Polityczne oderwanie od rzeczywistości. Czy taoiseach zapomniał, ile kosztuje litr paliwa na stacji? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Polityczne oderwanie od rzeczywistości. Czy taoiseach zapomniał, ile kosztuje litr paliwa na stacji?

Debata wokół rosnących kosztów życia w Irlandii osiągnęła punkt, w którym rządzący zamiast analizować realne problemy obywateli, wolą szukać winnych w ławach opozycji. Ostatnia ostra wymiana zdań w Dáil pomiędzy taoiseachem Micheálem Martinem a rzecznikiem Sinn Féin ds. finansów Pearse’em Dohertym pokazuje niebezpieczny trend.

Premier oskarżył główną partię opozycyjną o próbę „aranżowania” i „organizowania” protestów paliwowych, powołując się przy tym na rzekome wpisy w mediach społecznościowych. Taka retoryka sugeruje, że gdyby nie polityczna inspiracja, mieszkańcy Irlandii potulnie i z uśmiechem przyjmowali bolesne uderzenia w swoje domowe budżety. Teza, że to Sinn Féin odpowiada za społeczne wzburzenie i kwietniowe blokady, wydaje się jednak fundamentalnym niezrozumieniem nastrojów panujących poza murami parlamentu.

Premier prawdopodobnie dawno nie stał przy dystrybutorze na zwykłej stacji benzynowej i nie słyszał rozmów, jakie prowadzą tankujący kierowcy. Gdyby spędził tam choć kilkanaście minut, szybko zrozumiałby, że gniew i frustracja ludzi nie potrzebują żadnej partyjnej koordynacji ani internetowych instrukcji. Zwykli obywatele, dojeżdżający codziennie do pracy, a także przedsiębiorcy transportowi, których działalność napędza gospodarkę kraju, patrzą na liczniki paliwowe z przerażeniem. Dla wielu z nich każda kolejna podwyżka to konieczność rezygnacji z innych podstawowych potrzeb. Sprowadzenie tego autentycznego, oddolnego buntu do miana „partyjnej gry” i politycznego programu opozycji świadczy o głębokim oderwaniu szefa rządu od realiów dnia codziennego milionów ludzi na wyspie.

Punktem zapalnym obecnego sporu stało się uchwalenie ustawy finansowej 2026, która bez natychmiastowej interwencji rządu automatycznie doprowadzi do wygaśnięcia tymczasowych obniżek akcyzy z końcem lipca. Pearse Doherty słusznie punktował koalicję rządzącą, że zatwierdzenie przepisów w tym kształcie to prosta droga do gwałtownego skoku cen benzyny i oleju napędowego od pierwszego sierpnia. Czasu na działanie pozostało dramatycznie mało. Zamiast jednak przedstawić jasną, długofalową strategię i uspokoić rynek, Micheál Martin zasłania się potrzebą ciągłego monitorowania globalnej sytuacji i zajął się oskarżaniem Sinn Féin o działanie na korzyść koncernów naftowych.

Twierdzenie, że natychmiastowe zamrożenie stawek akcyzy napędzi kieszenie korporacji, brzmi jak mało przekonująca próba odwrócenia uwagi od faktu, że to budżet państwa jest największym beneficjentem wysokich podatków nakładanych na paliwa.

Choć minister wydatków publicznych Jack Chambers stara się tonować nastroje, zapewniając, że koalicja chce uniknąć drastycznego uderzenia w konsumentów przed ogłoszeniem nowego budżetu, jego jednoczesne krytykowanie samych zapowiedzi protestów jako „błędnych” i „niewłaściwych” budzi spory niesmak. Ludzie mieszkający w Irlandii mają konstytucyjne prawo do wyrażania swojego niezadowolenia, zwłaszcza gdy czują się ignorowani przez władzę. Jeśli rząd rzeczywiście słucha głosu gospodarstw domowych, jak deklaruje minister, nie powinien traktować społecznego sprzeciwu jako sabotażu czy zagrożenia dla infrastruktury państwa. Rządzący muszą wreszcie zrozumieć, że to nie Sinn Féin wyprowadza ludzi na ulice, lecz ich własna opieszałość i brak zdecydowanych kroków w walce z drożyzną.

Jeśli natomiast decyzja o przedłużeniu ulg podatkowych nie zapadnie w ciągu najbliższych dni, premier Martin przekona się na własne oczy, że protesty nie były polityczną aranżacją, ale bolesnym głosem rzeczywistości, której dotąd starał się nie dostrzegać.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Kadr z nagrania Dáil Éireann

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Znów miliony wyrzuc
Wielkie czyszczenie