Potrzeba stabilizacji i chłodnej kalkulacji. Podatek węglowy nie może rosnąć w nieskończoność
Gwałtowne zawirowania na światowych rynkach surowcowych, niepewna sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie oraz wciąż odczuwalne skutki wojny w Ukrainie wymuszają ponowne zdefiniowanie obecnej polityki fiskalno-energetycznej.
Dotychczasowy plan zakładający bezrefleksyjne, coroczne podnoszenie stawek podatku węglowego aż do 2030 roku staje pod wielkim znakiem zapytania. Podnoszące się głosy branży paliwowej, a i parlamentarne dyskusje wyraźnie wskazują, że tempo wzrostu danin środowiskowych powinno wyhamować nie tylko w nadchodzącym budżecie, ale i w latach kolejnych. W przeciwnym razie skumulowane koszty transformacji przytłoczą budżety domowe i osłabią konkurencyjność gospodarki.
Skala zaplanowanych obciążeń fiskalnych jest znacząca. Zgodnie z dotychczasową trajektorią, coroczne podwyżki podatku od emisji dwutlenku węgla do końca dekady przełożą się na wzrost ceny pojedynczego napełnienia zbiornika oleju opałowego o 53,50 euro, benzyny o 4,86 euro, a oleju napędowego o 5,76 euro. W warunkach utrzymującej się presji inflacyjnej automatyczne śrubowanie tych stawek staje się trudne do udźwignięcia dla mieszkańców kraju i przedsiębiorstw.
Wokół budżetu i głosów branży
Rozmowy wokół nadchodzącego budżetu na 2027 rok wyraźnie pokazały zmęczenie materiału dotychczasowym modelem polityki podatkowej. Informacje o możliwym spowolnieniu tempa podwyżek podatku węglowego do końca kadencji obecnej koalicji wywołały natychmiastową reakcję organizacji branżowych. Fuels for Ireland (FFI) wystąpiła z oficjalnym apelem do rządu, wskazując, że doraźne korekty nie zastąpią przemyślanej strategii. Przedstawiciele FFI rozmawiali z urzędnikami Departamentu Finansów oraz ministerialnymi doradcami już w czerwcu, postulując głęboką weryfikację dotychczasowych założeń.
Konieczność elastycznego podejścia potwierdzają zresztą ostatnie decyzje władz. Tegoroczna podwyżka podatku węglowego została przesunięta na jesień w reakcji na zaostrzenie kryzysu na Bliskim Wschodzie oraz narastające protesty społeczne dotyczące cen paliw. Ostatecznie oczekuje się, że korekta ta zostanie wprowadzona w ramowym budżecie, lecz sam fakt jej odłożenia w czasie dowodzi, jak delikatną materią jest dociążanie konsumentów w okresie zawirowań globalnych. W przemówieniu parlamentarnym tánaiste Simon Harris zdeklarował co prawda poparcie dla idei podatku węglowego, ale jednocześnie przyznał, że konflikt na Bliskim Wschodzie i wojna w Ukrainie znacząco skomplikowały sytuację rynkową.
Żonglowanie podatkami zamiast spójnej wizji
Zastosowane przez rząd środki doraźne, takie jak zwołanie posiedzenia parlamentu (Dáil) w trakcie przerwy wakacyjnej w celu przedłużenia obniżek akcyzy na benzynę do 1 listopada, a następnie ich stopniowe wycofywanie aż do lutego 2027 roku, stanowią jedynie gaszenie pożaru. Tego typu ruchy podyktowane były m.in. obawą przed powrotem skrajnych nastrojów społecznych. Wystarczy wspomnieć, że we wcześniejszych miesiącach blokady baz paliwowych oraz jedynej w kraju rafinerii ropy naftowej doprowadziły do wielodniowych przestojów w dostawach na stacje benzynowe, a protestujący grozili nawet paraliżem wizyt dyplomatycznych, w tym przyjazdu Ursuli von der Leyen do Dublina. W odpowiedzi na skrajne napięcia rząd musiał wyłożyć ponad 500 mln euro na wsparcie dla osób zmagających się ze wzrostem kosztów energii.
Decyzja o czasowej uldze dla kierowców, a poprzez obniżkę akcyzy i przy jednoczesnym pozostawieniu automatycznej podwyżki podatku węglowego, budzi powszechne wątpliwości co do spójności całego systemu. Prezes FFI Kevin McPartlan, celnie zauważył, że kierowcy, gospodarstwa domowe i firmy nie analizują poszczególnych pozycji podatkowych w oderwaniu od siebie, liczy się końcowy rachunek na stacji benzynowej lub za olej do ogrzewania domu. Jeśli rząd dostrzega, że sumaryczny ciężar podatkowy stał się zbyt wysoki i sztucznie obniża akcyzę, to kontynuowanie podwyżek podatku węglowego bez wcześniejszej analizy reszty składowych cen paliw pozbawione jest logicznej spójności.
Apel o niezależny przegląd i chłodną kalkulację
Rozwiązaniem niosącym szansę na wyjście z tego błędnego koła jest propozycja utworzenia niezależnej, ograniczonej czasowo grupy ekspertów. Zadaniem tego zespołu byłoby zbadanie skumulowanego wpływu oraz realnej skuteczności wszystkich podatków, opłat i kosztów regulacyjnych obciążających transport oraz ogrzewanie domów. Przegląd ten miałby objąć łączną analizę akcyzy, podatku węglowego, stawki VAT, a także preferencji podatkowych dla paliw niskoemisyjnych i odnawialnych źródeł energii. Istotnym elementem badania powinny stać się również obowiązki w zakresie efektywności energetycznej, strategicznego gromadzenia zapasów czy planowanego obowiązku stosowania odnawialnych źródeł ciepła.
Grupa ekspertów musiałaby odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy obecny zestaw instrumentów fiskalnych działa spójnie i przynosi zamierzone efekty bez dewastowania portfeli. Ocena środków musi uwzględniać jednocześnie przystępność cenową, realną redukcję emisji, konkurencyjność gospodarczą, dochody budżetu państwa oraz bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Nie brakuje jednak głosów oporu ze strony środowisk proekologicznych. Rzeczniczka Partii Zielonych ds. wydatków publicznych Hazel Chu określiła ewentualne wstrzymanie podwyżek podatku węglowego jako „okropny pomysł”. Wskazując na nasilające się zjawiska ekstremalne, takie jak powodzie w Kerry, kataklizmy w Nepalu czy fale upałów. Jak podkreśliła, przyspieszenie zmian klimatycznych wymaga stanowczych działań. W jej ocenie ewentualne wsparcie najuboższych powinno odbywać się raczej poprzez obniżki akcyzy i podatku VAT, które obecnie stanowią większe obciążenie kwotowe niż podatek węglowy, będący jedyną daniną paliwową bezpośrednio celowaną w finansowanie transformacji klimatycznej.
Pojedynek na argumenty pokazuje jedno: polityka podatkowa w obszarze energii nie może opierać się na emocjach ani sztywnych, nierealistycznych harmonogramach ustalonych w zupełnie innych realiach gospodarczych. Wyhamowanie podwyżek podatku węglowego w latach kolejnych nie jest wyrazem negowania zmian klimatycznych, lecz dowodem rozsądku i dbałości o długoterminową stabilność finansów mieszkańców kraju. Zanim rząd zdecyduje się na kolejne automatyczne sięganie do kieszeni podatników, musi dokładnie przeanalizować cały system polityki paliwowej. Tylko mądra, długofalowa strategia zdoła pogodzić cele środowiskowe z bezpieczeństwem socjalnym i ekonomicznym kraju.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Chris LeBoutillier on Unsplash
