Pieniądze dla Ukrainy, czyli dublińska enigma. Kto naprawi rządowy kalkulator? – "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii

Pieniądze dla Ukrainy, czyli dublińska enigma. Kto naprawi rządowy kalkulator?

Każdy, kto z pewną dziecięcą wrażliwością lub zwykłą naiwnością podejmie próbę precyzyjnego oszacowania, ile gotówki z publicznych kas wyciekło dotychczas na rzecz szeroko pojętego wsparcia dla Ukrainy, polegnie już przy pierwszym starciu z oficjalnymi dokumentami. Stajemy bowiem przed bezwzględną ścianą urzędniczej mgły, niedomówień i wybiórczo serwowanych półprawd.

Jeżeli w ogóle udaje się nam wyłuskać jakiekolwiek twarde dane, są one wyłącznie uogólnione, podaje się wygładzone szacunki, które już na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie głęboko niedoszacowanych, wręcz groteskowo okrojonych z kluczowych pozycji. Z jednej strony, co kilka miesięcy media obiega głośny szum informacyjny, że oto rząd z dumną miną ogłasza kolejną transzę – sto milionów euro na jeden cel, pięćdziesiąt milionów na drugi, dwadzieścia na jeszcze inny. Brzmi to doniośle, wręcz spektakularnie, głównie w błysku fleszy i na łamach prasowych komunikatów. Jednak gdy przychodzi czas bezwzględnych podsumowań i próbuje się złożyć te rozsypane klocki w jedną spójną całość, oficjalne, zbiorcze wyliczenia, w sposób niemal magiczny topnieją. Znikają gdzieś kolosalne zapowiedzi, a tzw. twarde dane szczątkowe, nagle przestają do siebie pasować, tworząc rachunkową abstrakcję.

Nie dziwi zatem fakt, że pośród zwykłych podatników wzbiera fala uzasadnionego wzburzenia oraz rosnącego zwątpienia w zasadność udzielania dalszej pomocy. Coraz więcej osób bezceremonialnie pyta: czy rząd w Dublinie po prostu bezczelnie nie mydli nam oczu? Sprawa dotyczy wprost kieszeni mieszkańców Irlandii, więc wątpliwości nie są tu wyłącznie akademicką dyskusją przy kawie, lecz zasadniczym pytaniem o zwykłą uczciwość oraz przejrzystość działań władzy wykonawczej.

W tym bezkresnym labiryncie niedomówień pozostaje nam posługiwać się jedynie tym, co urzędnicy łaskawie wrzucają do wiadomości publicznej lub co udaje się z wielkim oporem wydusić w trybie ustawy o wolnym dostępie do informacji publicznej. A obrazy, które wyłaniają się z owych pospiesznie układanych dokumentów, porażają poziomem chaotycznej urzędniczej radosnej twórczości i całkowitej beztroski finansowej.

W ciągu ostatnich miesięcy dziennikarze na wyspie kilkukrotnie stawali przed skomplikowanym zadaniem podliczenia kosztów, jakimi obciążono tutejszy budżet, a w ramach wsparcia tak zwanych uchodźców wojennych oraz samych struktur władzy w Kijowie. Mówimy tu o potężnych kwotach przeznaczanych na zakwaterowanie, bezpośrednią pomoc materialną, nieśmiercionośny sprzęt wojskowy czy wreszcie finansowanie zakupów dokonywanych samodzielnie przez stronę ukraińską. Każdy z tych strumieni finansowych żyje własnym życiem w państwowych sprawozdaniach, a ich wspólna płaszczyzna staje się trudna do uchwycenia dla kogoś, kto nie spędził tygodni na analizie urzędowej nowomowy.

Główna narracja rządowa głosi ostentacyjnie i z nieznoszącą sprzeciwu pewnością siebie, że od lutego 2022 roku, więc od chwili, gdy armia rosyjska ruszyła z pełną siłą na Kijów, Irlandia wydała na wsparcie Ukrainy łącznie 670 milionów euro. Tak przynajmniej brzmi oficjalna, gładka wersja serwowana przez Dublin i media jemu przychylne. Warto jednak rozbić tę kwotę na czynniki pierwsze i przypatrzeć się z bliska, jak urzędnicy gospodarują naszymi pieniędzmi i, co kryje się pod tym zestawieniem.

Pierwszym potężnym elementem tej oficjalnej układanki jest suma 254 miliony euro. Pieniądze te miały posłużyć szeroko pojętej pomocy humanitarnej, wsparciu tak zwanej „stabilizacji” – przy czym żaden urzędnik nie pofatygował się, aby precyzyjnie wyjaśnić, czym ta stabilizacja w warunkach wojennej zawieruchy w ogóle ma być. Mówi się natomiast, iż to pieniądze na odbudowę infrastruktury. I tu od razu wyrasta gigantyczny znak zapytania. W sytuacji, gdy rosyjska artyleria i rakiety dzień w dzień skrupulatnie niszczą ukraińskie obiekty strategiczne, budynki mieszkalne oraz rządowe, pompowanie setek milionów euro w trwałą odbudowę budynków czy dróg w strefie ciągłych działań zbrojnych zakrawa na kompletny absurd rynkowy i gospodarczy. Oczywiście, pragmatyk powie, że pewne elementy infrastruktury, takie jak uszkodzone szpitale czy zdewastowane linie energetyczne, trzeba łatać na bieżąco, nawet w trakcie walk. Z tym można się zgodzić, a nawet samo wskazywanie na marnotrawienie środków, będzie błędem. Ta infrastruktura musi działać. Ale tu natychmiast rodzi się kolejne, niezwykle niewygodne pytanie: czy te miliony wygenerowane przez irlandzkich podatników z całą pewnością trafiły na place budowy i do zniszczonych placówek medycznych, czy też rozpłynęły się po drodze w gąszczu pośredników i doradców?

Żeby było ciekawiej, wewnątrz owej kwoty 254 miliony euro, kryje się osobna, precyzyjnie wydzielona pozycja, czyli około 27 milionów euro. Pieniądze te, a według oficjalnego komunikatu irlandzkiego rządu z 23 lipca tego roku, miały zostać przeznaczone bezpośrednio na wsparcie sektora energetycznego Ukrainy przed zbliżającą się zimą. Dobrze zapamiętajmy tę kwotę – dokładnie 27 milionów euro wysyłanych lekką ręką za granicę. Z wielką niecierpliwością i rosnącą irytacją, ale czekam na moment, w którym rząd w Dublinie przedstawi 6 października równie hojny i konkretny pakiet wsparcia energetycznego dla mieszkańców Zielonej Wyspy.

Ci natomiast z wielkim trudem spinają domowe budżety, które niedomykają się pod naciskiem rosnących rachunków za prąd, gaz i ogrzewanie. Na własnym podwórku słyszymy jedynie o konieczności oszczędzania i zaciskania pasa, podczas gdy zagraniczne przelewy idą bez mrugnięcia oka.

Odłóżmy nawet na chwilę mój głęboki sceptycyzm wobec intencji urzędników w Kijowie. Sceptycyzm ten przecież nie wziął się znikąd i nie powstał bez solidnych podstaw, bo wystarczy regularnie śledzić nagłówki światowych mediów, by wiedzieć, jak gęsto na Ukrainie wybuchają kolejne afery finansowe i jak często aresztowani są wysoko postawieni urzędnicy państwowi pod zarzutami sprzeniewierzenia potężnych funduszy. Mając taką wiedzę, absolutnym obowiązkiem każdego myślącego człowieka jest zapytać: czy ciężko zarobione pieniądze, które trafiają do irlandzkiego Skarbu Państwa, nie stają się po prostu paliwem dla tamtejszej machiny korupcji? Nie zarzucam irlandzkim ministrom świadomego współudziału w malwersacjach, ale mam pełne prawo drążyć i wątpić, czy ktokolwiek w Dublinie ma chociażby iluzoryczną kontrolę nad tym, gdzie te kwoty realnie lądują po opuszczeniu wyspy i czy ktokolwiek prowadzi tam bezstronny audyt.

Kopmy jednak dalej w państwowej dokumentacji, bo na tym wyliczanka wcale się nie kończy. Przed oczami wyrośnie nam kolejna konkretna pozycja z rządowego zestawienia, więc kwota 200 milionów euro. Ta, może nawet nie astronomiczna suma popłynęła na Ukrainę jako pomoc bezpośrednia oraz wsparcie w zakupie środków wojskowych o tak zwanym charakterze nieśmiercionośnym. W ramach tego właśnie pakietu aż 94 miliony euro przetransferowano do Kijowa poprzez unijny mechanizm European Peace Facility (EPF) z przeznaczeniem na zakupy wyposażenia lądowego.

Mało tego. W tym samym dniu – 23 lipca br. – premier Micheál Martin wraz z minister obrony Helen McEntee uroczyście ogłosili następny pakiet pomocowy dla Ukrainy o wartości 125 milionów euro. Pieniądze te mają zostać przekazane w oparciu o przepisy o wsparciu dwustronnym. Ktoś mógłby powiedzieć: ot, kolejna dyplomatyczna deklaracja. Jednak każdy, kto potrafi czytać między wierszami urzędowych dokumentów, dostrzeże bez problemu pewien stały, wysoce niepokojący wzorzec. Cele wydatkowania tych ogromnych środków są formułowane w sposób tak mętny, uogólniony i enigmatyczny, że w praktyce można pod nie podciągnąć dosłownie wszystko.

Tak rozmazana definicja zadań stanowi wręcz idealny parawan kamuflażu, że niezwykle łatwo ukryć pod nią faktyczny przepływ gotówki, zmienić przeznaczenie funduszy i zablokować jakikolwiek wgląd ze strony opinii publicznej.

A teraz dotarliśmy do punktu, w którym bezceremonialna urzędnicza logika zaczyna wić się w absolutnych sprzecznościach i trudnych do wytłumaczenia skrótach. Chodzi o potężną pozycję budżetową poświęconą tak zwanemu przesiedleniu uchodźców z Ukrainy. Oficjalnie przygotowano na ten cel kosmiczny pakiet, choć podobno na całe wsparcie dla Ukrainy, kwotę wysokości 2,5 miliarda euro. Co niezwykle istotne, pieniądze te nie pochodziły z nowych podatków, lecz miały stanowić niewykorzystaną rezerwę pozostałą po funduszach wygospodarowanych pierwotnie na walkę z pandemią COVID-19.

Według wyliczeń w raportach Irish Fiscal Advisory Council, ta ogromna suma 2,5 miliarda euro, miała w założeniu pokryć wszelkie koszty związane z zaspokojeniem potrzeb od 80 do 100 tysięcy przybyszów z Ukrainy, jacy pojawią się na wyspie.

Gdy jednak dociekliwy obserwator próbuje wbić szpilkę w tę konkretną pozycję i wydobyć precyzyjne sprawozdanie – ile z owych 2,5 miliardów euro zdążono już realnie wydać, na co konkretnie poszczególne transze zostały spożytkowane i ile pieniędzy wciąż zostało w kasie – natrafia na głuchą ścianę milczenia i informacyjną próżnię. W całym Dublinie próżno szukać choćby jednej kompetentnej osoby lub instytucji, która potrafiłaby przedstawić spójny i czytelny bilans tego kolosalnego budżetu. Istnieje prawdopodobieństwo, że to z tych pieniędzy finansuje się Ukrainę, ale gdzie znaleźć informację, że tak właśnie jest.

Urzędy zasypują nas dla odmiany wybiórczymi zestawieniami, lecz z owej makulatury w żaden sposób nie wynika, czy ten gigantyczny budżet wciąż istnieje, czy też został już do cna skonsumowany bez wiedzy społeczeństwa i beż żadnych dla niego korzyści.

Jedno wiemy na pewno i są to dane twarde, oficjalne: od początku ukraińskiego exodusu Irlandia wydała na samo zakwaterowanie uciekinierów kwotę 438 milionów euro. Wynika to wprost z oficjalnego raportu opublikowanego według stanu na 20 kwietnia bieżącego roku. To świeże dane, choć – zważywszy na dotychczasowe doświadczenia z rządową arytmetyką – trudno mieć i w tym przypadku jakąkolwiek pewność, czy oddają one pełną i uczciwą prawdę o skali finansowego obciążenia państwa.

I tu wyłania się kolejna czarna dziura państwowego systemu sprawozdawczości. Nie istnieją absolutnie żadne szczegółowe, a szeroko dostępne sprawozdania, brak jakiegokolwiek dostępu nawet do danych szacunkowych, a pokazujących, ile irlandzki podatnik wydał na ogólnokrajowy program świadczeń socjalnych oraz zjawisko kompletnie nieznane dotąd Ukraińcom w jakimś wymiarze, czyli na integrację. Na korytarzach władzy przebąkuje się jedynie półgębkiem o „setkach milionów euro”, ale pod tymi rewelacjami nie podpisze się otwarcie ani żadna z agencji rządowych, ani sam gabinet. Oficjalnie nikt nic nie wie, nikt nie prowadzi zbiorczego licznika, a finanse publiczne przeciekają przez palce bez jakiejkolwiek kontroli społecznej.

Czas zatem zasiąść do prostej matematyki i zderzyć ze sobą oficjalne deklaracje z twardymi danymi, które wyszły na jaw. Rząd w oficjalnej narracji utwierdza obywateli w przekonaniu, że całościowy koszt wsparcia Ukrainy zamknął się w kwocie 670 milionów euro. Nawet irlandzka i brytyjska prasa mówi o tej kwocie, więc należy ją przyjąć, jako materiał wyjściowy.

Sprawdźmy więc ten bilans bez urzędniczej taryfy ulgowej i weźmy na warsztat poszczególne pozycje podawane oficjalnie przez agencje rządowe:

  • 254 miliony euro na wsparcie humanitarne i stabilizacyjne.
  • 200 milionów euro na wsparcie bezpośrednie i sprzęt wojskowy.
  • 125 milionów euro na nowy pakiet ogłoszony przez premiera i minister obrony.
  • 438 milionów euro na zakwaterowanie Ukraińców w Irlandii.

Nie doliczamy do tego zestawienia żadnych innych wydatków Skarbu Państwa, ponieważ informacje o nich mają charakter wyłącznie domyślny, nie pochodzą bezpośrednio z kręgów rządowych i nie są oficjalnie potwierdzone. Ograniczamy się więc wyłącznie do kwot opublikowanych przez władze. Jednak zliczając te cztery oficjalne zestawienia wydatków, a przypomnę, że podawane przez agencje rządowe – potwierdzane doniesieniami mediów, otrzymujemy kwotę 1 miliard 17 milionów euro (1 017 000 000 €).

To teraz zobaczmy to zderzenie. Rząd twierdzi, że wydał na wsparcie Ukrainy 670 milionów euro. Tymczasem proste działanie dodawania kwot pochodzących z danych opublikowanych przez te same ministerstwa daje kwotę ponad miliarda euro. Powstaje gigantyczne, niepodważalne manko w wysokości 347 milionów euro! Jak to jest w ogóle możliwe w państwie prawa? Czy urzędnicy w Departamencie Finansów stracili zdolność wykonywania podstawowych działań matematycznych?

Może ja czegoś nie rozumiem, ale skoro rząd podaje w folderach informacyjnych, że wydał na wsparcie 670 milionów euro, a następnie z jego własnych szczątkowych danych wynika kwota 1 017 000 000 euro, to pojawia się fundamentalne pytanie: jakie jeszcze kwoty wydrenowały kieszenie irlandzkich podatników po cichu? A pamiętajmy bezustannie, że w tej wyliczonej sumie przekraczającej miliard euro nie mamy jeszcze niezwykle ważnej i potężnej pozycji dotyczącej świadczeń socjalnych oraz funduszy przeznaczonych na integrację!

Irlandia od lat boryka się z własnymi, głębokimi kryzysami wewnętrznymi, czyli funkcjonuje w permanentnym paraliżu na rynku mieszkaniowym, a i może się pochwalić przepełnionymi izbami przyjęć w szpitalach, które nie mają ochoty opustoszeć. Gdy w takich realiach budżetowych z państwowej kasy płyną niewyjaśnione, sprzeczne w wyliczeniach strumienie setek milionów euro, trudno o obojętność. Zamiast przejrzystego sprawozdania finansowego otrzymujemy polityczny spektakl, w którym bilans zysków i strat jest skrzętnie ukrywany przed wzrokiem wyborców.

Jakoś zaczynam odnosić nieodparte wrażenie, że ten covidowy pakiet 2,5 miliarda euro, jaki miał posłużyć na wsparcie dla Ukraińców i Ukrainy, został już wykorzystany w całości i teraz bez rozgłosu wydajemy bieżące wpływy podatkowe, drenując budżet każdego dnia. Stanęliśmy więc w obliczu absolutnego braku przejrzystości, choć irlandzki podatnik ma pełne prawo wiedzieć, na co przeznaczany jest każdy cent wypracowany jego ciężką pracą. Tymczasem serwuje mu się urzędniczego pokera, w którym karty są znaczone, a reguły gry zmieniają się w zależności od tego, który minister staje przed mikrofonem.

Nie zarzucam instytucjom celowych działań o znamionach przestępstwa, ale z pełną ostrością stawiam pytanie: czy podawane przez nie dane mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? I jak długo społeczeństwo będzie tolerować sytuację, w której setki milionów euro znikają w otchłani bez dna, a oficjalna rachunkowość rządu rozjeżdża się na ponad trzysta czterdzieści milionów euro przy podstawowym dodawaniu?

Jeżeli urzędy państwowe nie potrafią uzgodnić między sobą tak elementarnych wyliczeń i przedstawiają społeczeństwu dane wzajemnie się wykluczające, to podważa to jakiekolwiek zaufanie do kompetencji ludzi zarządzających naszym publicznym groszem. Pytanie o prawdziwość prezentowanych danych pozostaje natomiast otwarte, przynajmniej do chwili, gdy gabinet nie opublikuje pełnych informacji o ukraińskich wydatkach.  Powinno się też wziąć pod uwagę, że z każdym tygodniem pytanie o finansowanie pomocy i machiny wojennej na Ukrainie, staje się coraz bardziej palące.

Bogdan Feręc

Graf. Wygenerowana przez AI

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
ZNAJDŹ NAS:
Złamana obietnica w
"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

"Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Privacy Overview

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.