczywiste jest, iż zrezygnowaliście z kredytów energetycznych, bo wybory się skończyły”.
Decyzja gabinetu o wycofaniu z budżetu na 2026 rok powszechnych kredytów energetycznych stawia sprawę jasno: irlandzki rząd nie jest dziś zainteresowany losem zwykłych mieszkańców kraju, lecz własną księgowością polityczną. W chwili, gdy ponad milion rodzin szykuje się na najbardziej kosztowną zimę energetyczną od początku kryzysu, władza postanowiła odciąć koło ratunkowe, które jeszcze rok temu przedstawiała jako niezbędne.
Z dokumentów ujawnionych na mocy ustawy o dostępie do informacji wynika, że urzędnicy rządowi sami ostrzegali, a argumenty za przedłużeniem kredytów energetycznych są dziś silniejsze niż w latach poprzednich. Mimo to gabinet zdecydował inaczej. Decyzja ta nie jest niezręcznym przeoczeniem ani reakcją na nowe okoliczności. Jest świadomym wyborem, podjętym w pełnej wiedzy o tym, że rachunki za energię wzrosną zimą średnio o dodatkowe 321 euro na gospodarstwo domowe.
Sinn Féin określa decyzję jako „skandaliczną” i trudno o inną ocenę, gdy zestawi się ją z realiami: ceny energii elektrycznej w Irlandii należą do najwyższych w Europie, a od 2020 roku przeciętny roczny rachunek niemal się podwoił z 976 euro do niewiarygodnych 1877 euro. W ostatnich miesiącach kolejne firmy energetyczne ogłaszały podwyżki od 150 euro do 200 euro, a efekt jest zawsze ten sam – ciężar ponosi gospodarstwo domowe.
Rząd tłumaczy swoją decyzję koniecznością „ukierunkowanych działań” i troską o „zrównoważoną trajektorię wydatków publicznych”. Problem w tym, że przekaz o odpowiedzialności finansowej rozmija się z faktami. Płatności, które wcześniej rząd rozdzielił bez względu na dochód, skierowano między innymi do właścicieli wakacyjnych domów, więc 62 tysiące z nich otrzymało łącznie 600 euro wsparcia w jedną zimę. Teraz, gdy największe potrzeby mają rodziny, które dosłownie nie są w stanie pokryć bieżących rachunków, rząd postanawia zaciskać pas, ale właśnie na nich.
Władza próbuje bronić się twierdzeniem, że „ludzie są pod presją”, jednak wprowadził inne narzędzia, takie jak dodatki dla wybranych grup czy obniżka VAT. Problem polega na tym, że te działania, choć ważne, nie zastępują powszechnych kredytów energetycznych, które stanowiły najbardziej bezpośrednią i przewidywalną formę ulgi dla wszystkich gospodarstw domowych, a szczególnie tych, które balansują na granicy ubóstwa energetycznego.
Dziś ponad 300 tysięcy klientów już zalega z opłatami za prąd. Kolejne podwyżki pogłębią kryzys, który dla wielu rodzin nie jest abstrakcją, lecz codzienną walką z realnością pustego portfela. Rządowe zapewnienia o „priorytecie przystępności cenowej” brzmią jak deklaracje z innego świata, w którym rachunków nie trzeba płacić z własnej pensji.
*
Irlandzki gabinet chętnie mówi o odpowiedzialności i konieczności selektywnego wsparcia. Jednocześnie ignoruje własne analizy, ostrzeżenia ekspertów, a przede wszystkim sygnały płynące z życia zwykłych ludzi. W praktyce ta polityka sprowadza się do prostego wyboru: można było pomóc wszystkim gospodarstwom domowym, bo sytuacja tego wymaga, ale podjęto decyzję, by tego nie robić. Zimą zapłacą za to obywatele, natomiast rząd, który nie reaguje na najbardziej elementarne potrzeby społeczeństwa, traci moralny mandat, by nazywać swoje działania polityką publiczną. Staje się administracją, która patrzy na liczby, nie na ludzi.
Debata o energetycznych kredytach to nie spór o techniczne rozwiązania. To test, czy państwo potrafi stanąć po stronie obywateli, gdy ci najbardziej go potrzebują. W tym przypadku test został oblany. W kolejnych miesiącach to gospodarstwa domowe będą musiały walczyć nie tylko z przymrozkami, ale i z chłodem obojętności, który płynie z rządowych gabinetów.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Kadr z transmisji Oireachtas TV
